Sprawę konfliktu pracowników UW - prof. Jana Majchrowskiego i prof. Wojciecha Sadurskiego nagłośniło we wtorek radio RMF. Prof. Jan Majchrowski (który kieruje Izbą Dyscyplinarną Sądu Najwyższego) stracił na Uniwersytecie Warszawskim funkcję tutora jednego ze studentów w Kolegium Międzyobszarowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych i Społecznych (MISH) UW po wpisie na planie zajęć jednego z nich. Majchrowski napisał na nim, zaznaczając nazwisko prof. Wojciecha Sadurskiego: "Ten wykładowca nie odpowiada poziomowi, który uważam za właściwy i odpowiedni dla profesora UW. W związku z tym nie akceptuję tego planu".

Dyrektor MISH prof. Marek Węcowski w piśmie, które złożył dzisiaj rektorowi UW napisał, że zachowanie prof. Jana Majchrowskiego narusza elementarne zasady uniwersyteckiej dydaktyki w stopniu uzasadniającym egzekwowanie odpowiedzialności dyscyplinarnej.

W oświadczeniu przesłanym dziś wieczorem Polskiej Agencji Prasowej Majchrowski poinformował, że złożył do rektora UW Mariana Pałysa wniosek o pociągnięcie do odpowiedzialności dyscyplinarnej Sadurskiego. Powodem wniosku było - jak oświadczył - "uporczywe naruszanie przezeń godności nauczyciela akademickiego oraz zasad etyki".

Naruszenia - według Majchrowskiego - przejawiały się w agresywnych wypowiedziach Sadurskiego, które - jego zdaniem - były celowo obraźliwe.

- O piśmie nie informowałem publicznie, ale jak należy się domyślić, jego treść dotarła już do wiadomości prof. Wąsowicza i wywołała reakcję, o której błyskawicznie poinformowano media, z pominięciem samego zainteresowanego, czyli mnie

 - wyjaśnił szef Izby Dyscyplinarnej SN.

Majchrowski we wniosku, którego fragmenty zacytował w oświadczeniu, napisał m.in.:

"Wojciech Sadurski, będąc profesorem tej Uczelni, w przestrzeni publicznej posługuje się takimi określeniami jak: 'Plastelina' (to wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej), Goebbels (to wobec publicznej telewizji i jej dziennikarzy), 'dublerzy' (to wobec sędziów Sądu Najwyższego powołanych do zupełnie nowych Izb SN, którzy nikogo nie 'dublują'), 'nieudacznicy i niedorajdy' (to wobec sędziów Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego – a zatem także i mojej osoby), 'świr' i 'kapuś' (to wobec nielubianych przezeń dziennikarzy)".

"W stosunku do mojej osoby wymienionej już imiennie - Wojciech Sadurski posuwa się równie daleko, pozwalając sobie na publiczne użycie frazy: '… tylko jeden pracownik naukowy, dr hab. Jan Majchrowski. Jeden zeświniony na tysiące naukowców…'" - napisał we wniosku Majchrowski.

"Z kontekstu wynika, że jedyną przyczyną tego rzekomego 'ześwinienia' było skorzystanie przeze mnie z moich obywatelskich praw i zgłoszenie kandydatury zgodnie z obowiązującymi przepisami na urząd sędziego Sądu Najwyższego"

- podkreślił. Majchrowski ocenił, że jest to "bez wątpienia język nie licujący z godnością nauczyciela akademickiego".

Zaznaczył, że nie wyobraża sobie, aby cytowane wypowiedzi Sadurskiego "znalazły uznanie" rektora UW i aby miały "wyznaczać nowy 'standard' akceptowanego przez społeczność akademicką zachowania i poziomu profesora Uniwersytetu Warszawskiego".

W czwartek rzeczniczka UW Anna Korzekwa-Józefowicz poinformowała, że prof. Jan Majchrowski pismo dotyczące prof. Wojciecha Sadurskiego złożył do rektora UW 6 listopada. Teraz oba pisma - dyrektora MISH prof. Marka Węcowskiego i prof. Jerzego Majchrowskiego trafią do rzecznika spraw dyscyplinarnych UW.