Budynki przyszłości. Czas na nowe technologie w budownictwie

zdjęcie ilustracyjne / NexxtInnovation; pixabay.com / Creative Commons CC0

  

Korki uliczne, w opinii ponad połowy przedstawicieli branży budowlanej w Polsce, będą mieć najważniejszy wpływ na budownictwo przyszłości. Na kolejnych miejscach znalazły się regulacje prawne (40 proc.) i mobilny styl życia (33 proc.) – wynika z raportu EFL „Budownictwo przyszłości. Pod lupą”. Nowoczesne budynki będą zdalnie sterowane za pomocą aplikacji (82 proc. wskazań), wykorzystywały zieloną infrastrukturę (72 proc.) oraz uwzględniały potrzeby rodzin pracowników i lokalnych społeczności (72 proc.). W związku z tym, najszybciej powinny się upowszechnić rozwiązania zwiększające efektywność energetyczną budynków (93 proc.), odnawialne źródła energii i systemy inteligentne w budownictwie (oba po 89 proc. wskazań). Co jednak ciekawe, ponad połowa zbadanych podmiotów podchodzi ostrożnie do tych trendów – wdraża nowe rozwiązania, jeśli te sprawdziły się w innych firmach.

- O przyszłości polskiej branży budowlanej zdecyduje nie tylko rola, jaką obecnie odgrywa w naszej gospodarce, ale przede wszystkim to, jak branża odpowie na nowe zjawiska społeczne i będzie uczestniczyć w eksploracji międzynarodowych trendów. Do niedawna atrakcyjność sektora opierała się na tanich pracownikach. Dziś już nie stanowi to argumentu, bo obecna sytuacja na rynku pracy ograniczyła możliwości ekstensywnego rozwoju. Nadszedł czas rozwoju intensywnego, w tym nowych rozwiązań. Główne jaskółki zmian to potrzeba kontaktu z naturą, moda zero waste, rosnące znaczenie relacji społecznych oraz rozwój rozwiązań opartych na współdzieleniu i wynajmie. A kluczem do realizacji tych potrzeb są dwa czynniki – ekologia i nowe technologie. I warto podkreślić, że wiele nowych trendów, do niedawna jeszcze postrzeganych jako ciekawostki, zadomowiło się w Polsce i jest wdrażanych przez polskie przedsiębiorstwa. Mam tutaj na myśli między innymi producentów energii słonecznej czy inżynierów projektujących domy pasywne czy inteligentne. W tym zakresie naprawdę mamy już wiele do powiedzenia, a jak wynika z naszego raportu, mamy szansę na więcej - tłumaczy Radosław Woźniak, wiceprezes EFL S.A.

Korki i prawo
Największy wpływ na budownictwo przyszłości w opinii 54 proc. zapytanych będą mieć rosnące zatłoczenie miast i korki. Drugim najczęściej wskazywanym czynnikiem są regulacje prawne (40 proc.), a trzecim – mobilny styl życia (33 proc.). Z kolei najrzadziej wybierano wyczerpywanie się zasobów (5 proc.) oraz lepszy dostęp do internetu i cyfryzację (6 proc.). Eksperci zwracają uwagę, że choć przede wszystkim chodzi o stworzenie przyszłym mieszkańcom i pracownikom jak najlepszych warunków infrastrukturalnych i komunikacyjnych, to jednak nie powinna dziwić dość duża liczba wskazań na regulacje prawne. To, jakie będą w przyszłości budynki, w dużym stopniu zależy od przepisów określających wymogi techniczne, w tym standard energetyczny budynków. Np. już od 2021 r. prawo wymusi budowanie domów mieszkalnych charakteryzujących się niemal zerowym zużyciem energii (tzw. domów pasywnych) i dużym udziałem energii odnawialnych (np. energii słonecznej).
 
Budynki przyszłości
Przedstawiciele branży budowlanej zapytani o największe trendy budowlane, w pierwszej kolejności wskazali na zdalne sterowanie budynkami za pomocą odpowiednich aplikacji (82 proc.). Niewiele mniej, bo 77 proc. firm uważa, że nowoczesne budynki będą wykorzystywały rozwiązania bazujące na tzw. zielonej infrastrukturze (zielone tarasy, dachy, fasady), a 72 proc. twierdzi, że będą uwzględniały potrzeby rodzin pracowników oraz lokalnych społeczności. Z kolei z ideą budynków w pełni autonomicznych pod względem zapotrzebowania na energię zetknęło się 52 proc. badanych przez nas firm. Najrzadziej spotykany wśród respondentów okazał się trend dotyczący elewacji wtapiających się w miasta (18 proc.).
 
Technologie, które według badanych podmiotów działających w branży budowlanej mają szansę się upowszechnić, to przede wszystkim rozwiązania zwiększające efektywność energetyczną budynków (93 proc.) oraz odnawialne źródła energii i systemy inteligentne w budownictwie (oba po 89 proc. wskazań). Warto także zwrócić uwagę, że wśród zjawisk obserwowanych w budownictwie duży potencjał mają również odzysk wody deszczowej (81 proc.), prefabrykaty (77 proc.), domy pasywne (74 proc.) oraz nowe materiały budowlane (68 proc.).
 
W Polsce powyższe rozwiązania budownictwa zrównoważonego są już w zasadzie standardem w przypadku nowych biurowców, budynków przemysłowych, handlowych czy hotelowych i mieszkalnych. Polskie Stowarzyszenie Budownictwa Ekologicznego informuje, że już ponad 500 budynków uzyskało zielony certyfikat, np. BREEM, LEED czy WELL. Aż połowa z nich jest zlokalizowana na Mazowszu, 55 w Małopolsce, a 48 na Dolnym Śląsku.
 
Otwartość na nowości
Choć w raporcie EFL można dostrzec sporą znajomość trendów wśród reprezentantów budownictwa, to jednak pod względem ich adaptacji większość badanych jest ostrożna. Aż 59 proc. przedsiębiorstw to podmioty zainteresowane innowacjami i trendami, ale bojące się chybionych inwestycji. Z tego względu wdrażają nowe rozwiązania, jeśli te sprawdziły się w innych firmach. 13 proc. to pionierzy, którzy dostrzegają potrzebę wyznaczania i wdrażania trendów oraz są gotowi podjąć ryzyko. Co 12. zapytanemu odpowiada status quo.
 
Skłonność do szukania nowych rozwiązań oraz łatwość adaptacji do zmieniających się warunków rynkowych w dużym stopniu zależy od specyfiki wykonywanego zawodu. Najbardziej otwartą na nowości grupą zawodową są architekci (88 proc.), architekci i projektanci wnętrz (87 proc.), projektanci wzornictwa przemysłowego (80 proc.) oraz budowlańcy inżynierowie (80 proc.). Z kolei najmniej za pan brat z trendami są urbaniści i planiści.
 
Pełna wersja raportu „Budownictwo przyszłości. Pod lupą” jest dostępna TUTAJ.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, media.efl.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Toaleta za 600 tys. zł dla prezesa za rządów PO. Odsłaniamy szokujące fakty

zdjęcie ilustracyjne / fot. arch./d

  

Toaleta za 600 tys. zł dla prezesa, spotkania biznesowe w klubach go-go, zegarek dla „osobistości politycznej” za 50 tys. zł – zarząd grupy Azoty Police odsłania kulisy kierowania przedsiębiorstwem przez poprzednią ekipę w czasach PO-PSL. Do dziś Grupa Azoty ponosi największe konsekwencje z tytułu nietrafionej inwestycji poprzedniego zarządu w Senegalu.

Zarząd Grupy Azoty Zakłady Chemiczne Police wydał 20-stronicowe oświadczenie, które „stanowi odpowiedź na rozpowszechniane kłamliwe i nieprawdziwe informacje, szkodzące wizerunkowi Grupy Azoty”. Chodzi o publikacje prasowe z ostatnich tygodni, a także konferencję prasową posłów PO – Sławomira Nitrasa, Arkadiusza Marchewki (szef Platformy na Pomorzu Zachodnim) i Norberta Obryckiego. Parlamentarzyści twierdzą, że wartość spółki spada.

To są kłamstwa powielane już wielokrotnie.
- mówił Wojciech Wardacki, prezes Grupy Azoty.

Z kolei wiceprezes Włodzimierz Zasadzki dodaje, że aby zrozumieć dzisiejszą sytuację, trzeba wrócić do inwestycji w Senegalu dokonanej przez poprzedni zarząd. Zakupiono wówczas kopalnię, której fizycznie nie było.

Inwestycja miała wpływ na sytuację ekonomiczną spółki w 2018 r., gdy dokonaliśmy ostatnich odpisów z tego tytułu.
- mówi prezes Zasadzki i dodaje, że inwestycja była nietrafiona, a wręcz nosi znamiona przestępstwa.

W wyniku senegalskiej inwestycji w spółce dokonano odpisu na 381 mln zł. To dlatego inwestorzy tak oceniają tę sytuację.
- dodaje.

Grupa Azoty informuje też, że poprzedni zarząd nie liczył się z pieniędzmi spółki. Na toaletę, z której korzystał prezes, wydano np. 600 tys. zł. Przez cztery lata prezes Krzysztof Jałosiński wydał ze służbowej karty kredytowej 1,1 mln zł. Dla porównania prezes Wardacki w latach 2016–2017 wydał, płacąc służbową kartą, 5 tys. zł.

Poprzedni prezes służbowymi pieniędzmi płacił za pobyt w klubach erotycznych go-go. W oświadczeniu ujawniono również fragment zeznania Krzysztofa Jałosińskiego, który tak tłumaczył w Sądzie Okręgowym w Szczecinie konieczność spotkań w erotycznych klubach:

Używanie tego typu narządzi jest konieczne. W ten sposób można było wywalczyć lepsze kontakty.
- mówił.

Z karty kredytowej kupiono także kosztową biżuterię i zegarek za 50 tys. zł. Jałosiński tak tłumaczył zakupy:

„Zegarek kupiłem, jechałem na spotkanie z jedną z osobistości politycznych, od której zależała przyszłość spółki. Uważałem, że tego typu prezent czy gift był właściwy”.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl