Bezczelność Donalda Tuska nie zna granic! Ogłosił... "kapitulację komisji"

Donald Tusk / fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Były premier Donald Tusk po przesłuchaniu przez komisję śledczą ds. afery Amber Gold ogłosił... "kapitulację komisji". W ten sposób zareagował na słowa Małgorzaty Wassermann, jakoby nie radził sobie z rządzeniem krajem w czasach, gdy był premierem. Oj, zrobiło się nerwowo!

Szefowa komisji śledczej Małgorzata Wassermann po zakończeniu przesłuchania Tuska wygłosiła oświadczenie, w którym oceniła, że pracę komisji jednoznacznie pokazały, że Donald Tusk nie zdał egzaminu i nie poradził sobie z rządzeniem tak dużym państwem jak Polska. Tusk o wypowiedź szefowej komisji pytany był na briefingu przez dziennikarzy. Okazało się, że... wciąż jest w dobrym nastroju. Uznał, że tego typu stwierdzenia to "kapitulacja komisji".

"To jest moje wrażenie, nie chcę w żaden sposób nikogo dotknąć, ale dzisiaj ta teza, że nie panowałem nad służbami, jest w mojej ocenie tak naprawdę kapitulacją komisji, bo przecież pierwszą tezą było to, że jestem odpowiedzialny za te sprawy. Taka była teza PiS-u od samego początku"

- powiedział Tusk.

Słowa byłego premiera dziwią, gdyż jeszcze kilkadziesiąt minut wcześniej podczas przesłuchania przyznał się, że kontrole dotyczące Amber Gold ministrowie przeprowadzali "według własnego rozpoznania". Czyli każdy robił, co chciał.

"Według mojej pamięci moją intencją jako Prezesa Rady Ministrów było przeprowadzenie kontroli wszędzie tam, gdzie to mogło przybliżyć nas do wiedzy nt. tego, co dotyczyło sprawy Amber Gold i ministrowie według własnego rozpoznania przeprowadzali takie działania"

- mówił.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Konserwatyści z Oregonu mają dosyć rządów lewicy

zdjęcie ilustracyjne / Capri23auto CC0

  

Grupa konserwatystów z rządzonego przez Demokratów Oregonu chce zmian granic, aby dwa hrabstwa z tego stanu przenieść do sąsiedniego Idaho, gdzie władze sprawują Republikanie. W ten sposób miałoby powstać „Wielkie Idaho”.

Grupa otrzymała wstępną zgodę z obu hrabstw, Josephine i Douglas - informuje portal Fox News. Celem konserwatystów jest teraz zebranie odpowiedniej liczby podpisów, by w tej sprawie głosować w listopadowym referendum.

- Wiejskie hrabstwa są coraz bardziej oburzone prawami władz Oregonu, które zagrażają naszym źródłom utrzymania, przemysłowi, portfelom, prawu do broni i wartościom. Próbowaliśmy ich przegłosować, ale (mieszkańcy) wiejskich terenów w Oregonie nie są tak liczni i nasze głosy zostały zignorowane. To nasza ostatnia deska ratunku

- mówi Mike McCarter, jeden z przywódców grupy.

Partia Demokratyczna ma obecnie w Oregonie większość w stanowym parlamencie. Z jej szeregów wywodzi się także gubernator tego stanu na północnym-zachodzie USA.

Zmiana stanowych granic wymagałaby zgody ze strony Kongresu USA oraz władz parlamentów Idaho oraz Oregonu.

Nie jest to pierwsza propozycja zmiany granic na zachodzie USA. W 1941 roku mieszkańcy południowego Oregonu wraz ze swoimi sąsiadami z północy Kalifornii chcieli utworzyć stan Jefferson. Tym razem konserwatyści z Idaho proponują, by część Kalifornii przyłączyła się do „Wielkiego Idaho”.
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts