Polscy piłkarze zdradzają kulisy szatni. Atmosfera dobra, a czego brakuje do wygranych?

Piotr Zieliński / By https://www.soccer.ru/galery/1054340/photo/731368, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=70079121

  

Polscy piłkarze, którzy wystąpili we wczorajszym spotkaniu przeciwko Portugalii (1:1) w Lidze Narodów, uważają, że atmosfera w kadrze nie jest zła. Wskazują, na poprawiającą się jakość występów reprezentacji prowadzonej przez Jerzego Brzęczka.

W ocenie Piotra Zielińskiego sytuacja wewnątrz kadry narodowej jest dobra. “Nie mamy złej atmosfery w drużynie. Brakuje nam tylko szczęścia. Zagraliśmy dobre spotkanie. Pokazaliśmy, że potrafimy grać w piłkę i mamy charakter” - powiedział pomocnik biało-czerwonych.

Na dobrą atmosferę w drużynie zwraca też uwagę inny reprezentacyjny pomocnik Mateusz Klich. Zaznaczył, że jeszcze przed rozpoczęciem spotkania w Guimaraes zespół Brzęczka tworzył kolektyw.

“Atmosfera była dobra i taka też na pewno pozostanie. Potrzeba nam z pewnością zwycięstw. Wtorkowy wynik był korzystny. Wierzę, że nasze występy będą coraz lepsze, gdyż reprezentacja ma potencjał” - przekonywał Klich.

Także wchodzący do kadry Damian Kądzior uznaje za budującą postawę biało-czerwonych w Guimaraes. Pomocnik Dinama Zagrzeb twierdzi, że wtorkowy remis można uznać za sukces.

“Mecze z tak trudnymi rywalami, jak Portugalia, są ważnym osiągnięciem. Uważam, że w dosyć dobrym stylu zakończyliśmy ten rok i w dobrych humorach wracamy do naszych klubów. Teraz czekamy na spotkania eliminacji mistrzostw Europy, bo to one są dla nas najważniejsze” - ocenił Kądzior.

Bartosz Bereszyński uważa, że ostatni mecz kadry zakończył się optymistycznie dla zespołu Jerzego Brzęczka. Dodał, że w reprezentacji jeszcze przed meczem z Portugalią panowała dobra atmosfera, zaś on i jego koledzy podeszli do wtorkowego spotkania z bojowym nastawieniem.

“Takiego meczu potrzebowaliśmy. Po tym spotkaniu mogliśmy powiedzieć sobie sporo dobrych słów o naszej grze. Pokazaliśmy się jako silna i zwarta grupa, która potrafi realizować postawione cele. Oczywiście, wiele jest jeszcze w naszej grze do poprawy, ale nie od razu Rzym zbudowano” - powiedział były piłkarz Lecha Poznań.

Inny były zawodnik “Kolejorza” oraz reprezentacji Andrzej Juskowiak uważa, że kadra potrzebuje w przyszłorocznych meczach częściej pokazywać swój charakter. Twierdzi, że krążące w ostatnim czasie pogłoski, iż w zespole nie ma rzekomo dobrej atmosfery też mogły wpływać niekorzystnie na samopoczucie zawodników.

“Mam nadzieję, że nasi piłkarze będą tworzyli w kolejnych spotkaniach monolit i wzajemnie siebie wspierać. Potrzeba też będzie więcej gry z zębem i zaangażowania w meczach” - powiedział Juskowiak.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

W warszawskim szpitalu zmarł mały Szymonek. Czy powtórzyła się historia Alfiego Evansa?

/ Fot./Facebook.com/Szymonkuwalcz. Oficjalna stona

  

W szpitalu przy ulicy Niekłańskiej zmarł siedmiomiesięczny chłopczyk. Według adwokata rodziców chłopca, szpital podjął decyzję o odłączeniu dziecka od aparatury podtrzymującej życie, bez ich zgody.

"Prosimy a wręcz błagamy Was o pomoc. Stan Szymonka pogorszył się, jego oczka są nieobecne - szkliste, jego skóra zmieniła kolor na blado-siny. Szymonek ma jeszcze szanse i według lekarzy z zagranicy oraz Polskich specjalistów, na dzień dzisiejszy jedyna szansa dla niego jest odbarczenie mózgu na co dyrekcja szpitala nie wyraża zgody. Zabieg musi odbyć się jak najszybciej!!!"

- alarmowali rodzice malucha na facebookowej stronie Szymonkuwalcz kilka dni temu.

"Szymon jest siedmiomiesięcznym chłopcem. Rozwijał się prawidłowo, dając szczęście swojej rodzinie każdego dnia. Poukładane życie rodziny zamieniło się w wielki koszmar w ciągu jednego dnia.Wieczorem 21.01.2019 około godz. 22.00 Szymonek dostał drgawek i sztywności. Znalazł się w szpitalu. Następnego dnia atak powtórzył się, więc zdecydowano się na wykonanie tomografii komputerowej głowy. Po badaniu zaczęto podejrzewać zapalenie mózgu."

- opisywali rodzice stan swego synka w mediach społecznościowych.

Jak informowała ciocia chłopczyka pani Alina - "lekarze odmówili leczenia dziecka twierdząc, że nastąpiła śmierć mózgu. Gdy zebrała się jednak komisja powołana z powodu protestów rodziców, stwierdzono, że dziecko żyje. Po niej jednak lekarze znowu odmówili leczenia dziecka."

O godzinie 11.10 ukazała się na profilu założonym przez rodziców Szymonka informacja o śmierci dziecka. -"SZYMON NIE ŻYJE.. [*] został odłączony od aparatury wbrew woli rodziców!!!!!!!!!!!!!!!!!!!"

Adwokat rodziców Arkadiusz Tetela na konferencji prasowej poinformował, że szpital podjął decyzję o odłączeniu dziecka od aparatury podtrzymującej życie, bez zgody rodziców.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, tysol.pl, facebook.com

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl