Sąd Najwyższy łagodny dla zbrodniarzy. Ten wyrok może mieć poważne konsekwencje!

Sąd Najwyższy oddalił kasację IPN w sprawie łagodnego wyroku dla esbeka, który nakazał internowania w grudniu 1981 r. ponad pięćdziesięciu opozycjonistów z Białegostoku, z których część bito po zatrzymaniu łomami i szantażowano. Co więcej ten wyrok może zablokować skazywanie komendantów wojewódzkich Milicji Obywatelskiej, którzy wydawali rozkazy internowania działaczy opozycji w stanie wojennym.

Sąd Najwyższy
Filip Błażejowski/Gazeta Polska

Swoje postanowienie o nieuznaniu argumentów kasacji prokuratora IPN Sąd Najwyższy podjął dziś w sprawie byłego komendanta wojewódzkiego MO do spraw SB Sylwestra Rogalskiego, który nakazał bezprawnie internowanie ponad 50 opozycjonistów w stanie wojennym. 

Pozornie Sąd Najwyższy nie zrobił nic takiego, skoro utrzymał w mocy wyrok skazujący na byłego esbeka. Ale postanowienie to może mieć daleko idące konsekwencje i wkrótce zakończyć sprawy rozliczeń funkcjonariuszy komunistycznego państwa, którzy wydawali decyzje o internowaniu w stanie wojennym.
Prokurator IPN występował w kasacji przeciwko wyrokowi prawomocnemu wobec Rogalskiego, skazującego co prawda byłego komendanta, ale znacznie łagodzącego wymiar kary orzeczony przez sąd I instancji.

W grudniu 2015 r. Sąd Okręgowy w Białymstoku skazał Rogalskiego na karę 2 lat pozbawienia wolności. Jednak były komendant MO się od tego wyroku odwołał. W apelacji wyrok białostockiego sądu był już łagodniejszy – półtora roku. Sąd Administracyjny zasadniczo zmienił rozumienie popełnionej przez oskarżonego zbrodni. Uznał, że Rogalski dopuścił się mniejszym stopniu win, niż to wykazywał IPN. Sędziowie z Białegostoku uznali, że bezprawne internowanie opozycjonistów trwało mniej niż 7 dni, bo wkrótce zaczął obowiązywać dekret o stanie wojennym i od tego momentu przetrzymywanie więźniów politycznych było "zgodne z prawem". Tyle, że ten dekret o stanie wojennym nie ma nic wspólnego z internowaniem opozycjonistów wskutek decyzji komendanta Rogalewskiego. Jedynym przepisem, na który się powoływał w swoich decyzjach Rogalewski był zupełnie inny dekret "o ochronie bezpieczeństwa i porządku publicznego w czasie obowiązywania stanu wojennego". Nigdy nie został on opublikowany, ani nie został włączony w system prawny PRL. Dlatego nie można uznać, by po dacie opublikowania dekretu o stanie wojennym 17 grudnia 1981 bezprawność decyzji oskarżonego ustawała. 

Dlatego przeciwko orzeczeniu SA występował w tej sprawie IPN a jego prokurator Bogusław Czerwiński domagał się uchylenia prawomocnego wyroku wobec Rogalewskiego i skierowanie sprawy do ponownego rozpoznania.

Sąd Najwyższy jednak oddalił kasację prokuratora, lecz nie wyjaśnił, dlaczego nie brał pod uwagę właściwego dekretu mocą którego Rogalski nakazywał internowania ale uporczywie odnosił się tylko do dekretu o stanie wojennym.

Motywy ustne postępowania wygłosił sędzia sprawozdawca w SN,  Andrzej Stępka, znany z kasacji, w której uniewinniono oskarżoną o korupcję b. poseł PO Beatę Sawicką. Jak ujawnialiśmy na łamach niezalezna.pl, sędzia Stępka był w komunistycznym państwie aktywistą ZSMP. 

- Po wysłuchaniu motywów ustnych Sądu Najwyższego nadal nie wiem, dlaczego można było skazywać opozycjonistów na mocy dekretu, który nigdy nie wszedł do obiegu prawnego. Być może Sąd Najwyższy ujawni to w pisemnym uzasadnieniu. Jednak to sytuacja, w której SN uznał, że można byłoby równie dobrze internować opozycjonistów z prawa mającego dowolną inną nazwę i nie będącego nigdy częścią systemu prawnego

– mówił nam po wyjściu z sali SN prok. Bogusław Czerwiński.

Jeszcze w październiku, przed wyrokiem prokurator ostrzegał, że oddalenie kasacji IPN może oznaczać brak możliwości rozliczenia funkcjonariuszy komunistycznego państwa za zbrodnie internowania opozycjonistów w stanie wojennym. Konsekwencją tego wyroku będzie pozostawienie jedynie możliwości umorzenia spraw kilkunastu komendantów MO z całej Polski, którzy podobnie jak Rogalewski wydawali decyzje o internowaniu.

Stać się może tak, gdy w konsekwencji dzisiejszego postanowienia sądy w podobnych procesach uznają, że internowania w okresie stanu wojennego nie były zbrodniami przeciwko ludzkości, lecz stanowiły jedynie, przedawnione już obecnie zbrodnie komunistyczne, zagrożone karą do 5 lat pozbawienia wolności – podkreślił prok. IPN.

W samej sprawie komendanta Rogalewskiego, w październiku przed SN głos zabierali pokrzywdzeni, którzy występowali jako oskarżyciele posiłkowi. Mówili, że część z internowanych była w wyniku internowania prześladowana, bita łomem i poddawana szantażom. 

Po ogłoszeniu postanowienia przez SN jeden z oskarżycieli posiłkowych – ofiar represji komunistycznych - Józef Nowak powiedział, że SN błędnie zapisał w protokole, że wnosił on przed SN o oddalenie kasacji IPN.

-Wnosiłem o utrzymanie moich żądań z I instancji sądowej a więc wyroku 3 lat dla oskarżonego – mówił.

Dodał, że z przykrością przyjął, że Sąd Najwyższy podobnie jak sądy obu instancji roztoczyły parasol ochronny nad zbrodniarzem komunistycznym. 

Oskarżony w tej sprawie Sylwester Rogalewski był od 1952 r. w służbie bezpieki. Został oficerem operacyjnym UB w Warszawie, po czym awansował m. in. do funkcji z-cy naczelnika Wydziału IV KWMO. W 1972 r. skierowano go do komendy wojewódzkiej MO w Białymstoku, gdzie był I zastępcą komendanta ds. SB. 

 

 


Źródło: niezalezna.pl

#Sąd Najwyższy #Białystok #esbek #IPN #wyrok

Maciej Marosz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo