Jacek Sasin był gościem Sygnałów Dnia na antenie Polskiego Radia. Minister podkreślił, że marsz zapowiadał się na wielkie wydarzenie.

Brałem udział w tych uroczystościach od rana. Widziałem coraz większe grupy Polaków z biało-czerwonymi flagami, którzy zmierzali na marsz. (…)To nie był marsz przeciwko komuś, to był marsz radości. W żadnym wypadku nie był to – jak zapowiadał Grzegorz Schetyna marsz hańby. Myślę, że za te słowa czas dziś przeprosić Polaków, nie tylko tych będących na marszu, ale wszystkich, którzy świętowali w różnych miejscach 100-lecie niepodległości

– ocenił.

- Spodziewałem się, że będzie nas bardzo wiele, ale to 250 tysięcy osób to rekord! To jest ogromna liczba Polaków, którzy z całej Polski przyjechali. Spotykałem również ludzi z zagranicy. Widać, że ta inicjatywa rządu, pana premiera Mateusza Morawieckiego i prezydenta Andrzeja Dudy była potrzebna i oczekiwana. Polacy chcieli, aby tego dnia był zorganizowany taki właśnie marsz, który nas wszystkich połączy, organizowany przez państwo, a nie podmioty społeczne – mówił w radiowej Jedynce minister Sasin.

Media niesprzyjające obecnemu rządowi z lubością wyławiała incydenty podczas marszu. Zapewne oczekiwali wielkiej zadymy.

Oczekiwanie ze strony opozycji i dużej części mediów mainstreamowych, że ten marsz będzie czymś, co ma Polskę skompromitować, ma być czymś niekorzystnym, te oczekiwanie się nie sprawdziły, nie spełniły. Na siłę się dzisiaj próbuje mówić, że podczas tego marszu dochodziło do jakichś incydentów. Oczywiście, przy tak wielkim zgromadzeniu zawsze znajdą się pojedyncze osoby, które zachowają się nie tak jak trzeba

– dodał Sasin.

Nawet nie zdecydowana większość, a miażdżąca uczestników przyniosła na marsz tylko biało-czerwone flagi, tak jak prosiliśmy – podkreślił.