Ukraina chce odszkodowania ws. Nord Stream 2

Ukraina / pixabay.com/OpenClipart-Vectors/creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/deed.pl

  

Ukraina pogodziła się z perspektywą powstania kontestowanego przez nią gazociągu Nord Stream 2, ale zamierza na drodze arbitrażu domagać się od Rosji miliardowych odszkodowań za utracone wpływy z tranzytu - pisze w dziś niemiecki dziennik "Tagesspiegel".

Gazeta powołuje się na wypowiedź Jurija Witrenki, dyrektora komercyjnego państwowej spółki energetycznej Naftohaz Ukrainy, który ocenił, że szanse na utrzymanie tranzytu gazu ziemnego przez ukraińskie terytorium "nie są bardzo dobre".

Witrenko wskazał, że projekt rurociągu ma poparcie nie tylko rządu Niemiec, ale też współudział wielu europejskich przedsiębiorstw, zapewniony jego zdaniem "dzięki nieukrywanej korupcji". Jak zaznacza "Tagesspiegel", przedstawiciel władz Naftohazu nie przedstawił dowodów na poparcie swoich słów.

W ocenie Witrenki powodzenie "planu A", czyli powstrzymania budowy Nord Stream 2, nie jest prawdopodobne, dlatego trwają przygotowania do "planu B", gdy rozpocznie się eksploatacja gazociągu.

Gdy to nastąpi, zachodzi duże prawdopodobieństwo, że nie będzie już wcale tranzytu przez Ukrainę

- podkreślił.

Strona ukraińska zamierza wówczas pozwać rosyjski koncern Gazprom, zaangażowany w budowę Nord Stream 2, przed Trybunałem Arbitrażowym w Sztokholmie o wypłatę 12 mld euro w ramach odszkodowania za utracone wpływy z tranzytu.

Wcześniejszą deklarację kanclerz Niemiec Angeli Merkel, że będzie działała na rzecz udzielenia gwarancji Ukrainie w sprawie utrzymania statusu kraju tranzytowego, Witrenko skwitował słowami: "A co to znaczy gwarancje?". "Nie mamy żadnego podpisanego kontraktu. A nawet gdybyśmy go mieli, to umowa podpisana z Rosjanami jest niewiele warta" - wyjaśnił.

"Tagesspiegel" przypomina, że w lutym br. sztokholmski trybunał orzekł na korzyść Ukrainy w jej sporze z Gazpromem.

Jak informował wówczas Naftohaz (trybunał nie publikuje ani nie komentuje swoich wyroków), ukraińskiemu koncernowi przyznane zostało 4,63 mld USD odszkodowania za to, że Gazprom nie dostarczył uzgodnionej ilości gazu do tranzytu". Ponieważ wcześniej sąd ten orzekł, że Naftohaz ma spłacić Gazpromowi zadłużenie za dostawy gazu, ostatecznie ukraińskiemu przedsiębiorstwu należy się 2,56 mld USD. Orzeczenie to zamknęło ciągnący się od 2014 roku spór.

W grudniu 2017 r. sztokholmski sąd odrzucił roszczenia Gazpromu dotyczące zasady +take or pay+ (konieczność zapłaty za gaz nawet bez odbioru surowca). Naftohaz uzyskał ponadto decyzję o 10-krotnym zmniejszeniu przyszłych obowiązkowych dostaw gazu z Rosji i decyzję w sprawie jego ceny w 2014 roku. Sąd w Sztokholmie uznał wtedy także za nieważne zapisy w kontrakcie gazowym między Ukrainą i Rosją i nakazał ich dostosowanie do standardów rynkowych. Orzekł również, że Naftohaz nie musi płacić Gazpromowi za surowiec dostarczany na obszary na wschodzie kraju opanowane przez separatystów prorosyjskich.

Obecnie obowiązująca między Ukrainą a Rosją umowa na tranzyt wygasa w 2019 roku. Krótko potem uruchomiony ma zostać nie tylko Nord Stream 2 (o planowanej przepustowości 55 mld m sześc. rocznie), ale też gazociąg Turecki Potok (o przepustowości 35 mld m sześc.), którym rosyjski gaz ma płynąć przez Turcję do Europy. Łącznie oba te rurociągi dają przepustowość 90 mld m sześc, co odpowiada ilości gazu transportowanej obecnie przez terytorium ukraińskie - zaznacza "Tagesspiegel".

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Policyjna ochrona dla Hanny Gronkiewicz-Waltz. U byłej prezydent pojawił się agresywny mężczyzna

Hanna Gronkiewicz-Waltz / Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

Rafał Trzaskowski zaczął dostawać groźby. Zapowiedział, że pójdzie na policję. Ten krok wykonała już Hanna Gronkiewicz-Waltz i otrzymała policyjną ochronę. Jak podaje "Dziennik Gazeta Prawna", kiedy 14 stycznia była prezydent Warszawy przebywała na dyżurze w pokoju nauczycielskim na Uniwersytecie Warszawskim, pojawił się u niej mężczyzna, który zachowywał się agresywnie.

"DGP" ustalił, że Hannie Gronkiewicz-Waltz przyznano policyjną eskortę. Jak czytamy w artykule, "Hanna Gronkiewicz-Waltz sama prosiła o ochronę w piśmie do szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego". Jednak "resort nie chce oficjalnie potwierdzić, czy ochrona policji została ustanowiona ani w jakim zakresie. Przyznaje, że po otrzymaniu korespondencji minister osobiście spotkał się z Hanną Gronkiewicz-Waltz" - napisano.

[polecam:https://niezalezna.pl/255614-trzaskowski-zapowiada-ze-pojdzie-na-policje-bo-zaczal-dostawac-grozby-coraz-powazniejsze]

Dziennik, "ze względu na charakter sprawy", nie informuje o szczegółach dotyczących tej rozmowy, ponieważ - jak podaje - "zakres wykonywanych czynności ochronnych oraz formy i metody są informacjami niejawnymi".

"Funkcjonariusze zawsze podejmują i będą podejmowali działania adekwatne do konkretnej sytuacji"

– cytuje wydział prasowy resortu "DGP". Dziennik podaje, że Hanna Gronkiewicz-Waltz w odpowiedzi na prośbę o komentarz odpowiedziała, że nie może "udzielać szczegółowych informacji".

"Jeśli chodzi o zgłoszenia konkretnych osób, ewentualne czynności operacyjne w postaci ochrony i pomocy pokrzywdzonemu i świadkowi są co do zasady niejawne".

– powiedział "DGP" podkom. Robert Opas z Komendy Głównej Policji (KGP).

Dziennikarze "DGP" nieoficjalnie ustalili, "że powodem prośby był incydent z 14 stycznia, a więc dnia śmierci prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Była prezydent przebywała na dyżurze w pokoju nauczycielskim na Uniwersytecie Warszawskim. Pojawił się u niej mężczyzna, który miał zachowywać się dość agresywnie. Interweniowała policja".

[polecam:https://niezalezna.pl/254606-gronkiewicz-waltz-chce-ochrony-mialam-nieprzyjemny-incydent-czuje-sie-zagrozona]

Jak słyszymy od kilku niezależnych źródeł, nie był to pierwszy raz, gdy mężczyzna odwiedzał Gronkiewicz-Waltz na terenie uniwersytetu. Z kolei w lutym rządząca Warszawą w latach 2006–2018 polityk ma się udać do jednego z miast powiatowych na proces, który wytoczyła internaucie za nienawistne sformułowania pod jej adresem.

"Trudno sobie wyobrazić, by w takiej sytuacji pani prezydent miała udać się tam jedynie z adwokatem – tłumaczy jeden z rozmówców DGP".

- czytamy w artykule.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl