O tym, że sytuacja, jaką nakreśliła Elżbieta Chojna-Duch jest skandaliczna, mówił poseł Paweł Lisiecki z Prawa i Sprawiedliwości.

Te zeznania pani minister Chojny-Duch są co najmniej sensacyjne, jeżeli nie wstrząsające. Pokazują, że w służbie publicznej działały osoby jakichś prywatnych podmiotów, miały wpływ na uchwalanie prawa. Miały duży wpływ, a nie ponosiły odpowiedzialności. Pozostaje pozostawić pytanie czy tak rzeczywiście powinno być? Jeżeli tak to wyglądało to opozycja ma się z czego tłumaczyć, ponieważ tego typu zachowanie mogło doprowadzić do tego, że luka w VAT się powiększała. To było działanie mające na celu optymalizację podatkową dla niektórych podmiotów. Jeżeli mamy sytuację, w której pani z prywatnej firmy doradczej to prawo kształtuje, a jednocześnie firma doradza podmiotom jak te przepisy mogą być zoptymalizowane, to może być to konflikt interesów.

- stwierdził.

Zarzuty odpierał Marcin Święcicki z Platformy Obywatelskiej. Stwierdził, że była wiceminister "chyba trochę ściemnia".

Nie mogę się zgodzić, że wiceminister Chojna-Duch nie miała na to wpływu. Chyba trochę ściemnia, bo wiceminister w końcu ma wpływ. Ona się chowa za tym,że ktoś tam był, co dawał wskazówki, interpretacje czy pomysły. Na pewno sprawa wymaga wyjaśnienia jaka była rola pani Hayder.

- skwitował Święcicki.

Tomasz Rzymkowski z ruchu Kukiz'15 podkreślił, że zeznania Chojny-Duch powinny spowodować wstrząs w Polsce, gdyż zawierały one informacje o skandalicznym postępowaniu za czasów PO-PSL.

Pani była wiceminister przedstawiła, jak powstawało prawo w republice bananowej. Sytuacja absolutnie skandaliczna, ja się dziwię, że tak mało w tym tygodniu media o tym w Polsce mówiły. To co mówiła pani minister powinno wstrząsnąć każdym normalnym państwem na świecie.

- mówił.

Wiceprezydent Warszawy Paweł Rabiej z Nowoczesnej był zaskoczony zeznaniami byłej wiceminister przed komisją śledczą. Zauważył, że wcześniej nie mówiła ona o tym, co zeznała przed komisją.

Nie słyszałem w poprzednich latach, żeby skarżyła się na lukę VAT. Myślę,że ona chce się trochę wymiksować z odpowiedzialności. Rzeczą trudną do wyjaśnienia jest to że wiceminister finansów pozbawia się wpływu na ważne sprawy.

Szef partii Razem Adrian Zandberg zasugerował, że pisanie prawa podatkowego za czasów PiS przypomina te... z czasów PO-PSL.

Wiemy, że tak powstawało prawo podatkowe za sprawą PO. Wiemy też, że prawo nadal tak powstaje. Mieliśmy przepychaną ustawę o krajowym zasobie nieruchomości, w którym znalazła się możliwość eksmitowania ludzi na bruk pod presją inwestorów, biznesu. Państwo poddawało się wpływom za rządów PO i poddaje się wpływom za rządów PiS. To jest ta słabość państwa.

- mówił.

Nie zgodził się z nim poseł Adam Andruszkiewicz z Wolnych i Solidarnych. Pochwalił przy tym premiera Mateusza Morawieckiego, któremu - jak dodał - zawdzięczamy zmniejszanie luki VAT-owskiej.

PRL był państwem satelickim, natomiast po 1989 roku nie powstało państwo z prawdziwego zdarzenia tylko z dykty i tektury. Prawem podatkowym zajmował się politolog od zegarków z Platformy Obywatelskiej. Nie przemawia mówienie o tym, że pani Hayder nie otrzymywała wynagrodzenia, bo mogła reprezentować interesy różnych grup. Trzeba oddać premierowi Morawieckiemu, że pokazuje jak wyglądała luka VAT i ją niweluje, uszczelnia. To są takie kwoty, o których my w ogóle nie śnimy.

- podsumował Andruszkiewicz.