Kampania "Kielce dla Syrii" powstała z inicjatywy kieleckiego ratusza, przy współpracy z papieskim stowarzyszeniem Pomoc Kościołowi w Potrzebie, Caritas Diecezji Kieleckiej oraz rektorów Uniwersytetu Jana Kochanowskiego i Politechniki Świętokrzyskiej. W maju w Kielcach przedstawiciele wymienionych instytucji podpisali porozumienie o współpracy w ramach tej akcji.

Zebrane pieniądze zostaną przeznaczone na organizacje kolonii oraz pomocy edukacyjnej dla syryjskich dzieci i młodzieży. W ramach akcji prowadzone były zbiórki pieniężne do puszek, skarbon stacjonarnych, aukcje charytatywne oraz wydarzenia kulturalne i sportowe na terenie Kielc.

Podczas podsumowania akcji w Kielcach Kempa podkreśliła, że całe przedsięwzięcie ocenia bardzo wysoko, ponieważ zbiórka pieniędzy trwała stosunkowo krótko, natomiast w tym czasie udało się zebrać taką kwotę, która pozwoli wybrać projekty, bądź może być wkładem własnym na większy projekt pomocowy.

Właściwie możemy pomnożyć tę kwotę razy trzy, jeśli idzie o jej wartość tam na miejscu, a czasami nawet razy pięć. To są bardzo różne kwoty, one nie mają większego znaczenia co do wielkości, bo w zależności od tego, na jaką skalę - czy na skalę województwa są zbierane, czy tylko miasta – w tym przypadku na tę skalę, która była tutaj zakrojona, jest to bardzo dobra kwota i myślę, że projekt, który wybierze miasto i organizacja pozarządowa pozwoli na to, żeby absolutnie ulżyć w cierpieniu, w szczególności dzieci

– podkreśliła Kempa.

Dodała, że podobna akcja organizowana była m.in. w Lublinie oraz na Śląsku. - Naprawdę myślę, że kwota w tym przypadku nie jest ważna, bo każda się przyda i każdą będzie można zwielokrotnić – zaznaczyła minister dodając, że w Syrii potrzebne jest "dosłownie wszystko".

- W Aleppo jest około 6,5 tys. sierot – tak szacują patriarchowie, którzy zajmują się tam pomocą charytatywną. Również Homs, to jest duże miasto, które uległo potężnemu zniszczeniu. Najbardziej potrzebna jest w tej chwili pomoc medyczna, czyli wszelkiego rodzaju procedury medyczne w tym protezowanie dzieci – to czynimy środkami rządowymi – mówiła Kempa. Podkreśliła, że potrzebne są także m.in. najprostsze przybory dla dzieci, bo rodzice bardzo chcą i dążą do tego, żeby dzieci poszły do jakiejkolwiek szkoły.

Ta akcja ma także inny ważny wymiar, ponieważ pokazuje ona, że tacy włodarze jak pan Wojciech Lubawski dbają jeszcze o to, żeby ludzie jednoczyli się wokół jakiegoś planu, dzieła i to ponad podziałami. To jest piękne, że potrafią energię młodych ludzi skupić na dobrym działaniu i to jest drugi wymiar jednoczący wspólnoty w Polsce

– dodała minister.

Ordynariusz kielecki bp Jan Piotrowski zaznaczył, że to, co się dokonało w przestrzeni miasta i diecezji zasługuje na najwyższe uznanie. "Chociaż nie ulegam jakiejś euforii w tym dniu podsumowania, bo środki materialne, które zostały zebrane na ten cel przede wszystkim świadczą o nas – my ciągle jesteśmy ludźmi wrażliwymi, szlachetnymi. Tymi, którzy w różny sposób chcą pomóc innym" – ocenił hierarcha.

Prezydent Kielc Wojciech Lubawski podkreślił, że przez taką akcję miasto daje sygnał światu, że są tu ludzie, którzy się troszczą o innych, przede wszystkim o inne dzieci.

To jest wyraz naszego stosunku do tragedii, która dotknęła tamten kraj. Dorośli muszą sobie jakoś radzić, natomiast tym dzieciakom trzeba po prostu pomagać, bo inaczej są skazani na najgorsze

– powiedział Lubawski. Dodał, że Kielce dały dobry przykład innym miastom, regionom, ponieważ "gdybyśmy się wszyscy w to zaangażowali, to pewnie moglibyśmy pomóc tysiącom dzieci".

Wojna w Syrii w ciągu prawie siedmiu lat pochłonęła niemal 400 tys. ofiar, w tym ponad 20 tys. dzieci i przekształciła się w złożony konflikt, w który są zaangażowane regionalne i światowe mocarstwa. Konflikt zaczął się w marcu 2011 roku od krwawego stłumienia przez siły reżimu Asada prodemokratycznych manifestacji.