„Słoiki” chcą Berlina, frutti di mare i whisky z Colą. Posłuchajcie rewelacyjnego lidera Kabaretu Afera!

Rafał Piechota - lider Kabaretu Afera / arch.

  

- U siebie Przemek był ministrantem. Tu nadal jest jakby wierzący, ale czy koniecznie co niedzielę trzeba do Kościoła? Tam jadł babcine pierogi i one były przepyszne, tu chce frutti di mare. Tam symulował chorobę żołądkową, by dostać orzechówki dziadka. Teraz on już whisky z Colą. I chce szybko zapomnieć, skąd pochodzi. Berlinem chce być. W efekcie nie jesteśmy ani europejscy, ani światowi, ani poznańscy czy warszawscy. Jesteśmy żadni, totalnie zagubieni – mówi Rafał Piechota, „słoik”, lider Kabaretu Afera w „Wywiadzie z chuliganem”. Obejrzyj poniżej mocny występ artysty!

Nikt nie wytłumaczył dotąd dlaczego Patryk Jaki, mimo że jak się wydawało w kampanii był lepszy od Rafała Trzaskowskiego, przegrał z nim tak zdecydowanie w pierwszej turze. Jak wszystko wskazuje szanse Jakiego pogrzebały głosy „słoików”, czyli nowych warszawiaków, wywodzących się z małych miejscowości, na których Jaki – pochodzący z Opola – stawiał.

- Czasem Pan Bóg umieszcza nas gdzieś i obdarza jakimiś talentami, żebyśmy mogli opowiedzieć o czymś, czego nie rozumieją inni dookoła. To jest przypadek Rafała Piechoty, inteligentnego ucznia Zenona Laskowika, który sam jest „słoikiem”. Może Pan Bóg uczynił go nim po to, by rozszyfrował mechanizm, na którym żerują niekoniecznie dobrzy ludzie – mówi Piotr Lisiewicz, autor „Wywiadu z chuliganem”, który przeprowadził rozmowę z artystą. Piechota znany z Kabaretu Afera, zdobywającego nagrody na studenckich festiwalach, założył niedawno Kapelę z Placu Wolności, śpiewającą piosenki o historii.

Jak mówi, jest dumny ze swojego pochodzenia z Chodzieży w Wielkopolsce:

- Ja jestem chodzieżak z urodzenia i będę nim do końca życia. Przywiozłem z Chodzieży ulubiony smak czerniny gotowanej przez moją babcię, porcelaną chodzieską i nasze trzy jeziora. Tam mnie rodzice wychowywali, tam chodziłem do szkoły, miałem kolegów, nasze ulubione boiska.

Jego zdaniem zachowanie słoików jest nieszczęściem także dla wielkomiejskich metropolii.

- Mam takie skromne aspiracje, żeby z tej Chodzieży trochę dać Poznaniowi. I gdybyśmy my wszyscy chcieli nasze małe miasteczka dać Poznaniowi, to Poznań by się tak szalenie uszlachetnił, tak że bylibyśmy zdziwieni, jakie byśmy tu mieli środowisko, jakie powiązania biznesowe, społeczne, kulturowe – mówi.

Co dzieje się z kimś z miasteczka, kto trafił do metropolii?

- Przyjedzie sobie taki mały, przysłowiowy Przemek z małej miejscowości. Zobaczy bloki, które mają więcej niż cztery piętra. I on chciałby być j Rockefellerem tej rzeczywistości wielkopolskiej. Tamten Przemek był ministrantem, chodził co niedzielę na mszę i szedł z pielgrzymką na Jasną Górę. Teraz w sumie dalej jest jakby wierzący. No ale czy już koniecznie w każdą niedzielę trzeba? A pielgrzymka? Wspomnienie młodości. No i gubimy się w tym wszystkim.

Uporządkowaniu tego zagubienia służy twórczość Kapeli z Placu Wolności.

- Niech dla nas wartością będzie postać Hipolita Cegielskiego i dzieci z Wrześni, Michał Drzymała i Powstanie Wielkopolskie, ten balkon, z którego przemawiał pan Paderewski, Republika Ostrowska, piloci walczący w Dywizjonie 303 i poznańscy kryptolodzy, którzy rozszyfrowali Enigmę – mówi Rafał Piechota.

Cały mocny wywiad z artystą poniżej:
 

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Radio Poznań

Tagi

Wczytuję komentarze...

Antysemicki atak podczas marszu żółtych kamizelek. „Spadaj, brudny syjonisto!” WIDEO

Antysemicki incydent podczas demonstracji "żółtych kamizelek" / Fot./screenshot/twitter.com/@@YahooActuFR

  

Podczas wczorajszej demonstracji ruchu "żółtych kamizelek" doszło do incydentu o podłożu antysemickim. Pod adresem znanego konserwatywnego filozofa Alaina Finkielkrauta padły skandaliczne inwektywy. Mimo, że sam Finkielkraut powiedział, że nie ma zamiaru wnieść skargi, prokuratura wszczęła dochodzenie w sprawie słownych napaści i antysemickich inwektyw pod jego adresem.

Finkielkraut, konserwatywny filozof, pisarz i publicysta, powiedział w wywiadzie dla dziennika "Le Parisien", że na ulicy, w pobliżu swojego domu, zobaczył "żółte kamizelki" i z ciekawości podszedł do grupy demonstrantów, którzy obrzucili go wyzwiskami. Finkielkraut powiedział, że poczuł, iż otoczyła go "nienawiść absolutna". [polecam:https://niezalezna.pl/259195-maleje-poparcie-dla-protestow-zoltych-kamizelek]

Wiele telewizyjnych kanałów informacyjnych we Francji pokazało nagranie wideo, na którym demonstranci wykrzykują pod adresem Finkielkrauta: "Brudni syjoniści!", "Francja jest nasza!", "Drań!" i "Spadaj, brudny, gówniany syjonisto!" (Barre toi, sale sioniste de merde).

Sam Finkielkraut powiedział, że nie ma zamiaru wnieść skargi w tej sprawie, ale prokuratura poinformowała, że otwiera śledztwo w sprawie "publicznego znieważenia z powodu pochodzenia, przynależności etnicznej, rasy lub religii".

Według francuskiego MSZ wczoraj w Paryżu manifestowało 5 tys. osób, a w całej Francji - 41,5 tys.
Wczesnym popołudniem wyglądało na to, że marsze obędą się bez większych incydentów, ale pod wieczór doszło do starć. W Paryżu tłum skandował wieczorem na Polach Elizejskich: "Macron - dymisja!", co - jak pisze AFP - stało się już stałym elementem demonstracji w stolicy.

Antysemicki atak komentował prezydent Emmanuel Macron, który powiedział, że takie postępowanie jest "absolutną negacją" tego, czym są Francuzi. Minister spraw wewnętrznych Christophe Castaner nazwał zachowanie demonstrantów "powodzią nienawiści". [polecam:https://niezalezna.pl/259206-we-francji-goraco-policja-znowu-uzyla-armatek-wodnych-i-gazu-lzawiacego]

Na wtorek 14 partii politycznych, od skrajnej prawicy po populistyczną lewicę, włącznie z centrową formacją prezydenta LREM, zapowiedziało wiece protestacyjne przeciw antysemityzmowi. 


Demonstracje "żółtych kamizelek" wymierzone są przeciwko polityce gospodarczej i społecznej prezydenta, a zwłaszcza przeciw zniesieniu podatku od wielkich fortun; część demonstrantów domaga się dymisji Macrona, lub wręcz całego rządu.

Pod koniec stycznia ruch „żółtych kamizelek” ogłosił, że wystawi kandydatów w majowych wyborach europejskich. Według sondażu wykonanego wtedy dla stacji BFM TV lista ta ma szanse na zdobycie 13 proc. głosów. O poparcie "żółtych kamizelek" zabiegają we Francji zarówno partie skrajnie prawicowe, jak Zjednoczenie Narodowe (RN) Marine Le Pen (dawniej Front Narodowy) czy Patrioci - ultraprawicowa formacja założona przez byłego zastępcę Le Pen Floriana Philippot, jak i skrajnie lewicowe, jak Francja Nieujarzmiona czy Komunistyczna Partia Francji. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl