Ministerstwo kultury chce podpisać aneks ws. Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce

Jarosław Sellin / By Adrian Grycuk - Praca własna, CC BY-SA 3.0 pl, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=50377331

  

"Jesteśmy zainteresowani, jako ministerstwo kultury, podpisaniem z nowym prezydentem Ostrołęki aneksu do umowy ws. Muzeum Żołnierzy Wyklętych "- poinformował wiceminister kultury Jarosław Sellin. "To pozwoli zabezpieczyć środki na kolejne miesiące, żeby dokończyć tę budowę"- dodał.

Sellin odniósł się do informacji piątkowym "Naszym Dzienniku", że powstające w Ostrołęce Muzeum Żołnierzy Wyklętych nie ma zapewnionych środków na swoją działalność na przyszły rok. Według planów inwestycja miała zostać sfinalizowana do końca 2018 r.

Wiceminister kultury podkreślił, że MKiDN jest zainteresowane "podpisaniem aneksu do tej umowy, który wydłuży termin, zabezpieczy środki na kolejne miesiące, żeby dokończyć tę budowę".

Zaznaczył, że aneks do umowy powinien być podpisany z prezydentem Ostrołęki, a prezydent po wyborach samorządowych się zmienił. "Teraz czekamy na inicjatywę nowego prezydenta, zapraszamy go do ministerstwa, żeby tego aktu dokonać, żeby dokończyć to muzeum, żeby miało wystawę stałą itd." - dodał wiceszef MKiDN.

"Myślę, że to jest wszystko możliwe w 2019 r., ale trzeba zrobić aneks do umowy, która wygasa z końcem tego roku, na tym polega problem" - wyjaśnił Sellin.

Wiceszef MKiDN przypomniał, że muzeum powstało z inicjatywy byłego prezydenta Ostrołęki Janusza Kotowskiego. "Próbował zainteresować tę inicjatywą byłego ministra kultury i dziedzictwa narodowego Bogdana Zdrojewskiego, ale uzyskał odpowiedź, że nie ma zapotrzebowania społecznego na takie muzeum, będąc w opozycji wtedy, byliśmy zdumieni takim stanowiskiem, bo wydaje się, że akurat historia Żołnierzy Wyklętych jest na nowo odkrywana, kultywowana przez młodzież, i że istnieję zapotrzebowanie społeczne na takie muzeum" - mówił Sellin.

"Deklarowaliśmy, będąc jeszcze w opozycji, że jeżeli uda nam się przejąć władzę to pomożemy w zbudowaniu tego muzeum i tak też się stało. Kiedy wygraliśmy wybory, już w marcu 2016 r., podpisaliśmy z prezydentem Ostrołęki umowę o współprowadzeniu tego muzeum na czas inwestycji, ten czas inwestycji miał trwać do 2018 r., nawet był ambitny plan, żeby spróbować otworzyć to muzeum 1 marca 2018 r., i zabezpieczyliśmy środki finansowe na to. Przeznaczyliśmy na te lata - 2016, 2017, 2018 - 35 mln zł. Bardzo poważna kwota pieniężna" - tłumaczył wiceminister kultury.

Zwrócił uwagę, że prezydent Ostrołęki przeznaczał środki na "utrzymanie samej instytucji, czyli pensje, media itd., kilkaset tysięcy rocznie", a "cały ciężar finansowanie tego muzeum był i jest po stronie ministerstwa kultury".

Podkreślił, że "niestety nie udało się dotrzymać terminów, muzeum nie jest skończone, ale jest blisko ukończenia, bo mniej więcej 72 proc. tych zaplanowanych środków wydatkowano, około 25 mln zł z tych 35 mln zł do końca roku uda się wydać na tę inwestycję, czyli jesteśmy blisko końca" - podkreślił.

Sellin zaznaczył, że nie rozumie, czemu MKiDN jest teraz pod pręgierzem, ponieważ, jeżeli "coś się komuś nie udało to raczej inwestorowi, prezydentowi, dyrekcji muzeum, że nie zrobili tego w terminie".

Wiceminister kultury dodał, że MKiDN jest "nie tylko zainteresowane przedłużeniem umowy o współprowadzenie na czas inwestycji, którą trzeba skończyć, ale jak już muzeum zostanie otwarte to są zainteresowani podpisaniem nowej umowy o współprowadzenie tego muzeum z Ostrołęką". "Tylko czekamy na takie samo zainteresowanie drugiej strony, czyli prezydenta Ostrołęki" - podkreślił.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Wandale wywrócili krzyże w Kuropatach

/ Andrej Kuźniečyk [CC BY-SA 3.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)]

  

Nieznani sprawcy przewrócili czternaście drewnianych krzyży w Kuropatach, miejscu kaźni ofiar represji stalinowskich – podało Radio Swaboda. To kolejny akt wandalizmu na tej mińskiej nekropolii.

Jako pierwszy o zniszczeniu drewnianych krzyży, symbolicznie upamiętniających ofiary represji, poinformował opozycjonista Paweł Siewiaryniec, który uczestniczy w akcji przeciwko mieszczącej się przy Kuropatach restauracji „Pojedziemy, pojemy”.

Na terenie lasu w Kuropatach stalinowskie NKWD rozstrzeliwało represjonowanych. Według różnych szacunków w tamtejszych dołach śmierci spoczywa od kilkudziesięciu tysięcy do 250 tys. ofiar, wśród nich są także Polacy. Na terenie uroczyska w ciągu ostatnich 30 lat powstawał ludowy memoriał, złożony z krzyży stawianych przez aktywistów i obywateli. W sumie jest ich tam ponad tysiąc. Dopiero w 2018 r. z inicjatywy władz umieszczono tam pomnik upamiętniający ofiary.

Niedawno na terenie Kuropat wandale zniszczyli tzw. ławkę Clintona (już po raz trzeci). Granitową ławkę przekazał „w darze od narodu amerykańskiego” prezydent Bill Clinton podczas wizyty w 1994 r.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl