Wałęsa znów pozwał Wyszkowskiego

Olga Alehno

Szefowa działu „świat” w „Gazecie Polskiej Codziennie”. W tygodniku „Gazeta Polska” kieruje działem „Światowa prasa o Polsce”.

Kontakt z autorem

  

Kolejny proces za nazwanie agentem „Bolkiem” wytoczył Krzysztofowi Wyszkowskiemu Lech Wałęsa. Były prezydent domaga się przeprosin i 30 tys. zł na cele charytatywne. Wyszkowski mówi, że Wałęsa chce go „puścić w skarpetkach”.

Wałęsa wygrał już jeden proces z Wyszkowskim. W prawomocnym wyroku z marca 2011 r. Sąd Apelacyjny w Gdańsku nakazał Wyszkowskiemu przeproszenie b. prezydenta za wypowiedź w telewizji z 16 listopada 2005 r., w której nazwał Wałęsę tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie „Bolek”. W tym samym dniu były prezydent otrzymał od IPN status pokrzywdzonego i zapowiedział, że będzie od tego momentu pozywał do sądu osoby, które nadal będą twierdzić, iż był agentem służb specjalnych PRL.

Nowy proces dotyczy wypowiedzi Wyszkowskiego udzielonej dziennikarzom na korytarzu sądowym 14 grudnia 2007 r. i pokazanej tego samego dnia w „Panoramie” TVP Gdańsk. B. działacz WZZ powiedział wtedy: - Lech Wałęsa był agentem, brał za to duże wynagrodzenie, robił to ochoczo, współpracował „całą gębą”, nie ma remisu w tej sprawie.

Wyszkowski powiedział te słowa po wygranej sprawie sądowej z Wałęsą. Prawomocnym wyrokiem gdański sąd uznał wówczas, że b. przywódca Solidarności naruszył dobra osobiste Wyszkowskiego i musi go za to przeprosić. Sprawa dotyczyła audycji w TVN24 z 9 czerwca 2005 r. W jej trakcie Wałęsa użył wobec Wyszkowskiego m.in. takich epitetów jak „małpa z brzytwą”, „wariat” i „chory debil”.

Kiedy jeszcze w grudniu 2007 r. pozew przeciwko Wyszkowskiemu trafił do sądu, sprawa została zawieszona do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia toczącego się wtedy pierwszego procesu o „Bolka”. W połowie stycznia 2012 r. Sąd Okręgowy w Gdańsku postanowił podjąć postępowanie w tej sprawie i wyznaczył termin pierwszej rozprawy na 8 marca.

Wałęsa domaga się od Wyszkowskiego przeprosin i wpłaty tytułem zadośćuczynienia 30 tys. zł na rzecz Fundacji „Sprawni inaczej” w Gdańsku.

- Z wielkim smutkiem odbieram fakt, że Wałęsa konsekwentnie realizuje koncepcję puszczenia mnie w skarpetkach. To komunistów miał puścić w skarpetkach, ale nie zrobił tego. Teraz stara się zrobić wszystko, żeby mnie materialnie zniszczyć - powiedział Wyszkowski, komentując kolejny proces, jaki wytoczył mu b. prezydent.

Wyszkowski nie wykonał wydanego przed rokiem prawomocnego wyroku przed Sądem Apelacyjnym w Gdańsku. W świetle wyroku przeprosiny miał ogłosić w lokalnej „Panoramie” TVP2 oraz „Faktach” TVN.

W maju 2011 r. Wyszkowski wydał oświadczenie, w którym napisał, że w żadnym wypadku nie zamierza przeprosić Wałęsy.

W tym pisemnym stanowisku Wyszkowski argumentował m.in., że „sąd - wykonując prawo - może rozmaite rzeczy”. - Moim zdaniem nie może jednak niczego włożyć w moje usta. Może orzec o obowiązku przeprosin (...). Ale nie może mnie zmusić, czy nakłaniać, do złożenia konkretnie sformułowanego oświadczenia, jeżeli miałbym głosić nieprawdę, zaświadczać coś, o czym nie jestem przekonany, albo - czego zupełnie nie rozumiem - dowodził.

Ponadto Wyszkowski wyjaśniał wówczas, że wykonanie wyroku sądu poprzez oświadczenia w dwóch telewizjach to wydatek rzędu „setek tysięcy złotych”, co przekracza jego finansowe możliwości.

B. działacz WZZ złożył kasację wyroku gdańskiego sądu do Sądu Najwyższego, ale ten jej nie przyjął. Wyszkowski powiedział, że w ciągu dwóch miesięcy wniesie skargę do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Z kolei adwokat b. prezydenta Ewelina Wolańska w listopadzie 2011 r. złożyła do Sądu Rejonowego w Gdańsku wniosek o wydanie postanowienia w trybie egzekucyjnym, które nakazałoby Wyszkowskiemu wykonanie wyroku. Sprawa została przekazana do rozpatrzenia do warszawskiego sądu.



Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze


Wczytuję komentarze...

Zmarł pierwszy niemiecki kosmonauta

zdjęcie ilustracyjne / Bundesarchiv, Bild 183-T0709-148 / Peter Koard / CC-BY-SA

  

W wieku 82 lat zmarł pierwszy niemiecki kosmonauta Sigmund Jaehn - poinformowała dziś wieczorem Niemiecka Agencja Kosmiczna (DLR).

Według DLR Jaehn zmarł w sobotę w swoim domu w Strausbergu w Brandenburgii.

Jaehn był pierwszym niemieckim uczestnikiem wyprawy kosmicznej. Wraz z sowieckim kosmonautą Walerijem Bykowskim Jaehn poleciał na pokładzie statku Sojuz 31 na stację orbitalną Salut 6 26 sierpnia 1978 roku. Kosmonauci spędzili tam siedem dni i 20 godzin - przypomina Deutsche Welle. Na Ziemię powrócili Sojuzem 29.

Jaehn był trzecim cudzoziemcem na statkach Sojuz. Wcześniej w tym samym roku w kosmos polecieli Vladimir Remek z Czechosłowacji i Polak Mirosław Hermaszewski.

- Wraz ze śmiercią Sigmunda Jaehna straciliśmy uznanego kosmonautę, uczonego i inżyniera

 - oświadczyła szefowa Niemieckiej Agencji Kosmicznej Pascale Ehrenfreund.
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl