130 lat Teatru im. Jaracza

Teatr im. Stefana Jaracza w Łodzi / By Mietek Ł, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=55865976

  

Premierę spektaklu "Operetka" Witolda Gombrowicza w reż. Waldemara Zawodzińskiego przygotował Teatr im. Stefana Jaracza w Łodzi na swoje 130-lecie istnienia. Jubileuszowe obchody rozpoczną się w piątek.

"Operetka" Gombrowicza, to obsadowo największe przedstawienie "Jaracza". Widzowie zobaczą na scenie teatru w sumie 37 osób. Jak mówi Zawodziński, w spektaklu pokazuje człowieka, który "rezygnuje z samego siebie, z prawdy i poddaje się kolejnym dyktatom, kolejnym formom, które go krępują i zniewalają, a przed którymi w pewnym momencie nie ma już ucieczki".

W rolach głównych występują: Iwona Dróżdż-Rybińska, Dorota Kiełkowicz, Grażyna Walasek, Marek Nędza, Sergiusz Olejnik, Radosław Osypiuk, Krystian Pesta, Karol Puciaty, Mariusz Siudziński, Bogusław Suszka i Andrzej Wichrowski. Na scenie pojawia się też studenci łódzkiej Szkoły Filmowej oraz wykładowcy i studenci Akademii Muzycznej w Łodzi.

Premierę spektaklu zaplanowano na piątkowy wieczór.

Wcześniej, w piątek w samo południe odbędzie się uroczystość wręczenia pracownikom teatru odznaczeń państwowych i nagród. Po jej zakończeniu otwarta zostanie wystawa "Sztuczność wrodzona" poświęcona inscenizacjom dzieł Gombrowicza zrealizowanych w "Jaraczu". Połączona ona będzie z promocją okolicznościowego albumu "Niezapomniane".

Jak poinformował na konferencji prasowej dyrektor Teatru im. Stefana Jaracza Waldemar Zawodziński, w sobotę - 10 listopada - zainauguruje działalność Dyskusyjny Klub Jaracza (DKJ) zorganizowany we współpracy Instytutem Teatralnym im. Mieczysława Hertza. Będą to spotkania, mające podtytuł "Reinterpretacje", na których rozmawiać się będzie m.in. o sztuce i rzeczywistości. Pierwsze spotkanie poświęcone będzie Antoniemu Czechowowi.

Również w sobotę jak i w niedzielę - w ramach jubileuszu - widzowie będą mogli obejrzeć "Operetkę".

Teatr im. Stefana Jaracza w Łodzi jest jednym z najstarszych teatrów w kraju. Powstał, jako stała scena polska w 1888 roku z inicjatywy Łucjana Kościeleckiego. Pracowali w nim m.in. Aleksander Zelwerowicz, Leon Schiller, Stanisława Wysocka, Karol Adwentowicz, Stefan Jaracz, Bolesław Leśmian, Władysław Krasnowiecki, Ludwik Solski, Juliusz Osterwa, Lidia Zamkow, Janusz Warmiński, Jerzy Grzegorzewski. Na scenie pojawiali się m.in. Andrzej Łapicki, Aleksander Bardini, Jadwiga Chojnacka, Jacek Woszczerowicz, Zofia Mrozowska.

Teatr posiada w Łodzi trzy sceny – Dużą, Małą i Kameralną. 

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...


Przez epidemię brytyjskie rolnictwo czekają trudne czasy. „Nie będzie owoców i warzyw w sklepach”

/ pixabay.com

  

Brytyjskie rolnictwo czekają trudne dni. Okazuje się, że przez epidemię koronawirusa nie będzie miał kto zebrać plonów. Pandemia zakłóciła pracę linii lotniczych, sprawiła, że wiele państw zamknęła swoje granice oraz spowodowała, że wiele osób po prostu boi się wyjeżdżać za granicę.

Zbiory warzyw i owoców w państwach Europy Zachodniej od lat opierają się na pracy robotników tymczasowych z biedniejszych państw, zarówno z UE, jak i spoza Wspólnoty. Od pewnego czasu są z tym jednak coraz większe problemy. Rozwój gospodarczy Polski i reszty państw Europy środkowo-wschodniej sprawił, że coraz mniej osób uważa pracę na zachodnich farmach za odpowiednio atrakcyjną finansowo. W Wielkiej Brytanii nałożyło się na to również zamieszanie wokół Brexitu. 

Prawdziwą tragedię spowodowała jednak epidemia Covid-19. Zakłóciła pracę linii lotniczych, sprawiła, że wiele państw zamknęła swoje granice oraz spowodowała, że wiele osób po prostu boi się wyjeżdżać za granicę. "Guardian" informuje, że efektem tego jest to, że do pracy na brytyjskich farmach w tym sezonie brakuje aż 90 tysięcy osób. Najgorsza sytuacja jest w przemyśle owocowym – tutaj aż 98% siły roboczej stanowią obcokrajowcy. 

Sytuacja jest poważna. Niektóre zbiory zaczynają się bowiem już za kilka tygodni. Jeżeli do tego czasu właścicielom farm nie uda się znaleźć pracowników, to plony mogą się zmarnować, co przełoży się na braki w zaopatrzeniu.

„Nie będzie owoców i warzyw w sklepach”

- stwierdziła Stephanie Maurel z organizacji Concordia

 „Szparagi i fasola zaczynają się za kilka tygodni, ogórki na początku kwietnia, pomidory przez cały rok"

- dodała.

Chcąc poradzić sobie z widmem braku pracowników właściciele farm usiłują rekrutować pracowników branży gastronomicznej, która z powodu koronawirusa spotkała się z falą zwolnień. Wątpliwe jednak aby to wystarczyło. Większe farmy wynajmują loty czarterowe, które mają przywieźć robotników z np. Ukrainy czy Białorusi, ale to bardzo drogie rozwiązanie, godzina lotu takiego samolotu na jedną osobę to ok. 250 funtów. Przedstawiciele organizacji zrzeszających rolników coraz częściej mówią, że w poniesieniu kosztów tych lotów powinien pomóc rząd. 
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Guardian, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts