Rosyjski okręt staranował ukraiński holownik. Ukraina grzmi: "To agresja i lekceważenie prawa"

Zdjęcie ilustracyjne / fot. pixabay.com

  

Okręt rosyjskiej straży granicznej staranował holownik marynarki wojennej Ukrainy na Morzu Azowskim - poinformowało dziś dowództwo ukraińskich sił morskich. W wyniku zdarzenia ukraińska jednostka - holownik redowy „Jany Kapu” - ma uszkodzony silnik, poszycie i balustradę oraz straciła tratwę ratunkową.

„Federacja Rosyjska po raz kolejny pokazała swoją agresję i całkowite lekceważenie norm prawa międzynarodowego” - oświadczyła marynarka wojenna Ukrainy.

Ukraiński holownik płynął wraz z dwoma małymi opancerzonymi kutrami „Berdiansk” i „Nikopol” z portu w Odessie nad Morzem Czarnym do Mariupola nad Morzem Azowskim.

Z komunikatu ukraińskiej marynarki wynika, że do zdarzenia doszło po pokonaniu przez jej statki Cieśniny Kerczeńskiej. Do ukraińskich jednostek podpłynęło kilka kutrów straży granicznej Rosji wraz z okrętem „Don”, który staranował ukraiński holownik.

„Na Azowie zaczyna się eskalacja w celu zmuszenia naszych marynarzy, by jako pierwsi otworzyli ogień” - skomentował na Facebooku ukraiński politolog Jewhen Mahda.

Rosja od kilku miesięcy zatrzymuje statki płynące do ukraińskich portów na Morzu Azowskim tłumacząc, że ma do tego prawo na mocy porozumienia o wspólnym korzystaniu przez Ukrainę i Rosję z wód tego akwenu.

Rosja kontroluje także Cieśninę Kerczeńską, która łączy Morze Azowskie z Morzem Czarnym i zbudowała nad nią most prowadzący z Rosji na zaanektowany przez nią Krym.

W październiku Parlament Europejski uchwalił rezolucję o łamaniu przez Rosję prawa międzynarodowego na Morzu Azowskim. Zwrócono w niej m.in. uwagę na nielegalne wydobywanie przez Rosję ropy naftowej i gazu na ukraińskich wodach terytorialnych. Podkreślono także, że Moskwa dąży do przekształcenia Morza Azowskiego w "jezioro wewnętrzne" Federacji Rosyjskiej.

Zaniepokojenie w związku z działaniami Rosji na Morzu Azowskim wyrażał również sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg. Zwracał uwagę, że utrzymanie swobody przepływania przez wody Morza Azowskiego jest ważne nie tylko dla Ukrainy, ale również dla statków należących do krajów Sojuszu Północnoatlantyckiego i handlu między krajami NATO i Ukrainą.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Pijany wjechał autem pod pociąg. 3 miesiące aresztu

/ Pexels

  

28-letni Krzysztof G., który pijany wjechał autem pod pociąg w Borkowicach, sprowadzając bezpośrednie niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym, został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Sąd Rejonowy w Koszalinie przychylił się do wniosku prokuratury.

"Sąd zastosował wobec Krzysztofa G. tymczasowe aresztowanie na okres trzech miesięcy, czyli do 22 maja 2020 r. Stwierdził, że dotychczas zebrany materiał dowodowy w pełni potwierdza, że to Krzysztof G. jest sprawcą czynu, a z uwagi na grożącą mu surową karę tymczasowe aresztowanie jest niezbędnym środkiem dla zabezpieczenia dalszego toku postępowania"

– poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ryszard Gąsiorowski.

Zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, ucieczki z miejsca zdarzenia i prowadzenia samochodu w stanie nietrzeźwości 28-letni Krzysztof G. usłyszał w poniedziałek w Prokuraturze Rejonowej w Koszalinie. Jest podejrzany o czyn z art. 174 par.1 w zbiegu z art. 178, co pozwala na zaostrzenie kary. To oznacza, że grozi mu nawet do 12 lat pozbawienia wolności.

Krzysztof G. przyznał się do zarzucanych mu czynów. Mężczyzna nie był wcześniej karany za przestępstwa drogowe.

Podejrzany złożył wyjaśnienia. Miał tłumaczyć - jak podał w poniedziałek prok. Gąsiorowski - że wjechał na przejazd kolejowy, bo był przekonany, że zdąży go przejechać przed nadjeżdżającym pociągiem. Mówił, że codziennie tędy jeździ. Po wypadku miał zapytać dwóch podróżujących z nim kolegów o stan zdrowia. Gdy powiedzieli, że nic im nie jest, Krzysztof G. poszedł do domu. Tam został zatrzymany przez policję.

Samochód osobowy nie zatrzymał się przed znakiem "stop" przed przejazdem kolejowym w miejscowości Borkowice, w gminie Będzino (Zachodniopomorskie) i zderzył się z pociągiem Pendolino relacji Kraków-Kołobrzeg w sobotę ok. godz. 22. Według ustaleń policji podczas wypadku w aucie było trzech mężczyzn w wieku 21, 28 i 56 lat. Wszyscy zostali zatrzymani. Byli nietrzeźwi. W wydychanym powietrzu mieli prawie dwa promile alkoholu. Nie odnieśli żadnych obrażeń. 21-latek i 56-latek okazali się być pasażerami i zostali przesłuchani w charakterze świadka.

Ruch pociągów po sobotnim wypadku w Borkowicach był wstrzymany przez ok. 4 godziny. Pasażerom zapewniono transport zastępczy do Kołobrzegu. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts