Odnosząc się do konstatacji, że obchody stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości poprzedziły dwie zupełnie różne, przeciwstawne narracje - mediów sprzyjających totalnej opozycji oraz mediów konserwatywnych - Sellin podkreślił, że problem jest szerszy i - jego zdaniem - polega na, że występuje "dominacja mediów lewicowo-liberalnych w całej cywilizacji Zachodu".

To powoduje, że, na przykład w kontekście naszych obchodów i naszych wydarzeń, patriotyzm jest utożsamiany z nacjonalizmem, a nacjonalizm jest utożsamiany z faszyzmem. Po prostu ludzie w tych mediach lewicowo-liberalnych mają tak poukładane w głowach, tak im się wszystko kojarzy. Zdrowy patriotyzm na końcu tego łańcucha myślowego jest faszyzmem – dodał.

Na pytanie, czy jest szansa, żebyśmy uzyskali suwerenność medialną, powiedział, że przede wszystkim trzeba sprzyjać i życzliwie obserwować rozwój oddolny mediów innego nurtu niż lewicowo–liberalnego.

Podkreślił, że w Polsce "doszło do sytuacji niezdrowej, gdzie się okazuje, że w tak ważnym, dużym mieście jak Polska w pewnych segmentach medialnych dominuje bardzo mocno kapitał zagraniczny i jest to kapitał z jednego kraju - kapitał niemiecki". To według niego wyzwanie do podjęcia w przyszłości.

Do podjęcia tego wyzwania jesteśmy gotowi. Czekamy tylko na decyzję polityczną, kiedy to wyzwanie podejmujemy – wskazał.

Na początku września szef kancelarii premiera Michał Dworczyk mówił, że projektu ustawy o dekoncentracji mediów nie ma go w harmonogramie prac rządu do końca roku.

Natomiast zgadzam się, że dobrze by było, aby na takim rynku dystrybucji prasy był pluralizm, były różne podmioty, by jeden nie zdominował całego rynku – zaznaczył.

Projekt legislacyjny dotyczący repolonizacji mediów był zapowiadany przez Sellina w marcu 2017 r. Jak mówił, Polska powinna mieć rozwiązania, które obowiązują już w takich państwach, jak Francja czy Niemcy.

Myślę, że będziemy mieli sojuszników nie tylko w postaci polskiej opinii publicznej, ale też dziennikarzy, którzy, ufam, w dużej mierze, są zgorszeni sytuacją, która została ujawniona – powiedział.

Rozwiązania francuskie są z lat 80., rozwiązania niemieckie z lat 90. z istotnymi modyfikacjami przyjętymi na początku obecnego wieku. I w tym, i w tym kraju są interesujące rozwiązania. Na przykład w Niemczech funkcjonuje komisja ds. koncentracji mediów, która składa co dwa, trzy lata raporty pokazujące, czy jakiś podmiot biznesowy nie osiągnął nadmiernej pozycji w jakimś segmencie mediów i wówczas jest skłaniany przez państwo niemieckie, żeby części aktywów się pozbywać. Państwo francuskie ma bardzo twarde zapisy procentowe – wyjaśnił Sellin.