Gen. Piotrowski na poligonie w Drawsku

gen. Tomasz Piotrowski / fot. Malwina Ziemkiewicz(CO MON)

  

Ćwiczenia Anakonda to sposobność, by przećwiczyć reakcję na zagrożenia hybrydowe i konwencjonalne, w tym konflikt wysokiej intensywności – powiedział dziś na poligonie w Drawsku Pomorskim dowódca operacyjny rodzajów sił zbrojnych gen. dyw. Tomasz Piotrowski.

Generał, który jest kierownikiem ćwiczenia, zaznaczył, że choć jest to ćwiczenie narodowe, uczestniczą w nim siły i struktury dowódcze NATO, jest też skorelowane z innymi sojuszniczymi ćwiczeniami w regionie. Piotrowski przypomniał, że w siódmej edycji Anakondy ok. 12 tys. żołnierzy ćwiczy na lądzie, morzu i w powietrzu na poligonach w Polsce, a 5 tys. w krajach bałtyckich.

- Nie chodzi tylko o liczby; to ćwiczenie jest okazją, by łączyć siły i zdolności wojskowe oraz pozamilitarne, integrować procedury Polski i krajów sojuszniczych, by odpowiedzieć na zagrożenia. Chodzi o procesy i gotowość do przeprowadzenia wspólnej operacji na dużą skalę

– powiedział generał dziennikarzom na wideokonferencji zorganizowanej w Drawsku Pomorskim (woj. zachodniopomorskie). Dowódca operacyjny przebywał w Warszawie w związku z przygotowaniami do obchodów święta niepodległości.

- Scenariusz tego ćwiczenia skupia się na połączonej operacji w reakcji na zagrożenia hybrydowe pojawiające się na wschodniej flance NATO i uruchomieniu artykułu 5, by podjąć działania w warunkach konfliktu wysokiej intensywności

– zaznaczył Piotrowski. Jak zaznaczył, wraz z innymi ćwiczeniami w regionie Anakonda pozwala osiągnąć efekt synergii.

- Jesteśmy w połowie etapu, który obejmuje ćwiczenia z wojskami; nie tylko w reakcji na konwencjonalne zagrożenia, ale także na zagrożenia hybrydowe

– dodał.

Dzisiaj na drawskim poligonie pododdziały chemiczne i medyczne ćwiczyły działania po ataku z użyciem pestycydu jako broni przeciw ludziom: ewakuację i odkażanie zaatakowanych ludzi oraz odkażanie pojazdów.

Generał podkreślił, że zmiany w środowisku bezpieczeństwa, jakie zaszły w ostatnich latach, wymagają dostosowanych działań Sojuszu. Przypomniał atak cybernetyczny na systemy informatyczne Estonii, wojnę w Gruzji, agresję wobec Ukrainy i destabilizację tego kraju.

Jak przypomniał, Anakonda po raz pierwszy odbywa się także na terytorium Estonii, Litwy i Łotwy; również w domenie o klauzuli „NATO secret”. Podkreślił, że choć jest to polskie ćwiczenie narodowe z udziałem sojuszników, to w tegorocznej edycji przyłączyły się do niego także struktury dowodzenia NATO, jak sojusznicze dowództwo sił połączonych (JFC) w Brunssum, dowództwo komponentu lądowego (LANDCOM) w Izmirze, Dowództwo Wielonarodowego Korpusu Północ-Wschód w Szczecinie.

Anakonda to największe, odbywające się co dwa lata ćwiczenie polskich sił zbrojnych, w którym uczestniczą także sojusznicy. W tym roku na poligonach w Polsce ćwiczy ok. 12 tys., a w państwach bałtyckich 5 tys. żołnierzy. Poza Polską siły przysłało 10 państw sojuszniczych. Anakonda 18 rozpoczęła się w październiku od części dowódczo-sztabowej; od środy trwa etap z działaniami wojsk w terenie (Livex); pod koniec od końca listopada do 6 grudnia potrwa część dowódczo-sztabowa.

Oprócz JFC, LANDCOM i dowództwa szczecińskiego korpusu, w ćwiczeniu uczestniczą elementy Eurokorpusu, wielonarodowych batalionów NATO stacjonujących na wschodnich pobrzeżach sojuszu, grup integracyjnych (NFIUs), których zadaniem jest wsparcie sił tzw. szpicy NATO. Anakonda to także sprawdzian gotowości Dowództwa Wielonarodowej Dywizji Północno-Wschodniej w Elblągu i kolejny etap jej certyfikacji.

Sprawdzianem mobilności wojsk i gotowości do reagowania na różne zagrożenia było zakończone niedawno w Norwegii ćwiczenie Trident Juncture-18 – największe manewry NATO od czasów zimnej wojny.

Ćwiczenie Anakonda odbywa się od 2006 r. Ich organizatorem jest Dowództwo Operacyjne RSZ. Dotychczas największa była edycja sprzed dwóch lat wzięło w nim udział ponad 31 tys. żołnierzy z 23 krajów; były to największe manewry wojskowe w Polsce po 1989 r.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Prof. Legutko nie przebiera w słowach. Ostro dostało się ustępującej Komisji Europejskiej!

na zdjęciu Frans Timmermans i Jean-Claude Juncker / Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska i Tomasz Adamowicz / Gazeta Polska

  

W europarlamencie żywiołowo dyskutowano wokół podsumowania dokonań ustępującej Komisji Europejskiej pod przewodnictwem Jean-Calaude'a Junckera. Wypowiadający się w imieniu grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów europoseł PiS prof. Ryszard Legutko nie zostawił na unijnych komisarzach kończących swoją kadencję suchej nitki.

Legutko zwrócił uwagę, że odchodzącej Komisji Europejskiej można przypisać co prawda kilka zasług.

Podjęto wysiłki na rzecz większej integracji jednolitego rynku, zwiększenia pewności dostaw energii albo inwestycji w gospodarkę.
- powiedział przewodniczący EKR i docenił też plan na rzecz wzmocnienia małych i średnich gospodarstw.
 
Po chwili jednak eurodeputowany PiS zwrócił uwagę, że kadencja Jean-Calaude'a Junckera cechowała się licznymi rozczarowaniami.

Tracimy jedno z największych i najbardziej wpływowych państw członkowskich. To historyczne rozczarowanie.
- oświadczył prof. Legutko.

Polityk odniósł się do bezrefleksyjności Komisji Europejskiej w związku z brexitem.

Oczekiwałem, że taka refleksja nastąpi przed brexitem, a nie kiedy już praktycznie stał się faktem.
- powiedział.
 
Polski polityk stwierdził także, że niestety zamiast potrzebnych analiz, prowadzona jest polityka pogłębiania różnic.

Dostrzegano łamanie prawa w niektórych państwach członkowskich, mimo że nie były one łamane. Jednocześnie Komisja Europejska udawała, że nie widzi karygodnego łamania praw w tych krajach, które rzeczywiście się tego dopuszczały.
- punktował prof. Legutko.

Jako jeden z przejawów braku chęci współpracy z częścią demokratycznie wybranych rządów państw członkowskich przewodniczący EKR wskazał kwestię migracji.

Traktaty wskazują że sprawy migracji pozostają w gestii państw członkowskich. Pomimo tego, narzucono zasady, których kraje w ogóle nie chciały.
- podkreślił.

Eurodeputowany PiS ocenił, że „tak bezwzględna arogancja musiała doprowadzić do podwójnych standardów”.

UE miała służyć zbliżaniu krajów i obywateli, jednak z przykrością muszę stwierdzić, że aktualnie ustępująca Komisja była pierwszą, która oddaliła kraje i obywateli od siebie.
- skwitował polityk.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, EKR

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl