Sytuacja budżetowa dwóch krajów, Rumunii i Węgier, w dalszym ciągu jest naszym zdaniem niepokojąca. Dlatego też przyjęliśmy nowe zalecenia, w których wzywamy do podjęcia dodatkowych wysiłków przez te kraje" - powiedział na konferencji komisarz ds. gospodarczych i finansowych Pierre Moscovici.

W czerwcu ministrowie finansów państw UE przyjęli w Luksemburgu rekomendacje wobec Węgier i Rumunii w związku z tym, że kraje te nie trzymają się wyznaczonych przez UE ram polityki budżetowej.

Projekt rekomendacji w tej sprawie przygotowała jeszcze w maju KE, którą niepokoi prowadzona przez oba kraje polityka fiskalna. Chodzi o procedurę, w ramach której bada się odchylenie budżetowe od optymalnej ścieżki dla danego państwa. Ministrowie finansów zgodzili się w czerwcu z Komisją, że w przypadku Węgier i Rumunii mowa jest o "znacznym odchyleniu".

Dlatego pozostałe państwa członkowskie przyjęły rekomendację, by kraje te skorygowały swoje odchylenie od optymalnego kursu budżetowego.

W przypadku Węgier chodzi o 2018 r., natomiast dla Rumunii zalecenie obejmuje lata 2018 i 2019.

KE stwierdziła jednak, że kraje te nie postępują w kierunku wypełnienia rekomendacji Rady UE. Dlatego postuluje, by zaproponować wobec tych krajów nowe, bardziej restrykcyjne rekomendacje.

Komisja podała, że deficyt publiczny w Rumunii wzrósł z 0,5 proc. w 2015 r. do 2,9 proc. w 2016 r., a prognozy wskazują, że w 2018 r. osiągnie poziom 3,3 proc., w 2019 r. poziom 3,4 proc., a w 2020 r. poziom 4,7 proc. Jeśli tak się stanie, w 2020 roku będzie on najwyższy w całej Unii.

Dlatego KE chce, żeby kraj ograniczył wydatki budżetowe. W dzisiejszym komunikacie KE stwierdziła, że Bukareszt nie podjął skutecznych działań w odpowiedzi na zalecenie krajów członkowskich (Rady UE) z czerwca.

Tymczasem władzom w Budapeszcie państwa członkowie rekomendowały, by podjęły one działania prowadzące do tego, by nominalny wzrost wydatków rządowych nie przekraczał 2,8 proc. w 2018 r. Deficyt publiczny na Węgrzech wzrósł z 1,6 proc. w 2016 r. do 2,4 proc. w 2018 r., a prognozy wskazują, że w ciągu najbliższych dwóch lat utrzyma się na poziomie nieco poniżej 2 proc.