Czeski minister rolnictwa Petr Bendl oświadczył, że w związku z tzw. aferą solną w Polsce, czyli wykorzystywaniem soli przemysłowej przez niektóre firmy z branży spożywczej, zwróci się do strony polskiej o ujawnienie listy tych przedsiębiorstw.

Bendl zamierza w tej sprawie skontaktować się z szefem resortu rolnictwa w Warszawie. Zapewnił jednocześnie, że całkowity zakaz importu polskiej żywności nie ma sensu.

- Produkty mogą pojawić się też i w innych artykułach spożywczych, tudzież mogą pochodzić z innych państw. Co więcej, nie mamy prawa, pozwalającego ścigać kogoś, kto raczej nic nie zrobił. W ten sposób Republika Czeska naraziłaby się na sankcje ze strony Unii Europejskiej - zauważył minister w rozmowie z czeskim radiem.

W związku z „aferą solną” czeskie służby weterynaryjne i sanitarne prowadzą badania importowanej z Polski żywności. Do analiz przekazały już co najmniej 15 próbek m.in. z pieczywa, mieszanek soli czy wyrobów mięsnych.

Czeskie służby zatrzymały też dwa transporty polskiej soli, której pochodzenie było wątpliwe. Na razie nie wiadomo jaka to sól: przemysłowa, czy jadalna. Trwają wyjaśnienia.

W poniedziałek czeska izba producentów żywności ostrzegła czeskich konsumentów przed kupowaniem jedzenia z Polski ze względu na możliwą zawartość soli przemysłowej. Według niej władze Czech powinny zakazać importu żywności z Polski, jeśli Polacy nie ujawnią listy zakładów korzystających z tej soli.

Również służby weterynaryjno-sanitarne na Słowacji od poniedziałku prowadzą kontrole związane z „aferą solną”. Te jednak koncentrują swą pracę na jakości importowanej z Polski soli. Jak tłumaczą, nie są w stanie skontrolować wszystkiego ze względu na liczbę polskich produktów spożywczych w sklepach.

Słowaccy inspektorzy przede wszystkim sprawdzają, czy słowaccy producenci do wyrabianej żywności nie sypią pochodzącej z Polski soli przemysłowej. Wyniki kontroli zapowiedziano na przyszły tydzień.

W przypadku wykrycia soli przemysłowej w produkcie musi być on wycofany z rynku. "

- Sól (...) niejadalna, jest zakazana w przemyśle spożywczym - podkreślał rzecznik ministerstwa rolnictwa w Bratysławie Juraj Kadasz.

Opinie sporządzone przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego - Państwowy Zakład Higieny w Warszawie, Państwowy Instytut Weterynaryjny w Puławach, Konsultanta Krajowego w dziedzinie Toksykologii Klinicznej stwierdzają, że sól przemysłowa badana w laboratoriach Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynaryjnego i Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Poznaniu nie jest groźna dla zdrowia. Komunikat w tej sprawie wydał wielkopolski inspektor sanitarny Andrzej Trybusz.

- Choć badania wykazały, że poziom zanieczyszczeń w tej soli nie był tak wysoki, by miał wpływ na zdrowie konsumentów, nie znaczy to, że taki produkt powinien być używany przy produkcji żywności. Sól tak produkowana, przechowywana, konfekcjonowana nie spełnia żadnych norm sanitarnych i nigdy nie powinna się znaleźć w obrocie spożywczym – dodał Andrzej Trybusz.