Prof. Gliński zapytany o to, czym jest dla niego niepodległość odpowiedział, że "niepodległość daje podmiotowość wspólnocie politycznej; daje możliwość większej swobody i wolności w decyzjach dotyczących naszych losów".

Świat jest rzeczywistością definiowaną przede wszystkim przez bardzo ostrą walkę konkurencyjną różnych grup interesów. Rywalizacja rozgrywa się w sferze ekonomicznej, gospodarczej, kulturowej i symbolicznej, a wszystkie te sfery decydują o jakości naszego życia; o możliwości rozwoju naszego państwa, ale także naszych rodzin i nas samych indywidualnie, więc to nie jest rzecz bez znaczenia. My, mówię także o moim środowisku politycznym, uważamy, że niepodległość, czyli większy zakres suwerenności decyzji, daje nam szanse na lepsze życie – dodał.

Mówiąc o tym, jak należy budować tożsamość narodową, wicepremier powiedział:

Przede wszystkim wokół idei wspólnotowych, ponieważ wciąż jesteśmy skazani na rywalizację pomiędzy wspólnotami narodowymi. Jeżeli ktoś mówi, że tego typu identyfikacje nie są dziś istotne - to są mrzonki. Oczywiście dobrze jest, jeżeli istnieje dobra współpraca pomiędzy narodami. Gdy jest dobra współpraca w takich instytucjach jak Unia Europejska, w której obecność Polski jest oczywista, to jest już bardzo dobrze. Widzimy jednak do czego doprowadziło takie dążenie na siłę do "ever closer union", czyli do zacieśnienia tej współpracy w sposób sztuczny i korzystny dla pewnych grup interesów - doprowadziło to do olbrzymiego kryzysu w Unii Europejskiej. W tej chwili mamy przecież do czynienia z kryzysem - to jest nie tylko kwestia euro, sytuacji Grecji i paru innych krajów; mamy przecież także dramatyczne napięcia we Włoszech. Tam są olbrzymie interesy, więc lepiej jest, gdy mówimy otwarcie, że są te interesy, że one się ogniskują wokół wspólnot politycznych, niż gdy udajemy, że jesteśmy wszyscy razem, kiedy nie jesteśmy. Zwłaszcza w momencie kryzysów ci słabi nie mają nic do powiedzenia - krótko mówiąc, to skutkuje zupełnie innymi szansami rozwojowymi, bo ktoś wygrywa w tej rywalizacji.

Minister zauważył, że "w Polsce istnieje istotna różnica w podejściu do tego, jak ważna jest niepodległość i suwerenność".

Nasi oponenci polityczni oddają losy naszej ojczyzny, niejako automatycznie, bezrefleksyjnie, w ręce pewnej wyimaginowanej wspólnoty, jak powiedział prezydent Andrzej Duda. I słusznie powiedział, bo nawet naród to jest wspólnota wyobrażona. Zgodnie z definicją Benedicta Andersona, do której pewnie odnosił się prezydent, naród wyobrażony opiera się o pewne bardzo silne, wspólnotowo istotne więzi. Ale znaczna część z nich jest "wyobrażona", bo my sobie wyobrażamy np. to, że jesteśmy razem w pewnej wspólnocie z osobami, których w ogóle nie znamy; które mieszkają zupełnie gdzie indziej, często są nawet poza granicami; ale tworzymy wspólny naród, bo łączy nas wspólna kultura, tradycja, sentymenty, dziedzictwo, symbole, a także interesy (bo ta sfera też jest obszarem naszego wyobrażenia) – dodał.

Prof. Gliński podkreślił, że "wspólnota europejska jest nawet znacznie słabiej >>wyobrażona<<, w sensie spoistości więzi społecznych".

Tam nie ma żadnego społeczeństwa ani wspólnoty w takim sensie, jak socjologowie opisują naród. W sensie socjologicznym nie istnieje więc właściwie coś takiego jak wspólnota europejska. Istnieją pewne struktury, które ludzi łączą, umożliwiają współpracę i bardzo dobrze - my nie jesteśmy temu przeciwni. Ale są to bardzo różne poziomy "wspólnotowości" – tłumaczył.