Podobnie jak w poniedziałek także drugie zajęcia rozpoczęły się o 17. O ile jednak wczoraj z powodu drobnych urazów nie ćwiczyli Robert Lewandowski, Grzegorz Krychowiak i Damian Kądzior, a Wojciech Szczęsny później dotarł na zgrupowanie, o tyle dziś selekcjoner Jerzy Brzęczek miał do dyspozycji na treningu wszystkich kadrowiczów.

Jutro o 16.30 reprezentanci mają zaplanowany na Stadionie Energa Gdańsk przedmeczowy rozruch, a w czwartek o godz. 18 zagrają na tym obiekcie z Czechami. W Trójmieście biało-czerwoni będą przebywać do poniedziałku. Tego dnia o godz. 10 reprezentanci wylecą do Porto, a we wtorek o 20.45 w ostatnim meczu Ligi Narodów zmierzą się w Guimaraes z Portugalią.

Co słychać u Czechów?

Czesi będą trenować w Pradze do jutra, wówczas odlecą do Gdańska. Czwartkowy mecz z Polską rozpocznie się o godz. 18.

"Rozmawialiśmy o naszych poprzednich spotkaniach. O tym, co zostało dobrze wykonane i co trzeba poprawić. A teraz zaczynamy zmierzać do Polski"

- powiedział obrońca Tomas Kalas.

"Mieliśmy wideo, rozmawialiśmy o meczach na Ukrainie i na Słowacji. Myślę, że wideo pod kątem reprezentacji Polski będziemy mieć przygotowane na środę, po przyjeździe do Gdańska" - stwierdził Daniel Pudil, który wraca do kadry po dwóch latach przerwy.

Defensor angielskiego Sheffield Wednesday (drugi poziom rozgrywek) chwali polski zespół, ale jest dobrej myśli.

"Chcemy kontynuować to, co drużyna grała ostatnio i czego oczekuje trener. I poczuć trochę większy komfort przed meczem Ligi Narodów ze Słowacją. Wiemy, że Polacy to od dawna zespół z jakością, ale po naszych dwóch ostatnich spotkaniach możemy bardziej zaufać sobie i nie mamy powodów do obaw" - podkreślił 33-letni Pudil, który najczęściej występuje jako boczny obrońca.

Cztery dni po meczu z Polską Czesi zagrają 19 listopada u siebie ze Słowacją. Będą bronić drugiego miejsca w dywizji B (grupa B1), aby uniknąć spadku do dywizji C Ligi Narodów.