Informację o wszczęciu śledztwa potwierdził dziś prokurator okręgowy Krzysztof Dratwa.

Śledztwo jest wynikiem sierpniowego zawiadomienia Krakowskiego Stowarzyszenia Obrony Zwierząt (KSOZ), które zwracało uwagę, że konie dorożkarskie pracują nawet w temperaturach sięgających 50 stopni Celsjusza, co grozi m.in. zasłabnięciami i udarami. KSOZ podkreślało, że konie pracują tak "przy pełnej aprobacie władz miasta z urzędującym prezydentem na czele, który ignoruje wszelkie apele i petycje w tej sprawie".

Jak poinformowała Prokuratura Rejonowa Kraków Śródmieście Zachód w piśmie skierowanym do KSOZ, śledztwo zostało wszczęte w dwóch sprawach.

Pierwsza dotyczy "niedopełnienia obowiązków w okresie od dnia 21 czerwca do 23 września 2018 r. w Krakowie przez funkcjonariuszy publicznych – urzędników Urzędu Miasta Krakowa poprzez zaniechanie przeprowadzenia czynności mających na celu zapobieżenie narażeniu koni zaprzężonych do dorożek na niebezpieczeństwo dla ich życia i zdrowia, wynikające z wystawienia na działanie warunków atmosferycznych w postaci wysokich temperatur, czym działano na szkodę interesu publicznego (tj. o przestępstwo z art. 231 par. 1 k.k.)".

Druga sprawa dotyczy "znęcania się nad końmi zaprzężonymi do dorożek w okresie od dnia 21 czerwca do 23 września 2018 r. w Krakowie poprzez zmuszanie ich do całodziennej pracy i wystawianie na działanie warunków atmosferycznych w postaci wysokich temperatur podłoża i powietrza, które zagrażały ich zdrowiu i życiu (tj. o przestępstwo z art. 35 ust. 1a ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt)".

Sposób traktowania koni dorożkarskich w Krakowie to skaza na wizerunku miasta i mam nadzieję, że decyzja prokuratury pozwoli chociaż w pewnym stopniu ją zmyć

– skomentowała przewodnicząca Krakowskiego Stowarzyszenia Obrony Zwierząt Agnieszka Wypych.

Jak dodała, "wszczęcie śledztwa oznacza, że zawiadomienie KSOZ o możliwości złamania ustawy o ochronie zwierząt i innych przestępstw ma mocne podstawy, a prokuratura nie zamierza zamiatać sprawy pod dywan".

KSOZ zaznaczyło, że jednym z elementów wszczętego właśnie śledztwa ma być upadek konia pod Wawelem, 10 października. Zwierzęciu przyszli na pomoc przechodnie. - Jak się okazało, koń został po chwili zagoniony do pracy na postoju, a zaalarmowana Straż Miejska nie wezwała nawet weterynarza, tylko oceniła stan zdrowia konia według własnego uznania – czytamy w komunikacie KSOZ przesłanym w piątek mediom.

W tym kontekście KSOZ zwróciło uwagę, że do podobnego upadku konia pod Wawelem doszło 10 kwietnia tego roku, a jeszcze inny upadek konia przy ulicy Monte Cassino w 2016 r. zakończył się jego uśpieniem następnego dnia. Uśpieniem zakończył się także - podkreślają działacze KSOZ - m.in. upadek konia dorożkarskiego na ulicy Powstańców, którego woźnica chciał zmusić do dalszej jazdy okładając go batem.

Docelowo Krakowskie Stowarzyszenie Obrony Zwierząt domaga się wprowadzenia całkowitego zakazu wykorzystywania koni do ciągnięcia dorożek z turystami po ulicach Krakowa. Według stowarzyszenia koniom, obok upałów, zagraża smog i wypadki komunikacyjne.