Co dalej z polską reprezentacją? "Symptomów poprawy gry nie widzę"

Krzysztof Pawlak / By Roger Gor - Konfa Warty - nowy trener 012.jpg, CC BY 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=25437799

  

Były reprezentant Polski Krzysztof Pawlak nie krył rozczarowania występem polskich piłkarzy, którzy w czwartek przegrali w Gdańsku z Czechami 0:1 w meczu towarzyskim. "Symptomów poprawy gry niestety nie widzę" - podsumował.

"Spodziewałem się lepszej postawy naszego zespołu, tym bardziej, że graliśmy z rywalem, który większych wartości nie przedstawiał. Myślałem, że to nasz zespół będzie stroną dominującą, przeważającą na boisku, niestety, tak nie było. Owszem, były fragmenty niezłej gry, ale też nie możemy podniecać się tym, że stworzyliśmy dwie-trzy dobre sytuacje. Patrząc na całokształt, ja nie wystawiłbym dobrej oceny"

- skomentował 31-krotny reprezentant kraju, który jako szkoleniowiec w 1997 roku poprowadził polską reprezentację w jednym spotkaniu - z Gruzją (4:1).

Jego zdaniem, trener Brzęczek mógł dać szansę więcej liczbie zawodników, gdyż pojedynek z Czechami miał charakter towarzyski. Selekcjoner dokonał tylko trzech zmian.

"W następnym spotkaniu z Portugalią takiej możliwości już trener Brzęczek mieć nie będzie. A szkoda, że szansy nie dostali zawodnicy przede wszystkim z polskiej ligi, jak choćby Adam Buksa, który regularnie strzela bramki. Najwyraźniej szkoleniowiec chciał jednak gonić wynik"

- skomentował.

Pawlak przyznał, że trudno wyciągnąć jakiekolwiek pozytywy ze spotkania z Czechami.

"Żadnej otuchy ten mecz w moje serce nie wlał, symptomów poprawy gry ja nie wiedziałem. Czekam, jak zagramy z silniejszym rywalem, jakim jest niewątpliwie Portugalia. Myślę, że gorzej niż z Czechami nie wypadniemy" - stwierdził.

Biało-czerwoni pod wodzą Brzęczka nie wygrali jeszcze spotkania. Bilans następcy Adama Nawałki na razie jest słaby - dwa remisy i trzy porażki. Polacy nie mają też żadnych szans na utrzymanie się w pierwszej dywizji Ligi Narodów.

"Jako trenerowi niezręcznie jest mi oceniać pracę młodszego kolegi, choć już dziś pojawiają się opinie, zapytania, czy wybór Brzęczka był trafiony. Na selekcjonerze spoczywa odpowiedzialność przede wszystkim za wynik. Ten zespół rozegrał już dostateczną liczbę spotkań, by gdzieś sobie tę opinie wyrobić. W przyszłym roku zaczynają się eliminacje do Euro i tutaj już nie będzie można pozwolić sobie na wpadki, bo jedna czy dwie porażki mogą mieć poważne konsekwencje. Przyzwyczailiśmy się do tego, że ostatnio gościliśmy na dużych imprezach i przykre byłoby, gdyby nas zabrakło na najbliższych mistrzostwach Europy. Z drugiej strony przy obecnej formule turnieju, w którym występują 24 drużyny, sztuką jest nie awansować"

- podsumował uczestnik mundialu w Meksyku w 1986 roku.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Szef MON ujawnia: Wzmacnianie armii to reakcja na agresywną politykę Rosji

rosyjskie wojsko / mil.ru

  

Minister Mariusz Błaszczak stanowczo stwierdził, że Rosja „prowadzi agresywną politykę”. Jego zdaniem dowodem na to jest „atak w 2008 r. na Gruzję”, „w 2014 r. na Ukrainę”, a także przekształcenie obwodu Kaliningradzkiego w strefę zmilitaryzowaną i umieszczanie tam rakiet Iskander. „To co robimy teraz jest reakcja na politykę rosyjską, reakcją odstraszającą” - oznajmił szef MON. Dodał, że chodzi o to, by agresja na Polskę oznaczała „realne kłopoty agresora”.

Błaszczak był w Polskim Radiu pytany o kwestie wzmocnienia bezpieczeństwa militarnego Polski. Mówiąc o wzmocnieniu polskiej armii Błaszczak wymienił zakupy uzbrojenia realizowane m.in. w USA, w tym zakup systemów rakietowych Patriot i HIMARS, a także starania o zakup 32 samolotów piątej generacji F-35. Mówił tez o zwiększaniu liczebności polskiej armii, powołaniu Wojsk Obrony Terytorialnej i 18 Dywizji Zmechanizowanej na wschodzie kraju.

Odnosząc się do podpisanego porozumienia pomiędzy Polską, a USA zakładającym zwiększenie obecności wojsk amerykańskich w naszym kraju o 1000 żołnierzy Błaszczak ocenił, że to porozumienie ma „znaczenie przełomowe”.

Po pierwsze dlatego, że została ustalona formuła obecności wojsk amerykańskich w Polsce, jako formuła trwała. Wcześniej była to formuła niedookreślona.
- podkreślił.

Wyjaśnił też, że 1000 dodatkowych żołnierzy to jest „minimum” jakie Polska wynegocjowała.

Mamy zapisane w porozumieniu 1000 (dodatkowych – przyp. red.) żołnierzy, ale mamy też klauzulę, która umożliwia nam dalsze negocjacje dotyczące wzmocnienia liczebnego wojsk amerykańskich w Polsce. To jest przełom, gdyż odstrasza ewentualnego agresora. Ma on świadomość tego, że atakując Polskę zaatakuje również USA.
- powiedział szef MON.

Błaszczak wyjaśnił też powody, dla których Polska stara się kupić samoloty F-35.

Myśliwce F-35 są najnowocześniejszymi samolotami, które dają przewagę wojsku, które takie samoloty posiada, ze względu na technologie gwarantująca to, że te samoloty nie są widziane przez radary, a wiec przełamują bariery dostępu przeciwnika.
- mówił Błaszczak.

Jak podkreślił, w jego przekonaniu, polscy piloci są „fantastyczni, są najlepsi” i powinni dysponować najlepszym najnowocześniejszym sprzętem. Tymczasem ministrowie obrony w rządzie PO-PSL kontynuowali proces utrzymywania „starych, postsowieckich samolotów w służbie”.

To błędna decyzja ministra Klicha, a więc ministra z Platformy, który odrzucił ofertę USA formułowaną w latach 2008-2010, ofertę przystąpienia Polski do programu produkcji F35, to był zasadniczy błąd, a potem następca Klicha, czyli minister Siemoniak kontynuowali ten proces utrzymywania starych samolotów, post-sowieckich. To było sztuczne utrzymywanie tych samolotów, przedłużali okres przydatności tego sprzętu do użytku do 40 lat. Tym samym narażając polskich pilotów na zagrożenie, bo te samoloty są przestarzałe. Nie mają żadnej wartości bojowe.
- mówił minister Błaszczak.

Zapytany o koszty zakupu samolotów F-35 Błaszczak odpowiedział:

Złożyliśmy zapytanie ofertowe do strony amerykańskiej. Gdybyśmy uczestniczyli w programie tak jak osiem państw, nasz przemysł zbrojeniowy uczestniczyłby w produkcji tego samolotu. Niestety decyzja ministrów z PO pozbawiła nas takiej możliwości. A wiec będziemy kupować takie samoloty w ramach programu, w który cztery inne państwa je kupiły. Ostatnio kupiła je Belgia. To jest broń, która współpracuje z samolotami F-16, z rakietami HIMARS. (...) To jest mózg sytemu, który daje przewagę Wojsku Polskiemu nad agresorem i odstrasza tego agresora.
- wyjaśniał Błaszczak.

Dodał, że obecnie negocjowany jest termin dostarczenia do Polski samolotów F-35.

Zależy mi na tym, żeby ten kontrakt został zrealizowany jak najszybciej, dlatego że Wojsko Polskie potrzebuje nowoczesnego sprzętu.
- powiedział szef MON.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP, Polskie Radio Trójka

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl