Sasin o "absurdalnych zarzutach" byłego oficera WSI. Tego, który stoi za aferą SKOK Wołomin

Jacek Sasin / / Maciej Luczniewski/Gazeta Polska

  

"Twierdzenie Piotra P. o rzekomym przyjmowaniu przez polityków PiS pieniędzy ze SKOK Wołomin to absurdalne pomówienie" - powiedział dzisiaj szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Jacek Sasin. Zapowiedział, że złoży w poniedziałek prywatny akt oskarżenia o zniesławienie i złoży zawiadomienie do prokuratury.

Radio ZET podało dzisiaj, że jeden z głównych podejrzanych w śledztwie dotyczącym wyłudzeń ze SKOK Wołomin, b. oficer kontrwywiadu Piotr P. zeznał jako świadek w innym procesie, że przekazywał politykom PiS koperty z pieniędzmi ze SKOK-ów. Jednym z polityków, któremu Piotr P. - według doniesień Radia Zet - miał wręczać gotówkę jest Jacek Sasin.

Według stacji, Piotr P. zeznał przed sądem: "Jeżeli sąd usłyszy, że czołowe nazwiska polityków, którzy są dziś u władzy np. poseł Sasin, senator J., senator B., są to osoby, które bardzo dobrze znam i otrzymywały od nas ze SKOK pieniądze. Mówię w liczbie mnogiej, ponieważ nie byłem jedyną osobą, która przekazywała tym panom koperty z banknotami".

Do doniesień stacji Jacek Sasin odniósł się w oświadczeniu przesłanym PAP.

"Twierdzenia Piotra P. to absurdalne pomówienie. Afera SKOK Wołomin jest aferą WSI. Piotr P. były oficer WSI to "mózg" tej afery. Usłyszał w tej sprawie 911 zarzutów, został też wcześniej skazany prawomocnym wyrokiem za wyłudzenia w aferze Fundacji "Pro Civili". Jest skompromitowany i kompletnie niewiarygodny" - zaznaczył Sasin.

"(Piotr P. - PAP) w procesie Władysława Serafina (byłego posła PSL - PAP) zeznając jako świadek sformułował zarzuty dotyczące rzekomego zaginięcia dokumentów z akt sprawy, oskarżał prokuratorów oraz polityków Prawa i Sprawiedliwości, w tym mnie. Jego fałszywe oskarżenia odbieram jako próbę ataku na Prawo i Sprawiedliwość; który wpisuje się również w obecne działania opozycji, która za wszelką cenę chce podważyć naszą wiarygodność i uczciwość" - dodał Sasin.

Szef Komitetu Stałego Rady Ministrów wyraził przypuszczenie, że "być może Piotr P. chce tym atakiem przypodobać się Platformie Obywatelskiej, oczekując po ewentualnych wygranych przez nią wyborach łagodniejszego traktowania w tej sprawie".

"Twierdzenie tego Pana (Piotra P. - PAP), że się bardzo dobrze znamy to ordynarne kłamstwo. Nigdy nie miałem okazji go poznać, nie spotykałem się z nim i nie utrzymywałem żadnych kontaktów. Jestem po rozmowie z prawnikiem i już w poniedziałek złożę wobec Piotra P. prywatny akt oskarżenia o zniesławienie w trybie art. 212 KK jak również złożę zawiadomienie do prokuratury o popełnieniu przez niego przestępstwa składania fałszywych zeznań na podstawie art. 233 KK" - zapowiedział Sasin.

Jak informowała w sierpniu Prokuratura Krajowa, całe śledztwo ws. SKOK Wołomin dotyczy wyłudzeń nawet 3 mld zł, zarzuty usłyszało dotychczas 112 osób, którym przedstawiono łącznie ok. 170 zarzutów popełniania przestępstw, a kolejnych 176 osób odpowiada już przed sądem.

Postępowania w sprawie przestępstw związanych z działalnością SKOK Wołomin poprowadzą dwa specjalne zespoły prokuratorów: jeden w Prokuraturze Okręgowej Warszawa-Praga, a drugi - w Prokuraturze Okręgowej w Gorzowie Wlkp. Sprawy związane ze SKOK w Wołominie prowadzone są też w Prokuraturze Okręgowej w Białymstoku.

Obecnie to gorzowska prokuratura prowadzi największe postępowanie ws. SKOK Wołomin, w którym bada działalność grupy przestępczej mającej wyłudzić w ciągu kilku lat z tej Kasy pożyczki na kwotę ponad 1 mld zł. Jednym z głównych podejrzanych w sprawie jest b. oficer Wojskowych Służb Informacyjnych Piotr P., który zasiadał w Radzie Nadzorczej SKOK Wołomin i - według prokuratury - był "głównym pomysłodawcą i koordynatorem grupy przestępczej", ściśle współpracował on z członkami zarządu SKOK w Wołominie - prezesem Mariuszem G. i wiceprezesami Joanną P. i Mateuszem G.

W lutym 2015 r. warszawski sąd ogłosił upadłość SKOK Wołomin. W lipcu powołany przez syndyka specjalista od wyceny przedsiębiorstw prof. Dariusz Zarzecki mówił PAP, że upadły SKOK Wołomin wyceniony jest przez biegłych na ok. 180 mln zł. Wierzyciele uważają, że kwota ta jest zaniżona.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Kanada idzie na wojnę z religią. Największa prowincja zakazała noszenia symboli religijnych!

Zdjęcie ilustracyjne / pxhere/CC0 Public Domain

  

W niedzielę rząd kanadyjskiej prowincji Quebec, kierowany przez regionalnego nacjonalistę, premiera François'a Legault'a, podjął decyzję zakazującą nauczycielom, policjantom, sędziom i innym pracownikom publicznym noszenia symboli religijnych w miejscu pracy. Nowe regulacje prawne wywołały falę oburzenia, a niektórzy urzędnicy wprost zapowiedzieli zignorowanie prawa.

W Kanadzie znika kościół za kościołem. Szacuje się, że w ciągu najbliższych 10 lat zniknie ok. 9000 świątyń. Już obecnie Kościół i budynki przykościelne pełnią tam rozmaite funkcje - od przedszkoli po miejsce zajęć jogi czy tai chi.

Jakby tego było mało, rząd Quebecu podjął ostatnio kontrowersyjną decyzję, dotyczącą zakazu noszenia jakichkolwiek symboli religijnych. Ma on obowiązywać wszystkich urzędników państwowych.

[polecam:https://niezalezna.pl/274074-w-tym-kraju-zamykany-jest-kosciol-za-kosciolem-w-najblizszych-latach-moze-zniknac-9000-swiatyn]

François Legault nazwał ustawę koniecznym środkiem, aby zapewnić separację religii od państwa w bezwzględnie świeckiej prowincji. Dotyczy to między innymi muzułmańskich chust, żydowskich nakryć głowy, turbanów sikhijskich i krzyży katolickich - informuje nytimes.com.

Według opozycji "ostatnia niedziela stała się mrocznym dniem dla całej prowincji". Krytycy twierdzą, że nowe prawodawstwo krzywdzi religijnych muzułmanów, sikhów i Żydów.

Opozycja wskazuje również, że nowa sytuacja prawna może podsycać islamofobię, antysemityzm i lęk przed innymi mniejszościami. Urzędnicy publiczni, w tym kilku burmistrzów i rady szkolne w Montrealu, zapowiedzieli zignorowanie prawa, mimo grożących im konsekwencji.

Rzecznik rządu Quebecu przestrzegł, że rząd ma uprawnienia do weryfikacji stosowania nowego prawodawstwa,  a pracownicy publiczni mogą podlegać środkom dyscyplinarnym.

[polecam:https://niezalezna.pl/264287-ksiadz-ranny-podczas-mszy]

Przeciw wprowadzeniu nowych regulacji protestowali m.in biskupi katoliccy, a także duchowni innych wyznań, według których skutki tej decyzji nie dość, że będą odwrotne od zamierzonych przez rząd, to jeszcze łamią zasady Karty Praw i Wolności prowincji Quebec.

Biskup Pierre Murray wskazał, że kontrowersyjny projekt nie był konsultowany z przedstawicielami wspólnot religijnych.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, nytimes.com, deon.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl