Poseł Golbik uniosła się i grzmi o „korupcji politycznej”. Nagle... ups... Coś jej przypomniano

Koalicja Obywatelska - zjdęcie ilustracyjne / Fotomag/Gazeta Polska

  

Niemałe zamieszanie w szeregach śląskich struktur Platformy Obywatelskiej, a nawet całej Koalicji Obywatelskiej wywołał Wojciech Kałuża. Wybrany z listy KO radny Sejmiku województwa Śląskiego zawarł porozumienie z Prawem i Sprawiedliwością i gwarantując większość w sejmiku. Poseł Borys Budka chce w tej sprawie zawiadamiać prokuraturę, a posłanka Marta Golbik grzmi o „korupcji politycznej”. Internauci coś jednak przypomnieli. Teraz wypadałoby raczej zamilknąć...

Z najnowszych informacji docierających do nas ze śląskiego sejmiku wynika, że Wojciech Kałuża, który zawierając porozumienie programowe z prawicą zapewnił PiS większość przed pierwszą sesją sejmiku, został wybrany drugim wicemarszałkiem tego regionu. Pierwszym wicemarszałkiem został wybrany dotychczasowy poseł PiS, wcześniej m.in. b. wiceprezydent Jaworzna, Dariusz Starzycki.


 
Ależ zamieszanie w szeregach Koalicji Obywatelskiej wywołała informacja Michała Dworczyka z PiS o podpisaniu strategicznego porozumienia na Śląsku. Chodzi o deklarację o współpracy na rzecz regionu, którą wraz z politykami Prawa i Sprawiedliwości podpisał Wojciech Kałuża, który mandat uzyskał kandydując z listy Koalicji Obywatelskiej. Wiceszef PO Borys Budka nie kryje swojego zdenerwowania i wprost mówi o zdradzie.

Poseł PiS zgasił zapędy Budki: Próba wstrzymania prac sejmiku - groteskowa


Poseł PiS zgasił zapędy Budki: Próba wstrzymania prac sejmiku - groteskowa

 

Polityczny transfer wywołał nerwowe reakcje w szeregach polityków Nowoczesnej i Platformy Obywatelskiej.

- To jest Wojtek Kałuża. Wojtek został radnym Sejmiku Śląskiego z Nowoczesnej. Wojtek za chwilę sprzeda się PiSowi i odda nasze województwo w ręce PiSu. Będziemy śledzić karierę Wojtka i jego rodziny – napisała na Twitterze poseł PO Marta Golbik.


 Co ciekawe internauci szybko przypomnieli Golbik, że nie tak dawno sama zmieniła partyjne barwy przechodząc z Nowoczesnej do PO.

Na stosowanie „mentalności Kalego” zwrócił posłance Golbik uwagę również Maciej Wąsik:


Skoro o „mentalności Kalego” mowa, warto posłowi Budce i posłance Golbik przypomnieć, że coś, co dziś nazywają „korupcją polityczną” i tak ochoczo piętnują, lansowano zupełnie inaczej, gdy to ich struktury zasilali politycy innych formacji. Wówczas z dumą nagłaśniano to, jako spektakularne polityczne transfery:

Joanna Kluzik-Rostkowska
Polityk pierwotnie związana z Prawem i Sprawiedliwością. Pełniła nawet funkcję podsekretarza stanu w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej oraz podsekretarza stanu w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego. W 2010 roku była szefową sztabu wyborczego kandydata na prezydenta z ramienia Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego. W tym samym roku usunięto ją z szeregów partii. Założyła wówczas stowarzyszenie „Polska Jest Najważniejsza”. Następnie prezydent Bronisław Komorowski powołał ją w skład Rady Bezpieczeństwa Narodowego. W 2011 roku rozpoczęła już otwartą współpracę z Platformą Obywatelską. To właśnie pod szyldem PO wystartowała w wyborach i uzyskała mandat poselski. Na tym jej kariera w barwach Platformy Obywatelskiej się nie zakończyła. W rządzie Donalda Tuska, a następnie Ewy Kopacz pełniła funkcję ministra edukacji narodowej. 
 
Antoni Mężydło z PiS do PO
Członek PiS od 2001, przeszedł do Platformy Obywatelskiej we wrześniu 2007. Jego transfer był wielokrotnie wykorzystywany przez PO w ramach ataków na Prawo i Sprawiedliwość i elektorat tej partii.

Michał Kamiński
Początkowo był związany z Prawem i Sprawiedliwością. Pełnił m.in. funkcję rzecznika prasowego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. W 2010 roku wystąpił z szeregów partii i związał się z projektem „Polska Jest Najważniejsza”. W kolejnych latach jego polityczna droga zaprowadziła go do... Platformy Obywatelskiej. To właśnie z jej list bezskutecznie ubiegał się o mandat eurodeputowanego. Następnie za rządów PO-PSL objął funkcję sekretarza stanu w Kancelarii Premiera i uzyskał w wyborach parlamentarnych mandat poselski. W lipcu 2016 został wykluczony z klubu i partii (której członkiem został niedługo wcześniej). We wrześniu 2016 wraz innymi byłymi posłami PO współtworzył koło poselskie Europejscy Demokraci, a w listopadzie tego samego roku partię Unia Europejskich Demokratów (przekształconą z Partii Demokratycznej), w której został członkiem zarządu. W styczniu 2018, jako przedstawiciel UED, wstąpił do klubu poselskiego PSL (aby liczył on potrzebną do istnienia liczbę posłów). W następnym miesiącu wraz z innymi posłami UED współtworzył federacyjny klub PSL-UED, zasiadając w jego prezydium
 
Radosław Sikorski
Jego przygoda z PiS rozpoczęła się w 2005 roku, kiedy został wybrany do Senatu jako kandydat bezpartyjny z ramienia Komitetu Wyborczego Prawa i Sprawiedliwości. Był ministrem obrony narodowej w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza, a następnie w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Dwa lata później związał się z Platformą Obywatelską. Był ministrem spraw zagranicznych w obu rządach Donalda Tuska, marszałkiem Senatu i jednym z założycieli komitetu wyborczego Bronisława Komorowskiego w wyborach prezydenckich w 2015 roku.
Warto dodać, że w latach 90. pełnił funkcję wiceministra obrony narodowej w rządzie Jana Olszewskiego. Był również wiceministrem spraw zagranicznych w rządzie Jerzego Buzka.

Bartosz Arłukowicz
Po medialnym sukcesie w komisji hazardowej i marginalizacji w SLD Bartosz Arłukowicz przeszedł do Platformy Obywatelskiej w maju 2011 roku. Wcześniej długo spekulowano o możliwym transferze Arłukowicza do PJN lub Ruchu Palikota. Po dołączeniu do struktur PO Arłukowicz został przez Tuska powołany na sekretarza stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i pełnomocnika premiera ds. przeciwdziałania wykluczeniu społecznemu. W rządzie Tuska, a następnie Ewy Kopacz pełnił funkcję ministra zdrowia.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Twitter, PAP, 300polityka.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...


Przez epidemię brytyjskie rolnictwo czekają trudne czasy. „Nie będzie owoców i warzyw w sklepach”

/ pixabay.com

  

Brytyjskie rolnictwo czekają trudne dni. Okazuje się, że przez epidemię koronawirusa nie będzie miał kto zebrać plonów. Pandemia zakłóciła pracę linii lotniczych, sprawiła, że wiele państw zamknęła swoje granice oraz spowodowała, że wiele osób po prostu boi się wyjeżdżać za granicę.

Zbiory warzyw i owoców w państwach Europy Zachodniej od lat opierają się na pracy robotników tymczasowych z biedniejszych państw, zarówno z UE, jak i spoza Wspólnoty. Od pewnego czasu są z tym jednak coraz większe problemy. Rozwój gospodarczy Polski i reszty państw Europy środkowo-wschodniej sprawił, że coraz mniej osób uważa pracę na zachodnich farmach za odpowiednio atrakcyjną finansowo. W Wielkiej Brytanii nałożyło się na to również zamieszanie wokół Brexitu. 

Prawdziwą tragedię spowodowała jednak epidemia Covid-19. Zakłóciła pracę linii lotniczych, sprawiła, że wiele państw zamknęła swoje granice oraz spowodowała, że wiele osób po prostu boi się wyjeżdżać za granicę. "Guardian" informuje, że efektem tego jest to, że do pracy na brytyjskich farmach w tym sezonie brakuje aż 90 tysięcy osób. Najgorsza sytuacja jest w przemyśle owocowym – tutaj aż 98% siły roboczej stanowią obcokrajowcy. 

Sytuacja jest poważna. Niektóre zbiory zaczynają się bowiem już za kilka tygodni. Jeżeli do tego czasu właścicielom farm nie uda się znaleźć pracowników, to plony mogą się zmarnować, co przełoży się na braki w zaopatrzeniu.

„Nie będzie owoców i warzyw w sklepach”

- stwierdziła Stephanie Maurel z organizacji Concordia

 „Szparagi i fasola zaczynają się za kilka tygodni, ogórki na początku kwietnia, pomidory przez cały rok"

- dodała.

Chcąc poradzić sobie z widmem braku pracowników właściciele farm usiłują rekrutować pracowników branży gastronomicznej, która z powodu koronawirusa spotkała się z falą zwolnień. Wątpliwe jednak aby to wystarczyło. Większe farmy wynajmują loty czarterowe, które mają przywieźć robotników z np. Ukrainy czy Białorusi, ale to bardzo drogie rozwiązanie, godzina lotu takiego samolotu na jedną osobę to ok. 250 funtów. Przedstawiciele organizacji zrzeszających rolników coraz częściej mówią, że w poniesieniu kosztów tych lotów powinien pomóc rząd. 
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Guardian, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts