"Osiągnęliśmy maksimum, które szkodzi wszystkim"

Bp Jan Tyrawa / By Krzysztof Mizera - Own work, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=10119783

  

Niechby niemoc wspólnego świętowania stulecia odzyskania niepodległości uświadomiła nam, że większego rozdziału między nami być nie może – powiedział dzisiaj ordynariusz bydgoski bp Jan Tyrawa. "Osiągnęliśmy maksimum, które szkodzi wszystkim" – wskazał.

- W trudnych, jeszcze nie tak dawno nie do przewidzenia, okolicznościach przychodzi nam dziś świętować setną rocznicę odzyskania niepodległości. Niepodległości okupionej niezwykłymi ofiarami sześciu pokoleń Polaków, wymarzonej i wytęsknionej. Niepodległości, która już u zarania okazała się być zagrożoną i trzeba było o nią powtórnie walczyć

 – mówił bp Tyrawa podczas mszy w intencji ojczyzny w katedrze św. Marcina i św. Mikołaja w Bydgoszczy.

Ordynariusz zaznaczył, że odzyskanie niepodległości przed 100 laty, po 123 latach niewoli, było szczególnym fenomenem. Podkreślił, że okres niewoli okazał się czasem rodzenia się szczególnej tożsamości narodu polskiego, która okazała się źródłem mocy, trwania, pamięci i walki.

Biskup zwrócił uwagę, że nawet setna rocznica odzyskania niepodległości okazała się za słaba, żeby ją wspólnie świętować.

- Skrajności okazały się być nie do pojednania. To, co mimo wszystko jednoczyło Polaków przed 100 laty – bo przecież wówczas też istniały podziały – nie pozwoliło jednak zaprzepaścić niepodległości. Niechby ta niemoc wspólnego świętowania okazała się felix culpa (szczęśliwą winą), abyśmy uświadomili sobie, że już większego rozdziału między nami być nie może. Osiągnęliśmy maksimum, które szkodzi wszystkim. W imię dobra wspólnego i każdego z nas musimy przezwyciężać animozje. To osiągnięcie dna powinno mam uświadomić, że już pozostał tylko jeden kierunek – w górę, ku zbliżeniu się ku sobie i odnajdywaniu tego wszystkiego, na czym możemy wspólnie pracować

– podkreślił.

Biskup dodał, że "dla ludzi wierzących nie pozostaje już nic innego, jak tylko modlić się o pomyślność ojczyzny i moc trwania". 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...


Przez epidemię brytyjskie rolnictwo czekają trudne czasy. „Nie będzie owoców i warzyw w sklepach”

/ pixabay.com

  

Brytyjskie rolnictwo czekają trudne dni. Okazuje się, że przez epidemię koronawirusa nie będzie miał kto zebrać plonów. Pandemia zakłóciła pracę linii lotniczych, sprawiła, że wiele państw zamknęła swoje granice oraz spowodowała, że wiele osób po prostu boi się wyjeżdżać za granicę.

Zbiory warzyw i owoców w państwach Europy Zachodniej od lat opierają się na pracy robotników tymczasowych z biedniejszych państw, zarówno z UE, jak i spoza Wspólnoty. Od pewnego czasu są z tym jednak coraz większe problemy. Rozwój gospodarczy Polski i reszty państw Europy środkowo-wschodniej sprawił, że coraz mniej osób uważa pracę na zachodnich farmach za odpowiednio atrakcyjną finansowo. W Wielkiej Brytanii nałożyło się na to również zamieszanie wokół Brexitu. 

Prawdziwą tragedię spowodowała jednak epidemia Covid-19. Zakłóciła pracę linii lotniczych, sprawiła, że wiele państw zamknęła swoje granice oraz spowodowała, że wiele osób po prostu boi się wyjeżdżać za granicę. "Guardian" informuje, że efektem tego jest to, że do pracy na brytyjskich farmach w tym sezonie brakuje aż 90 tysięcy osób. Najgorsza sytuacja jest w przemyśle owocowym – tutaj aż 98% siły roboczej stanowią obcokrajowcy. 

Sytuacja jest poważna. Niektóre zbiory zaczynają się bowiem już za kilka tygodni. Jeżeli do tego czasu właścicielom farm nie uda się znaleźć pracowników, to plony mogą się zmarnować, co przełoży się na braki w zaopatrzeniu.

„Nie będzie owoców i warzyw w sklepach”

- stwierdziła Stephanie Maurel z organizacji Concordia

 „Szparagi i fasola zaczynają się za kilka tygodni, ogórki na początku kwietnia, pomidory przez cały rok"

- dodała.

Chcąc poradzić sobie z widmem braku pracowników właściciele farm usiłują rekrutować pracowników branży gastronomicznej, która z powodu koronawirusa spotkała się z falą zwolnień. Wątpliwe jednak aby to wystarczyło. Większe farmy wynajmują loty czarterowe, które mają przywieźć robotników z np. Ukrainy czy Białorusi, ale to bardzo drogie rozwiązanie, godzina lotu takiego samolotu na jedną osobę to ok. 250 funtów. Przedstawiciele organizacji zrzeszających rolników coraz częściej mówią, że w poniesieniu kosztów tych lotów powinien pomóc rząd. 
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Guardian, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts