Tuż po godz. 10:00 rozpoczęło się przesłuchanie Donalda Tuska przed komisją śledczą ds. Amber Gold.

Jak pan się czuje dzisiaj, patrząc w oczy tych ludzi, którzy stracili?  – pytała Małgorzata Wassemannn, mając na myśli ludzi, którzy w aferze Amber Gold utracili majątki.

Jeśli ktoś liczył na empatię Tuska to bardzo się przeliczył.

Jakby pani mogła zaniechać już pytań o moje samopoczucie, bo czuję się lekko skrępowany. Nie jestem tu z wizytą u lekarza, a przed komisją śledczą – odpowiedział arogancko były premier.

I dodał, iż "wydaje się, że ta odpowiedź wskazuje wyraźnie na to, że osoby odpowiedzialne w ABW za zagrożenie terrorystyczne oceniły".

To jest moja interpretacja, bo jak się pani domyśla, premier nie zajmuje się tego typu decyzjami na tym poziomie – ale zdrowy rozsądek podpowiada, że prawdopodobnie osoby, która w ABW odpowiadają za zagrożenie terrorystyczne, w tym konkretnym przypadku nie dostrzegły zagrożenia terrorystycznemu. Wydaje się, ze temu przedsięwzięciu jakim było Amber Gold i OLT Express można przypisać prawie wszystkie złe cechy, ale akurat zagrożenie terrorystyczne jest ostatnim, jakie przyszło mi do głowy – dodał.

Równie arogancko odniósł się do tego mec. Giertych, pełnomocnik Tuska, który cały czas jest aktywny na Twitterze: