- W 2008 roku nie było kwestii nieszczelności całego systemu VAT, resort finansów patrzył na zmiany pod kątem wpływów do budżetu państwa lub ich braku

- mówiła w środę przed komisją śledczą ds. VAT wiceminister finansów z rządu PO-PSL Elżbieta Chojna-Duch.

Chojna-Duch poinformowała, że nadzór nad departamentami podatkowymi w MF sprawowała tylko przez pół roku w 2008 r. W tym czasie nad zmianami w VAT pracowało jednocześnie Ministerstwo Finansów i sejmowa Komisja Przyjazne Państwo, czyli tzw. komisja Palikota. Między projektami były sprzeczności, które były omawiane także podczas spotkań w Kancelarii Premiera. Projekty komisji Palikota były korzystne dla przedsiębiorców, ale zdaniem resortu finansów - niekorzystne dla budżetu.

Przewodniczący komisji Marcin Horała (PiS) pytał m.in. o udział Renaty Hayder w pracach nad zmianami w ustawie o VAT, kiedy wiceministrem finansów była Chojna-Duch. Poseł wskazał, że Hayder była jednocześnie zatrudniona w Ernst & Young, a wcześniej w firmie Arthur Andersen. "Jaka była rola tegoż społecznego doradcy (...), na jakich prawach ona funkcjonowała w ministerstwie przy tych pracach?" - pytał Horała.

- Można powiedzieć, że właściwie w podwójnej roli występowała, ponieważ była doradcą społecznym (...) pana ministra finansów, równocześnie partnerem zarządzającym w międzynarodowej firmie doradczej. Od początku uczestniczyła w pracach legislacyjnych w zakresie prawa podatkowego, czyli najpierw konsultowała z nami w resorcie poszczególne etapy projektu ustawy, artykuły konkretne, i uczestniczyła też w pracach w Kancelarii Premiera i czasami, o ile pamiętam, chodziła z nami na posiedzenia komisji sejmowych 

- odpowiedziała była wiceminister.

Chojna-Duch przyznała, zgadzając się z sugestią Horały, że Renata Hayder była "takim superpracownikiem". Zaznaczyła, że nie wie jednak, jakie były tego podstawy prawne. "Być może jakieś wewnętrzne zarządzenia ministra finansów. Miała swój gabinet w Ministerstwie Finansów i czasami przychodziła też do mojego gabinetu. W zasadzie proponowała pewne rozwiązania sprzyjające przedsiębiorcom. Jedne były bardziej kosztowne, inne mniej kosztowne dla budżetu państwa" - tłumaczyła Chojna-Duch.

- Wówczas jeszcze, to był rok 2008, kwestia nieszczelności - jako taka - całego systemu się nie pojawiała. Myśmy patrzyli raczej pod kątem skutków budżetowych, wpływów do budżetu państwa, braku tych wpływów bądź ich zwiększenia 

- poinformowała.

- Ja już po mniej więcej jakiś dwóch miesiącach zorientowałam się, że każda z tych zmian niesie za sobą ubytek dochodów do budżetu

- dodała.

Mówiła, że na posiedzenia sejmowych komisji przychodzili jej byli studenci, doradcy podatkowi, z gotowymi projektami zmian aktów prawnych. Chojna-Duch mówiła, że pytani o to, dla kogo je pisali, wymieniali nazwy reprezentowanych przez nich firm.

- I wtedy zorientowałam się, że idzie to w złym kierunku, po prostu (...) możliwości rozszczelnienia tego systemu, chociaż jeszcze taka nazwa wtedy się nie pojawiała. Ale po kilku miesiącach nazwaliśmy to w resorcie tym "rozszczelnieniem", "możliwością rozszczelnienia"

- powiedziała. Zwróciła uwagę na te elementy projektów zmian ustawy o VAT, które były "zbyt korzystne dla przedsiębiorców".

Według niej ówczesny minister finansów Jacek Rostowski "nie wchodził w te sprawy", ponieważ był wyczuwalny początek kryzysu finansowego. Zajmował się - jak zeznała - raczej stabilnością budżetu państwa, stabilnością finansów publicznych, również na szczeblach międzynarodowych. Świadek zaznaczyła, że w tym czasie Rostowski nie zajmował się też projektami ustaw czy udziałem w komisjach sejmowych, ale wiedział o tych proponowanych rozwiązaniach, bo kierował całym resortem.

Chojna-Duch powiedziała, że nie zgadzała się z takim rozwiązaniem, by kluczowe i rozstrzygające były propozycje i decyzje zapadające w Kancelarii Premiera czy w tzw. komisji Palikota, bo w konsekwencji musiałaby odpowiadać nie za swoje decyzje. Powiedziała, że ostateczne zwykle były propozycje popierane przez kancelarię, a decydował o nich ówczesny minister Sławomir Nowak.

B. wiceminister podała, że wówczas odbywały się nieformalne spotkania uzgodnieniowe, gdzie z jednej strony zasiadała strona resortowa, a z drugiej - posłowie tzw. komisji Palikota z doradcami, którzy prezentowali propozycje zmian w prawie. Zaznaczyła, że gdy doszła do wniosku, iż te propozycje mogą rozszczelniać system podatkowy, przestała przychodzić na takie spotkania. Zastąpiła ją inna urzędniczka.

Chojna-Duch oceniła, że takie przygotowywanie zmian legislacyjnych w tym okresie było nietypowe. Zaznaczyła, że departament legislacyjny w MF nie decydował o kierunkach zmian; dbał jedynie, by zaproponowane rozwiązania miały odpowiednią formę prawno-legislacyjną.

Pytana, czy ówczesny premier miał wiedzę o tych działaniach zaznaczyła, że nie pojawił się na żadnym z tych spotkań, ale prawdopodobnie za pośrednictwem ministra Nowaka, szefa swojego gabinetu politycznego, wiedział o tych ustaleniach. Pytający o to przewodniczący komisji Marcin Horała (PiS) sprecyzował, że jest to jedynie jej domysł.

Horała pytał też o wyłudzenia podatkowe przy obrocie złomem i przygotowywane rozwiązanie mające temu zapobiec - odwrócony VAT na złom. Wiceminister zapewniła, że znała informacje od samej branży o możliwych nieprawidłowościach w tym zakresie i z innych źródeł i przekazywała te sygnały wyżej - do ministra czy wicepremiera, ministra gospodarki Waldemara Pawlaka.

Zaznaczyła, że nie miała już wówczas nadzoru nad departamentami podatkowymi, więc nie zna szczegółów prac i zmian.

Wyjaśniła, że gdy mówiła podczas posiedzeń komisji sejmowych o rozszczelnieniu sytemu podatkowego czy opłat i przez to zmniejszeniu wpływów budżetowych, w pewnym sensie była samotna w swoim zdaniu, bo ze strony Janusza Palikota czy posła Mirosława Sekuły te rozwiązania były oceniane jako sprzyjające przedsiębiorcom i popierane. Potem przestała nadzorować sprawy podatków w MF.

Zaznaczyła, że gdy odeszła z MF, odbyło się to w przyjazny sposób, ponieważ została członkiem Rady Polityki Pieniężnej.

Chojna-Duch mówiła, że podczas posiedzeń kierownictwa były omawiane różne - również zagraniczne - sposoby i możliwości uszczelnienia systemu podatkowego w Polsce i walki z wyłudzeniami i tzw. karuzelami podatkowymi, ale żadnych szczególnych rozwiązań nie było. Większość dyskusji dotyczyła stosowania prawa i walki z tymi problemami od strony administracji skarbowej, ale jakichś konkretnych rozwiązań nie było - tłumaczyła.

Jak mówiła przed komisją śledczą, departament polityki podatkowej analizował rozwiązania, które z zagranicy można byłoby wprowadzić w Polsce, ale żadne z tych rozwiązań nie weszło do naszego prawa, ponieważ jej uprawnienia w resorcie ograniczały się do funkcji wykonawczych, a nie inicjatywy legislacyjnej. Padały propozycje zwiększonych kontroli zwrotu podatku VAT czy podniesienia kar za wykorzystanie w Polsce sposobów stosowanych za granicą do ograniczania zobowiązań podatkowych.

- Resort finansów przeciwstawiał się zniesieniu sankcji dla przedsiębiorców za zaniżanie czy zawyżanie zwrotu VAT. Proponowaliśmy wręcz zaostrzenie tych sankcji 

- mówiła Elżbieta Chojna-Duch.

Odniosła się w ten sposób do likwidacji tzw. sankcji vatowskiej zapisanej w projekcie nowelizacji ustawy o podatku od towarów i usług, który wpłynął do Sejmu w lipcu 2008 r. Projekt - jak mówiła - powstawał "oryginalnie" w Ministerstwie Finansów i jednocześnie pracowano nad nim w PO. Według wyjaśnień Chojny-Duch, ostatecznie do Sejmu wpłynął on jako projekt rządowy, który "musiał być uzgodniony".

Zaproponowano w nim likwidację 30-proc. sankcji za zaniżenie czy zawyżenie zwrotu podatku. Na pytanie wiceprzewodniczącego komisji Kazimierza Smolińskiego (PiS) o ocenę tego rozwiązania, Chojna-Duch zapewniła, że Ministerstwo Finansów przeciwstawiało się zniesieniu sankcji. "Proponowaliśmy wręcz zaostrzenie sankcji. Te sankcje wycofano - moim zdaniem - niesłusznie" - mówiła b. wiceminister.

W jej opinii likwidacja sankcji "prawdopodobnie" przyczyniła się do rozszczelnienia systemu podatkowego. Elżbieta Chojna-Duch przypomniała orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, który w 2009 r. stwierdził, że sankcja była zgodna z prawem, ale - jak dodała - "już jej nie przywrócono".

- Sankcje powinny być, wszelkiego rodzaju oszustwa podatkowe powinny być karane - oceniła była wiceminister.

Kazimierz Smoliński (PiS) pytał, czy do resortu finansów docierały sygnały o wyłudzeniach VAT, czy CBA przekazywało informacje o tym do kierownictwa resortu spraw wewnętrznych. Chojna-Duch powiedziała, że jeżeli CBA kontaktowało się z resortem finansów, to nie z nią, tylko z wiceministrem finansów Andrzejem Parafianowiczem.

Smoliński zwrócił uwagę na raport brytyjskiej Izby Lordów dotyczący wyłudzeń VAT w Wielkiej Brytanii, gdzie w reakcji na to wprowadzono tzw. odwrotne obciążenie w VAT na telefony komórkowe i czipy. Pytał, czy minister Rostowski, który przybył do Polski z Wielkiej Brytanii, znał ten problem.

- Pamiętam frasunek ministra Rostowskiego i pierwszy raz słowo "karuzela podatkowa" usłyszałam od niego (...). Byłam całkowicie przekonana, że to przyjdzie do Polski 

- powiedziała.

Wyjaśniła, że uszczelnienie tego systemu w jednym kraju, wysokie sankcje, powodują, że przestępcy przenoszą się do innego.

Marek Jakubiak (niez.) pytał Chojnę-Duch m.in., dlaczego po kilku miesiącach pracy w MF odebrano jej nadzór nad departamentami podatkowymi. "Ja wiedziałam dlaczego, więc się nie pytałam ministra. (...) Dlatego, że powiedziałam w TVN-ie o rozszczelnianiu systemu podatkowego, takie mam wrażenie" - oświadczyła. Wyjaśniła, że w resorcie mówiono, iż audycję tę oglądał premier Donald Tusk i był bardzo niezadowolony.

Poseł dopytywał, czy została zwolniona z nadzoru nad departamentami podatkowymi za to, że była szczera.

- To niezadowolenie z moich protestów na komisji Przyjazne Państwo było sygnalizowane wcześniej. Nie wiem, kto mi to powiedział, ale powiedział, że za chwilę mi zostanie to odebrane, jak będę protestować 

- mówiła Chojna-Duch. Dodała, że reprezentowała poglądy inne niż oficjalne polityczne.

Przyznała, że występowała przeciw brakowi reakcji na rozszczelnianie państwa, o co także pytał Jakubiak.

"Czyli inaczej mówiąc, skoro pani dbała o interes państwa, to została pani zwolniona przez Tuska, bo pani o tym powiedziała" - oświadczył poseł. "No ja bym może tego tak bezpośrednio nie nazwała, bo nawet mi chyba nie wypada. Relacje były dobre w Ministerstwie Finansów z ministrem Rostowskim. To była decyzja ministra finansów w sprawie podziału kompetencji"

- zastrzegła.

Jakubiak oświadczył, że Chojnę-Duch pozbawiono części obowiązków, bo była za szczera. Pytał, co spowodowało, że w 2010 r. zwolniono ją w ogóle ze stanowiska w MF, kiedy Chojna-Duch została powołana do Rady Polityki Pieniężnej (RPP). Była wiceminister wyjaśniła, że stanowisko w RPP było jej marzeniem - o czym wiedziano - i starała się o nie wcześniej. Zaznaczyła, że dostała też propozycję wiceprezesa Europejskiego Trybunału Obrachunkowego w Luksemburgu.

Poseł pytał, dlaczego minister Rostowski wystąpił z takimi propozycjami.

- Widocznie nie odpowiadałam ministrowi finansów na etapie prac legislacyjnych (...). Można powiedzieć, że byłam zbyt wojownicza, być może taki mam charakter, może to wynika z mojej wiedzy, doświadczenia wcześniejszego. A poza tym jestem propaństwowcem i zawsze w każdej sytuacji bronię interesów państwa, budżetu państwa 

- podkreśliła.

Na pytanie o co "tak wojowała" Chojna-Duch powiedziała, że ze zbyt dogodnymi regulacjami dla przedsiębiorców.

- Widziałam, co się dzieje w kraju, widziałam, jakie zagrożenia mogą spowodować te regulacje i po prostu wiedziałam też, że jeżeli będę protestować nadmiernie, to jest wręcz niedobre dla mnie 

- powiedziała.

- Czy pani po prostu chce powiedzieć, że widziała pani, że nadchodzą i są już prowadzone wyłudzenia przestępcze podatków, w tym pośrednich podatków, i nie znajdowała pani partnera do rozmów po stronie Ministerstwa Finansów?

- pytał Jakubiak. "No, tak to można określić" - zgodziła się Chojna-Duch.