Światowa fabryka fejków i manipulacji nt. Marszu ruszyła. Słowem przewodnim - "faszyzm"

Marsz 11 listopada 2018 r. / Filip Błażejowski/Gazeta Polska

  

W sieci pojawiły się już pierwsze informacje dyskredytujące marsz, który wyruszył dziś po godz. 15 ulicami Warszawy. Na Twitterze zaczęto kolportować zdjęcia z innych wydarzeń, przypisując je do tegorocznego marszu dla Niepodległej.

Służby stanęły na wysokości zadania, by zarówno zapewnić bezpieczeństwo wszystkim uczestnikom gigantycznego marszu, w którym udział wzięło niemal ćwierć miliona osób, jak i zapobiec sytuacjom łamania prawa. 

Stanisław Żaryn, rzecznik koordynatora służb specjalnych, przedstawił listę działań, które polskie służby wykonały, by zabezpieczyć marsz w rocznicę stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości. 

W sieci jednak zaczęły już krążyć informacje o wątpliwej wiarygodności, mające na celu dyskredytację wielkiego przedsięwzięcia, jakim był wspólny marsz 11 listopada, w 100. rocznicę odzyskania niepodległości. Znów hasłem przewodnim stał się "faszyzm".

Francis Fukuyama, znany filozof i ekonomista, zamieścił na Twitterze wpis, w którym pisze o udziale prezydenta i premiera w "faszystowskim marszu w Warszawie". Zamieszcza link z wymownym zdjęciem, które pochodzi jednak prawdopodobnie z roku 2017, gdy Marsz nie był organizowany przez stronę państwową. Poza tym tekst, który linkuje Fukuyama, datowany jest na 10 listopada.

"Daily Star" pisze o "faszystowskim marszu", w którym udział biorą "skrajnie prawicowe ugrupowania", głoszące "rasową czystość". Nagłówek tekstu wskazuje, że grupy te "uprowadzają" Marsz Niepodległości

Dość często kolportowane jest na Twitterze również zdjęcie "hajlujacych" Włochów z Forza Nuova. Przekazywane w kontekście warszawskiego marszu jest jednak sporą manipulacją - pochodzi ono z października 2017 r. z manifestacji Forza Nuova w Rzymie.

Doszukiwanie się elementów faszystowskim lub nazistowskich podczas dzisiejszego marszu jest okraszone nierzadko spora nadgorliwością:

Panu Pawłowi wytłumaczono, że jest hackenkreuz na niesionym transparencie jest przekreślony.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Twitter, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...


Przez epidemię brytyjskie rolnictwo czekają trudne czasy. „Nie będzie owoców i warzyw w sklepach”

/ pixabay.com

  

Brytyjskie rolnictwo czekają trudne dni. Okazuje się, że przez epidemię koronawirusa nie będzie miał kto zebrać plonów. Pandemia zakłóciła pracę linii lotniczych, sprawiła, że wiele państw zamknęła swoje granice oraz spowodowała, że wiele osób po prostu boi się wyjeżdżać za granicę.

Zbiory warzyw i owoców w państwach Europy Zachodniej od lat opierają się na pracy robotników tymczasowych z biedniejszych państw, zarówno z UE, jak i spoza Wspólnoty. Od pewnego czasu są z tym jednak coraz większe problemy. Rozwój gospodarczy Polski i reszty państw Europy środkowo-wschodniej sprawił, że coraz mniej osób uważa pracę na zachodnich farmach za odpowiednio atrakcyjną finansowo. W Wielkiej Brytanii nałożyło się na to również zamieszanie wokół Brexitu. 

Prawdziwą tragedię spowodowała jednak epidemia Covid-19. Zakłóciła pracę linii lotniczych, sprawiła, że wiele państw zamknęła swoje granice oraz spowodowała, że wiele osób po prostu boi się wyjeżdżać za granicę. "Guardian" informuje, że efektem tego jest to, że do pracy na brytyjskich farmach w tym sezonie brakuje aż 90 tysięcy osób. Najgorsza sytuacja jest w przemyśle owocowym – tutaj aż 98% siły roboczej stanowią obcokrajowcy. 

Sytuacja jest poważna. Niektóre zbiory zaczynają się bowiem już za kilka tygodni. Jeżeli do tego czasu właścicielom farm nie uda się znaleźć pracowników, to plony mogą się zmarnować, co przełoży się na braki w zaopatrzeniu.

„Nie będzie owoców i warzyw w sklepach”

- stwierdziła Stephanie Maurel z organizacji Concordia

 „Szparagi i fasola zaczynają się za kilka tygodni, ogórki na początku kwietnia, pomidory przez cały rok"

- dodała.

Chcąc poradzić sobie z widmem braku pracowników właściciele farm usiłują rekrutować pracowników branży gastronomicznej, która z powodu koronawirusa spotkała się z falą zwolnień. Wątpliwe jednak aby to wystarczyło. Większe farmy wynajmują loty czarterowe, które mają przywieźć robotników z np. Ukrainy czy Białorusi, ale to bardzo drogie rozwiązanie, godzina lotu takiego samolotu na jedną osobę to ok. 250 funtów. Przedstawiciele organizacji zrzeszających rolników coraz częściej mówią, że w poniesieniu kosztów tych lotów powinien pomóc rząd. 
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Guardian, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts