Sportowcy i kibice na 100-lecie niepodległości: biegi, oprawy i hymn

Zdjęcie ilustracyjne / fot. pixabay.com

  

Sportowcy i kibice aktywnie włączyli się w obchody setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. W całym kraju odbyło się z tej okazji wiele biegów, uroczystą oprawę miały mecze ligowe, m.in. w piłce nożnej i koszykówce,

Już po raz 30. Bieg Niepodległości odbył się w Warszawie. Przed startem tradycyjnie o godz. 11.11 tysiące biegaczy odśpiewało hymn. Podczas biegu uczestnicy w białych i czerwonych koszulkach z napisem "Warszawa - stolica wolności 1918-2018" utworzyli "żywą" flagę Polski. Wystartowało ponad 18 tysięcy osób, co jest rekordem frekwencji tej imprezy.

Na 10-kilometrowej trasie zwyciężyli Kamil Karbowiak (Kotwica Brzeg) w czasie 29.38, a wśród kobiet Anna Gosk (Podlasie Białystok) - 33.06.

Rekordowa pod względem liczby uczestników biegów masowych była impreza w Poznaniu. Krótko przed godziną 11 ulica Solna wypełniła się 22,5 tys. biegaczy z 18 krajów ubranymi w białe bądź czerwone koszulki. Taka frekwencja była też dużym wyzwaniem dla organizatorów, którzy ze względów bezpieczeństwa, musieli falami puszczać zawodników na trasę. Gdy pierwsi uczestnicy mijali linię mety, inni jeszcze rozgrzewali się na starcie.

"To był ogrom pracy setki ludzi, a największą niewiadomą było, jak biegacze dostosują się do infrastruktury i logistyki. Tym bardziej, że około osiem tysięcy osób po raz pierwszy wystąpiło w zorganizowanym biegu. Nie mieliśmy też na kim się wzorować, bo jeszcze nikt w Polsce tak dużej imprezy biegowej nie organizował" – powiedział PAP dyrektor zawodów Artur Kujawiński.

Start do biegu poprzedziło odśpiewanie hymnu. Po nieco ponad pół godzinie najszybsi zawodnicy pojawili się na mecie. Wygrał olimpijczyk z Rio de Janeiro Artur Kozłowski (MULKS MOS Sieradz), który choć ma na koncie wiele podobnych biegów, ten uznał za wyjątkowy.

"Już sam początek biegu, gdzie wspólnie w liczbie ponad 22 tysięcy odśpiewaliśmy Mazurka Dąbrowskiego, był czymś wyjątkowym. Kibice na trasie dodawali skrzydeł" – mówił wielokrotny mistrz Polski w półmaratonie i na 10 kilometrów.

Wśród pań triumfowała Anna Wójcik, zawodniczka Victorii Stalowa Wola na co dzień studiująca w Poznaniu. "Atmosfera była jedyna w swoim rodzaju, wygrać w takich zawodach to coś pięknego" – przyznała uradowana zwyciężczyni.

Jeden z uczestników przebiegł dystans w stroju... żołnierza. "Nie było łatwo, zważywszy że taki but żołnierski waży kilogram. Zwykle biegam dziesiątkę w 35-36 minut, teraz było nieco ponad 40 minut. Jestem żołnierzem, więc rocznicę wypadało uczcić w taki właśnie sposób" – powiedział kapral Marcin Sypniewski z Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych w Poznaniu.

Każdy z uczestników otrzymał oryginalny medal - 20-centymetrowy miecz pokryty 24-karatowym złotem oraz rogal świętomarciński wypiekany w Poznaniu, a także w innych miastach Wielkopolski, głównie na przypadający 11 listopada Dzień Świętego Marcina.

Krakowski Bieg Niepodległości odbył się po raz piaty. Start i metę 11-kilometrowej trasy wyznaczono w pobliżu Błoń. Wystartowało trzy tysiące osób. Przed rozpoczęciem imprezy uczestnicy odśpiewali Mazurka Dąbrowskiego i - ubrani w białe oraz czerwone koszulki - ustawili się tak, że utworzyli flagę narodową.

Na metę pierwszy przybiegł Adam Czerwiński z Wieliczki, który powtórzył swój wyczyn sprzed dwóch lat. Jego czas to 35.13. "Odśpiewany przed startem Mazurek Dąbrowskiego sprawił, że poczułem gęsią skórkę i tak pozytywnie mnie zmobilizował, że myślałem tylko o zwycięstwie. Jak kiedyś nasi przodkowie walczyli o wolność, tak dla mnie ten bieg był walką z własnymi słabościami i jak miałem kryzys na trasie, to myślałem właśnie o nich" – przyznał Czerwiński.

Wśród kobiet jako pierwsza finiszowała Agnieszka Gortel-Maciuk z Chorzowa - 39.55. "Wybór był ogromny, bo biegów w Polsce jest mnóstwo, ale już dawno nie startowałam w Krakowie, a ponieważ z Chorzowa nie jest daleko, więc zdecydowałam się pobiec właśnie tutaj" – powiedziała zwyciężczyni.

Ponad 700 osób z różnych stron Polski wzięło udział w Zakopiańskim Biegu Niepodległości. Uczestnicy mieli do wyboru dystanse 5 oraz 10 km. Można też było wystartować w biegu integracyjnym z młodymi niepełnosprawnymi sportowcami z Fundacji HANDICAP, trenowanymi przez byłych alpejczyków Małgorzatę Tlałkę-Długosz, Martę Zborowską (Piętoń) i Szymona Kraciuka oraz reprezentantkę Polski w biegach górskich Mirosławę Witowską.

Radości z udziału w imprezie nie kryła Katarzyna z Zakopanego. "Miłość do biegania, podniosły jubileusz, no i piękna pogoda spowodowały, że wyruszyłam dziś na trasę z córkami. Starsza, ośmioletnia pokonała pięć kilometrów sama, młodszą 5-miesięczną wiozłam w wózku. Było naprawdę pięknie" - podkreśliła mieszkanka stolicy polskich Tatr.

Trasy przemierzyło także spore grono Słowaków. "Przyjechała nas dwunastka, są też tu inne grupki. Przyciągnęła nas nie tylko pasja do biegania, ale i fakt, że nasz sąsiad świętuje 100-lecie niepodległości. Po prostu nie wypadało tu nie być" - przyznała Jarmilka z Zakamennego.

Zawody zorganizowane zostały w ramach zainaugurowanego przed trzema laty ogólnopolskiego programu "Moja droga do 100-lecia niepodległości - od Bałtyku do Tatr".

We Wrocławiu już po raz szósty odbył się Bieg Niepodległości z... wąsem. Tradycyjnie już, kto wąsa nie miał, mógł go sobie dorysować lub dokleić. W sumie wystartowało 2196 osób, co stanowi rekord imprezy, z których najszybciej 10 km pokonał Michał Domowicz.

"Kobiety również doklejały sobie wąsy. Poza tym większość startujących miała ze sobą jakieś elementy patriotyczne. Nie było patosu, ale było czuć, że jest to wyjątkowy bieg. Zabawa była fantastyczna i o to zawsze nam chodzi, aby ten wyjątkowy dzień dla Polski był radosny i spędzany z uśmiechem" – powiedział dyrektor imprezy Jacek Jackowiak.

Bieg z wąsem był głównym punktem imprezy, ale poza tym zorganizowane zostały inne, np. Bieg Marszałka skierowany dla najmłodszych sportowców i Bieg Rodzinny dla całych familii.

"Mieliśmy też mechaniczną Kasztankę, czyli motocykl z przyczepką, w której siedział Marszałek. Miał wygodnie i prezentował się godnie. Z roku na rok impreza się rozrasta i już zapraszamy w 2019 roku. Liczymy, że będzie równie wspaniale jak dzisiaj" – dodał Jackowiak.

Główną imprezą w Wałbrzychu był Cross Niepodległości na terenie największej dzielnicy Podzamcze, a jego trasa przebiegała również przez sąsiadujące z nią tereny Książańskiego Parku Krajobrazowego. Mężczyźni rywalizowali na dystansie 6,6 km, a kobiety 4,4 km. Odbyły się też liczne biegi dla dzieci i młodzieży.

Start poprzedziło złożenie przez delegację biegaczy kwiatów pod Pomnikiem Niepodległości, wzniesionym na Podzamczu w 1988 roku. Uczestników crossu wyposażono w okolicznościowe koszulki z białym orłem i biało-czerwoną flagą oraz grafiką nawiązującą do rocznicowego wydarzenia. Na najdłuższym dystansie zwyciężył Piotr Holly, natomiast wśród pań najlepsza była Joanna Hoja (oboje z Wałbrzycha).

"Wszystko poszło po naszej myśli, wiele się działo i odczuwamy satysfakcję, że dołożyliśmy swoją cegiełkę do jubileuszowych obchodów" – ocenił startujący w crossie prezes Wałbrzyskiego Klubu Biegacza Marek Henczka, niegdyś uczestnik kolarskiego Tour de l'Avenir i pierwszy trener Dariusza Baranowskiego.

W Gdyni cykl czterech biegów, którym patronuje PKO Bank Polski, kończy 11 listopada Bieg Niepodległości. Co prawda bieg główny na dystansie 10 km zaplanowano na godz. 15, ale cała impreza rozpoczęła się na Skwerze Kościuszki już o godzinie 9. Zainaugurowały ją Marsze Niepodległości Nordic Walking, które zgromadziły 400 uczestników.

"Później odbyły się Biegi Niepodległości w różnych kategoriach wiekowych. Najmłodsi mieli rok, a w sumie na starcie całej imprezy stanęło ok. 7000 amatorów biegania. 4500 uczestników biegu głównego jak co roku utworzyło ogromną biało-czerwoną flagę. Na trasie nie brakowało także kibiców, bo wiele osób, które wzięły udział w Paradzie Niepodległości, nie udało się do domów, lecz dopingowało biegaczy" - powiedział dyrektor Gdyńskiego Centrum Sportu Marek Łucyk.

W Białymstoku najważniejszą sportową imprezą masową 11 listopada było "Biegnę dla Niepodległej". W sumie ok. 1,5 tysiąca osób wystartowało albo w biegu głównym na 10 km, albo w trzyosobowych sztafetach. Uczestnicy pochodzili nie tylko z Polski, ale i zza wschodniej granicy. Bieg był biało-czerwony, bo w pakietach startowych jego uczestnicy dostali specjalne koszulki w barwach narodowych.

Do setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości nawiązywała też trasa. Start i meta biegu były bowiem zlokalizowana na Alei Józefa Piłudskiego, a przebiegał on też również m.in. ulicą 11 Listopada. Stylistykę rocznicową miały też medale, na których znalazł się m.in. profil marszałka Piłsudskiego i flaga państwowa.

Już w sobotę na terenie stołecznej AWF Józefa Piłsudskiego odbył się Międzynarodowy Supermaratonu Stulecia, połączony z mistrzostwami kraju w biegu na 100 km. Wśród kobiet triumfowała w czasie rekordu Polski 8:05.38 Małgorzata Pazda-Pozorska (AML Słupsk), a w gronie mężczyzn tytuł obronił także Piotr Stachyra (MKS Piast Głogów) - 7:09.23.

"Myślę, że w godny sposób uczciliśmy wyjątkowy dzień – 10 listopada, kiedy 100 lat temu Józef Piłsudski o godz. 7.36 przyjechał do Warszawy. I o tej właśnie porze odśpiewany został Mazurek Dąbrowskiego, po którym nastąpił start do Międzynarodowego Supermaratonu Stulecia. To było największe przedsięwzięcie w historii uczelni" – powiedział jego magnificencja rektor AWF dr hab. prof. Andrzej Mastalerz.

Do akcji "Niepodległa do hymnu" włączyli się także rywalizujący w turnieju EIHC o Puchar z Okazji 100-lecia Odzyskania Niepodległości polscy hokeiści. Biało-czerwoni w niedzielne południe na plaży w Gdańsku Jelitkowie odśpiewali hymn narodowy w pełnej wersji.

"Na plaży jeszcze nie śpiewałem hymnu. Z reguły zdarza się to na meczach kadry, turniejach i mistrzostwach. Kiedy w hali grany jest Mazurek Dąbrowskiego, ciarki przechodzą po plecach każdego Polaka – i na widowni, i na lodowisku. Śpiewamy wszyscy, trzymając wzajemnie ręce na barkach i każdy jest podekscytowany" - powiedział bramkarz reprezentacji Polski Przemysław Odrobny.

Mazurka Dąbrowskiego wykonali także mający polskie paszporty bramkarze Amerykanin John Murray i Czech Ondrej Raszka.

W obchody rocznicy odzyskania niepodległości włączyli się również piłkarze ekstraklasy i spółka organizująca rozgrywki. Podczas wszystkich meczów ostatniej, ale i poprzedniej kolejki na telebimach stadionowych oraz w trakcie transmisji meczowych emitowany był specjalny klip. Przed każdym spotkaniem na boisku pojawiała się flaga Polski, odśpiewano hymn państwowy, a piłkarze pojawiali się na murawie w biało-czerwonych szalikach.

W Krakowie na mecz Wisły z KGHM Zagłębiem Lubin (3:2) wielu kibiców przyniosło biało-czerwone flagi, a piłkarze gospodarzy mieli na swoich koszulkach napis "Niepodległość". W Białymstoku, gdzie Jagiellonia podejmowała Lecha Poznań, piłkarzy wyprowadził na murawę Marszałek Józef Piłsudski, a na trybunach pojawił się m.in. transparent z napisem: "Sto lat niepodległości - łączy nas duma z polskości".

Hymn narodowy rozbrzmiewał także przed pierwszym gwizdkiem w meczach ekstraklasy koszykarzy. W Warszawie, przed pojedynkiem Legii z Polskim Cukrem Toruń (68:63), zawodnicy obydwu zespołów i sędziowie rozdawali fanom biało-czerwone szaliki. Także w specjalnych koszulkach z napisem "#kiedy my żyjemy" rozgrzewali się przed spotkaniem gracze gospodarzy, a drużyny wystąpiły w strojach w narodowych barwach: Legia - białych, Polski Cukier - czerwonych.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

W warszawskim szpitalu zmarł mały Szymonek. Czy powtórzyła się historia Alfiego Evansa?

/ Fot./Facebook.com/Szymonkuwalcz. Oficjalna stona

  

W szpitalu przy ulicy Niekłańskiej zmarł siedmiomiesięczny chłopczyk. Według adwokata rodziców chłopca, szpital podjął decyzję o odłączeniu dziecka od aparatury podtrzymującej życie, bez ich zgody.

"Prosimy a wręcz błagamy Was o pomoc. Stan Szymonka pogorszył się, jego oczka są nieobecne - szkliste, jego skóra zmieniła kolor na blado-siny. Szymonek ma jeszcze szanse i według lekarzy z zagranicy oraz Polskich specjalistów, na dzień dzisiejszy jedyna szansa dla niego jest odbarczenie mózgu na co dyrekcja szpitala nie wyraża zgody. Zabieg musi odbyć się jak najszybciej!!!"

- alarmowali rodzice malucha na facebookowej stronie Szymonkuwalcz kilka dni temu.

"Szymon jest siedmiomiesięcznym chłopcem. Rozwijał się prawidłowo, dając szczęście swojej rodzinie każdego dnia. Poukładane życie rodziny zamieniło się w wielki koszmar w ciągu jednego dnia.Wieczorem 21.01.2019 około godz. 22.00 Szymonek dostał drgawek i sztywności. Znalazł się w szpitalu. Następnego dnia atak powtórzył się, więc zdecydowano się na wykonanie tomografii komputerowej głowy. Po badaniu zaczęto podejrzewać zapalenie mózgu."

- opisywali rodzice stan swego synka w mediach społecznościowych.

Jak informowała ciocia chłopczyka pani Alina - "lekarze odmówili leczenia dziecka twierdząc, że nastąpiła śmierć mózgu. Gdy zebrała się jednak komisja powołana z powodu protestów rodziców, stwierdzono, że dziecko żyje. Po niej jednak lekarze znowu odmówili leczenia dziecka."

O godzinie 11.10 ukazała się na profilu założonym przez rodziców Szymonka informacja o śmierci dziecka. -"SZYMON NIE ŻYJE.. [*] został odłączony od aparatury wbrew woli rodziców!!!!!!!!!!!!!!!!!!!"

Adwokat rodziców Arkadiusz Tetela na konferencji prasowej poinformował, że szpital podjął decyzję o odłączeniu dziecka od aparatury podtrzymującej życie, bez zgody rodziców.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, tysol.pl, facebook.com

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl