Pytany o to, co zrobił jako premier, aby uratować pieniądze osób, które inwestowały w Amber Gold odpowiedział, że Prawo i Sprawiedliwość "forsuje kłamliwą tezę, że Polacy nie zostali ostrzeżeni przed inwestowaniem w Amber Gold".

Instytucja do tego powołana ostrzegła Polaków przed inwestowaniem w Amber Gold. W przepisach państwa wtedy i dzisiaj nie ma miejsca na spontaniczne oświadczenia ministra, premiera, posła, który miałby oceniać, która spółka giełdowa jest warta inwestowania, która instytucja finansowa jest warta inwestowania, a która nie, które banki lub parabanki są warte inwestowania, lokowania swoich oszczędności lub nie - to nie jest zadanie dla polityków, to jest zadanie precyzyjnie opisane w ustawie o Komisji Nadzoru Finansowego

- mówił Tusk.

- KNF to zadanie wykonała tak, jak należało i umieściła Amber Gold na publicznie dostępnej liście ostrzeżeń (...) współczując bardzo tym wszystkim, którzy zainwestowali w Amber Gold, bo to są oczywiście ofiary tego paskudnego procederu, chcę powiedzieć, że ostrzeżenie związane z bardzo dużym ryzykiem było powszechnie i publicznie dostępne - dodał były premier.

Tusk podkreślił dwukrotnie, że ostrzeżenie przez KNF zostało wystosowane i umieszczone na publicznie dostępnej liście ostrzeżeń.



Od marca 2016 r. przed Sądem Okręgowym w Gdańsku trwa proces ws. afery Amber Gold, w którym oskarżeni są b. prezes spółki Marcin P. i jego żona Katarzyna P. Według ustaleń, w latach 2009-2012 w ramach tzw. piramidy finansowej Amber Gold oszukała niemal 19 tys. klientów, doprowadzając do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł.