"Eter": wyznanie wiary Zanussiego i zmarnowany potencjał. RECENZJA

Krzysztof Zanussi nakręcił film inspirowany „Faustem” Goethego, ukazując dramatyczne konsekwencje odrzucenia Boga. Problem w tym, że „Eter” to pięknie opakowana wydmuszka, akt strzelisty Zanussiego, który tak mocno skupił się na wymowie filmu, że popadł w niestrawną dla wymagającego widza dosłowność.

Kadr z filmu "Eter"
fot. mat.pras./Next Film

Początek XX wieku, obrzeża Cesarstwa Rosyjskiego. Doktor (Jacek Poniedziałek) podaje śmiertelną dawkę eteru młodej kobiecie, którą pragnie uwieść. Ucieka. Znajduje zatrudnienie w austriacko-węgierskiej twierdzy, gdzie kontynuuje swoje eksperymenty z eterem. Ich celem jest uśmierzenie bólu, ale też manipulowanie ludzkim zachowaniem. Cena powodzenia to utrata duszy, ale miłość może wybawić Doktora od wiecznego potępienia.

Tak brzmi festiwalowy opis fabuły najnowszego filmu Krzysztofa Zanussiego - film znalazł się w Konkursie Głównym festiwalu w Gdyni, skąd ostatecznie twórcy „Eteru” wyjechali z niczym. Jak to się stało, że tak ciekawie i przewrotnie zarysowana opowieść z niezłą obsadą (Poniedziałkowi na planie partneruje Andrzej Chyra) i pod skrzydłami jednego z najbardziej cenionych polskich reżyserów odniosła tak sromotną porażkę? Jednego z jej źródeł można upatrywać w dysproporcji między wysiłkami Zanussiego, by opowiedzieć „głęboką” historię odwołującą się do kwestii najważniejszych (śmierć, życie, dusza, Bóg, szatan…), a dbałością o komfort widza, który niezależnie od wagi poruszanej przez filmowca tematyki, wciąż potrzebuje dobrze opowiedzianej historii.

W „Eterze” kuleje niemal wszystko: Poniedziałek i Chyra zagrali chyba najbardziej drewniane role w swoich karierach, scenariusz dłuży się niczym niekończąca się opowieść pozbawiona większych zwrotów akcji, a dosadność, z jaką Zanussi prezentuje ostateczną (i w gruncie rzeczy bardzo szlachetną i chrześcijańską) wizję, sprawia, że wymagający widz może się poczuć urażony. Płaskie symbole, jednowymiarowe postacie i pomysł, by podzielić film na dwie części („Historia jawna” i „Historia tajna”) w połączeniu z tak ciekawym pomysłem reinterpretacji motywu Fausta, powodują wręcz żal spowodowany zmarnowaniem szansy na stworzenie kina moralnego niepokoju o chrześcijańskim przesłaniu.

To, co zasługuje na uwagę, to piękne zdjęcia autorstwa Piotra Niemyjskiego i kostiumy niezastąpionej Katarzyny Lewińskiej. Plus godne pochwały ryzyko Zanussiego, że w „Eterze” postawił tak potrzebne (i dla wielu niewygodne) pytanie o granice nauki, antropocentryzmu i ludzkiego poznania. Mimo że filmowy Doktor mierzy się z tymi pytaniami ponad sto lat wcześniej, pozostają one aktualne również i dziś. Dlatego tym bardziej szkoda zmarnowanego potencjału.

Ocena: 5/10

 

 



Źródło: niezalezna.pl

#Jacek Poniedziałek #Andrzej Chyra #Krzysztof Zanussi #Eter

Magdalena Fijołek
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo