Proces Józefa Piniora, jednego z dawnych liderów wrocławskiej "Solidarności", a wiele lat później - senatora z ramienia PO, ma rozpocząć się 17 grudnia. Pinior został oskarżony o przyjęcie korzyści majątkowej w kwocie co najmniej 40 tys. zł w zamian za załatwienie w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju oraz w Komendzie Głównej Państwowej Straży Pożarnej w Warszawie korzystnego rozstrzygnięcia sprawy Tomasza G., biznesmena inwestującego na Dolnym Śląsku.

Pinior i jego asystent, Jarosław W., zostali również oskarżeni o przyjęcie w 2015 roku obietnicy korzyści majątkowej w postaci 20 tys. zł oraz przyjęcie korzyści majątkowej w kwocie odpowiednio 6 tys. zł i 5 tys. zł od podejrzanych Albina M. i Krystiana S. Prokuratura poinformowała, że w zamian za te pieniądze oskarżeni podjęli się załatwienia koncesji na wydobywanie kopalin oraz powoływali się na wpływy w instytucjach państwowych i samorządowych.

Portal tvp.info opublikował stenogramy z podsłuchów, jakie założyli Piniorowi agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Były senator PO miał dawać asystentowi, Jarosławowi W., wskazówki, jak pokierować Janusza S. ps. "Sołtys", byłego gangstera, by za jego pośrednictwem zablokować publikację tekstu jednego z dziennikarzy "Gazety Wrocławskiej".

W 2013 r. prokuratura w Rzeszowie zarzuciła Januszowi S. że w 2006 r. pomagał gangowi oszustów podatkowych, zajmujących się nielegalną dystrybucją paliw. Sąd skazał wówczas Janusza S. na rok i cztery miesiące więzienia. W styczniu 2015 r. do Kancelarii Prezydenta Bronisława Komorowski skierowany został wniosek o ułaskawienie. [polecam:https://niezalezna.pl/89943-jozef-p-i-jego-asystent-chcieli-ulaskawienia-gangstera-bo-pomagal-za-komuny]

Tekst dziennikarza "Wrocławskiej" miał - jak informuje tvp.info - dotyczyć właśnie wniosku o ułaskawienie, o które z pomocą Józefa Piniora zabiegał "Sołtys".

Ze stenogramów wynika, że były senator PO miał plan pewnego rodzaju zastraszenia dziennikarza oraz redaktora naczelnego "Gazety Wrocławskiej".

- I raczej niech Janusz nie rozmawia z nim na huki [poprzez zastraszanie – red.], tylko na tej zasadzie, że niech się liczy z procesem cywilnym o odszkodowanie. (...) taka rozmowa, że pan Janusz ma adwokatów w Warszawie, i każde jedno zdanie, k**wa, i facet się nie wypłaci do końca życia

- miał instruować Jarosława W. Józef Pinior.

- Rozumiesz, że pan Janusz ma specjalnych prawników w Warszawie, którzy się jakby zajmują tą sprawą, i, k**wa, jeden tekst i on się nie wypłaci do końca życia, będzie spłacał, ku**wa, odszkodowanie dla pana Janusza cywilne

- dodał Pinior.

Były senator stwierdził, że należy również wysłać "adwokatkę" do redaktora naczelnego gazety.

 - (...) przeprowadź z nim męską rozmowę jak adwokatka, żeby to było dla niego jasne, że opublikowanie tego zakończy się, k**wa, procesem cywilnym

- instruował Jarosława W. Pinior.

Rzecznik grupy prasowej Polska Press, do której należy "Gazeta Wrocławska" zaprzeczyła w rozmowie z tvp.info, by doszło do spotkania naczelnego z "adwokatką",a także, by dziennikarz piszący tekst o Januszu S kojarzył, by doszło do sytuacji, "w której grożono by mu wielotysięcznym pozwem w związku z publikacją".