"Stało się już tradycją, że na największe polskie święto narodowe jedzie węgierska delegacja" – pisze dziennik "Magyar Hirlap", podkreślając, że węgierska delegacja liczyła prawie 300 osób.

Gazeta przytacza słowa szefa organizacji Laszlo Csizmadii, że jadąc do Polski Węgrzy chcieli zademonstrować polsko-węgierską przyjaźń. "Magyar Hirlap" zamieszczają przy tym zdjęcie węgierskiej delegacji.

Inny dziennik "Magyar Idoek" przypomina, że w 2011 r. COeF-COeKA podpisało porozumienie o współpracy z Klubami "Gazety Polskiej", które przewiduje "wspólne świętowanie rewolucji i walki wyzwoleńczej 1848 r. oraz niepodległości Polski, a także szacunek dla bohaterów".

Dziennik podkreślił, że 11 listopada jest największym polskim świętem. Obie gazety zaakcentowały też, że prezydent Andrzej Duda zaapelował o świętowanie rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości ponad podziałami i wraz z premierem Mateuszem Morawieckim wziął udział w pochodzie "wraz ze środowiskami narodowymi".

Okoliczności odzyskania przez Polskę niepodległości przypomniał w dzienniku "Magyar Hirlap" pisarz i były dyplomata Attila Szalai. Zaznaczył, że Polska pojawiła się ponownie na mapie Europy jako suwerenne państwo po krwawo stłumionych powstaniach.

"Przed jesienią 1918 r. większość ludzi uważała za nieprawdopodobny taki rozwój wydarzeń. Ale Piłsudski wierzył, że wojna wyniszczy wszystkie trzy mocarstwa, które podzieliły między siebie Polskę, i konsekwentnie szykował się do tej historycznej chwili" – pisze Szalai.

Podkreślił, że w szeregach legionistów, którzy "bohatersko walczyli z Rosjanami", służyło też "ponad 500 węgierskich ochotników".

Szalai zaznaczył, że od samego początku szefem odrodzonego państwa oraz dowódcą wojska polskiego był Piłsudski i że państwo borykało się z ogromnymi trudnościami, wynikającymi m.in. z tego, że byłe zabory różniły się "w strukturze politycznej, tradycji, stylu i poziomie życia", a także rozwiązaniach prawnych, gospodarce, "a więc praktycznie pod każdym istotnym względem". Do tego – jak podkreślił – doszły ogromne zniszczenia podczas wojny.

"Jednakże mieszkańców tych terenów bardzo silnie spajały trzy więzy: język, świadomość historyczna i poczucie jedności narodowej" – czytamy.

Autor przypomina też, że gdy w 1920 r. wojska Armii Czerwonej stanęły pod Warszawą, wojsko polskie "odniosło wielkie zwycięstwo, a w tym sukcesie odegrały swoją rolę także znaczne węgierskie dostawy amunicji".

Szalai wspomina też historię obchodzenia 11 listopada jako polskiego święta narodowego. Podkreśla, że ustanowiony w 1937 r. Dzień Niepodległości przez II wojną światową świętowano tylko 2 razy, a przywrócono go oficjalnie dopiero po zmianie ustrojowej.

Na zakończenie autor przypomniał słowa przewodniczącego węgierskiego parlamentu Laszlo Koevera z uroczystości odsłonięcia popiersia Piłsudskiego w Budapeszcie 26 września, dotyczące polsko-węgierskich więzów historycznych: "To się nazywa wspólnota losów i nie zmieni się to nawet wtedy, jeśli wielcy dzisiejszego świata nie będą chcieli wierzyć ani w los, ani w żadną naturalną i tradycyjną wspólnotę".

"Pod znakiem tych myśli świętowaliśmy razem z polskimi przyjaciółmi 100. rocznicę odzyskania przez nich niepodległości" – kończy Szalai.