Bruksela wraca do tematu "ACTA 2". Tymczasem do premiera Morawieckiego trafił taki list

Protest przeciwko "ACTA 2"; zdjęcie ilustracyjne / fot. Marcin Pegaz/Gazeta Polska

  

Już niedługo w kolejną fazę rozmów w europarlamencie wejdzie projekt dyrektywy zwanej popularnie w Polsce "ACTA 2". W październiku resort kultury ogłosił, jaka jest w tej sprawie instrukcja dla przedstawicieli polskich władz. Teraz - do szefa rządu Mateusza Morawieckiego wystosowano apel, nawołujący do sprzeciwu wobec planowanej dyrektywy.

- Apelujemy do Pana o przejęcie inicjatywy w kolejnej rundzie rozmów trójstronnych między KE, PE a Radą Europy, dotyczących "Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym". Mimo iż polski głos sprzeciwu w tej kwestii był zauważalny, zmuszeni jesteśmy potraktować go jako niewystarczający

- głosi treść listu skierowanego do premiera Morawieckiego pod którym podpisało się kilkanaście osób, organizatorów i uczestników protestów przeciwko "ACTA 2" m.in. Michał Bielecki, Piotr Borowski, Michał Dydycz, Magdalena Fogiel-Litwinek, Rafał Górski, Grzegorz Jastrzębski, Andrzej Kania vel Tramway, Piotr Kubiczek, Krzysztof Maczyński vel ByteEater, Piotr Matczak, Krystian Pawlak, Paweł Tanajno, Artur Witczak Krzysztof "Ator" Woźniak, Piotr Wroński

Projekt nowej dyrektywy o prawie autorskim dotyczącym internetu Parlament Europejski poparł we wrześniu. Było to drugie podejście do projektu dyrektywy o prawie autorskim. Na początku lipca europosłowie odrzucili stanowisko komisji prawnej PE, w drugim podejściu propozycja projektu uzyskała większość. Deputowani zgłosili ponad 250 poprawek. Dyrektywa ma zmienić zasady publikowania i monitorowania treści w internecie. Przepisy wzbudzają wiele kontrowersji. Przeciwnicy tych regulacji określają projekt dyrektywy jako "ACTA 2" i ostrzegają przed cenzurą w internecie i końcem wolności w sieci, zwolennicy wskazują natomiast, że zmiana prawa jest konieczna, by chronić twórców i dostosować przepisy do rzeczywistości.

- To w Pana rękach spoczywa los tej dyrektywy i ewentualne doprowadzenie do odrzucenia jej w tej rundzie negocjacji – przynajmniej tak niebezpiecznych przepisów jak proponowane art. 13 i art. 11, w każdym z przedstawianych wariantów ich brzmienia

- apelują do premiera autorzy listu. Sporny art. 13 projektu dyrektywy wprowadza obowiązek filtrowania treści pod kątem praw autorskich, art. 11, dotyczy tzw. praw pokrewnych dla wydawców prasowych. Projekt nowego prawa wskazuje m.in., jakie elementy artykułu dziennikarskiego mogą być publikowane przez agregatory treści bez konieczności wnoszenia opłat licencyjnych. Regulacje wymagają, by platformy (takie jak Facebook) płaciły posiadaczom praw autorskich za publikowane przez użytkowników treści lub kasowały takie materiały.

Autorzy listu przypominają, że premier Morawiecki ma w chwili obecnej narzędzia do stworzenia sojuszu międzynarodowego, z Czechami, Słowacją, Litwą, Łotwą, Estonią, Włochami, Węgrami, Szwecją, Finlandią, Rumunią, Bułgarią, Holandią, Belgią, Danią i Grecją.

- To na Panu, jako przywódcy kraju, który aspiruje do bycia liderem we wprowadzaniu inicjatywy Trójmorza i innych wspólnych działań na arenie europejskiej oraz dąży do umocnienia bloku Europy Środkowo-Wschodniej, spoczywa odpowiedzialność w kwestii tego szkodliwego dla Polaków i ogółu zwykłych Europejczyków prawa za pozycję zajmowaną przez Polskę oraz stopień jej stanowczości

 - podkreślają autorzy listu.

- My, organizatorzy i uczestnicy protestów StopACTA2, apelujemy do Pana o podjęcie działań na etapie trialogu w celu zbudowania sojuszu po to, by projektowane przepisy ograniczające wolność i swobodę wymiany informacji odrzucić już w tej fazie. Nie ma naszego przyzwolenia na cenzurę przestrzeni cyfrowej. (...) Jako Polska i Polacy od początku swojej obecności w strukturach Unii Europejskiej mamy zasłużoną reputację strażnika wolności w Internecie i całym obszarze nowych technologii. Naszym życzeniem, pragnieniem i celem jest, aby pozostało tak nadal. Bardzo chcemy uniknąć sytuacji, w której Pański rząd byłby postrzegany przez mieszkańców Polski i Europy oraz przez historię jako ten, który nie podjął wyzwania, by stawić czoła tym haniebnym przepisom godzącym w prawa podstawowe obywateli. (...) To od Pana zależy dziś, czy w roku świętowania przez polski naród stulecia odzyskania niepodległości zapisana zostanie kolejna chwalebna karta w historii naszego kraju

 - dodają autorzy listu.

Ministerstwo Kultury ogłosiło w październiku, że instrukcja negocjacyjna dla przedstawicieli rządu w Brukseli mówi, że Polska nie akceptuje propozycji PE w sprawie paragrafów 11 i 13 "Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym". Najbliższe rundy rozmów na temat dyrektywy zaplanowano w PE na 26 listopada i 12 grudnia. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Wzięła pigułkę poronną - lekarz uratował dziecko. Teraz grozi mu... więzienie

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/trestletech

  

Czy za uratowanie życia dziecka można iść do więzienia? Ta historia pokazuje, że tak. Argentyńskiemu lekarzowi grożą dwa lata pozbawienia wolności, bo uratował dziecko pacjentki, która wzięła pigułkę poronną. Sąd uznał jednak, że lekarz postępując w ten sposób nie dopełnił obowiązków służbowych.

Historia rozpoczęła się, gdy do szpitala w Cipoletti zgłosiła się kobieta, która twierdziła, że zażyła pigułkę poronną, gdyż jej dziecko jest wynikiem gwałtu. Ordynator szpitala dr Leandro Rodríguez Lastra podjął jednak decyzję o uratowaniu dziecka. Urodziło się ono w 35 tygodniu ciąży i trafiło do adopcji. 

[polecam:https://niezalezna.pl/257163-w-glowie-sie-nie-miesci-demokratka-chce-mozliwosci-aborcji-w-chwili-porodu]

Choć dziewczynka jest zdrowa i ma już dwa lata sprawa ta trafiła przed oblicze sądu, a lekarza oskarżono o niedopełnienie obowiązków służbowych.

Dr Leandro Rodríguez Lastra oświadczył, iż postąpił zgodnie ze składaną przez siebie przysięgą lekarską. Podkreślał ponadto, że zażyte przez pacjentkę tabletki mają zastosowanie tylko na wczesnym etapie ciąży

- podaje dorzeczy.pl.

Te tłumaczenia nie przekonały jednak sądu, który uznał medyka za winnego zarzucanych mu czynów. Nie ogłoszono jeszcze wymiaru kary, ale grożą mu nawet dwa lata więzienia.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: dorzeczy.pl, niezalezna.pl,


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl