Naród polski walczył o wolną i niepodległą Polskę przez około dwieście lat. W tymczasie były okresy, kiedy Polska jako kraj widniała na mapie Europy, ale było też tak, że jej na niej nie było. Walka toczyła się jednak niezależnie od tego – nawet na obczyźnie. Za pierwsze polskie powstanie narodowe część historyków uważa konfederację barską zawiązaną 29 lutego 1768 r. Jej celem było zniesienie ustaw narzuconych przez Rosję, obrona wiary katolickiej i niepodległości Rzeczpospolitej. Konfederacja barska była skierowana przeciwko: kurateli Imperium Rosyjskiego, królowi Stanisławowi Augustowi Poniatowskiemu i popierającym go wojskom rosyjskim. Celem konfederacji było zniesienie ustaw narzuconych przez Rosję, a zwłaszcza tych dających równouprawnienie innowiercom. Bitwy z wojskami carskimi trwały do 1772 r., a przewodzili im przedstawiciele szlacheckich rodów– m.in. Pułaski, Sapieha, Zaremba. Był to związek zbrojny szlachty polskiej, ona też wzięła na siebie ciężar sfinansowania walk, choć nieoficjalnie konfederatom pomagał – wysyłając instruktorów i przekazując pieniądze na żołd i zakup uzbrojenia – rząd francuski. Ludwik XV oddelegował do dowództwa konfederacji – Generalności – swojego wysłannika pułkownika Charlesa François Dumourieza. To on otrzymał rozkaz pomocy Polakom w kwestiach wojskowych i zadbania o dozbrojenie żołnierzy.

Pierwsze powstańcze bilety skarbowe
Zaraz po klęsce konfederacji w 1772 r. nastąpił pierwszy rozbiór Polski, po którym stopniowo nadciągał kres państwowości polskiej. Rozpoczęła się era powstań i walk wyzwoleńczych. W 1792 r. doszło do starcia wojsk Rzeczypospolitej z wojskami rosyjskimi, wspierającymi konfederację targowicką, zawiązaną dla obalenia ustroju wprowadzonego przez Konstytucję 3 maja 1791 r. Przegrana była bezpośrednią przyczyną drugiego rozbioru Polski. Ostatnim zrywem przed ostatecznym podziałem kraju pomiędzy zaborców było powstanie kościuszkowskie w 1794 r. Od początku jego wybuchu podstawowym problemem były pieniądze – brakowało uzbrojenia i pieniędzy na sfinansowanie walk. Naczelnik powstania Tadeusz Kościuszko postanowił sięgnąć po pieniądze kościoła. Z jego rozkazu srebro i złoto, które znajdowało się w zasobach kościelnych, miało znaleźć się w mennicy uruchomionej w 1766 r. przy ul. Bielańskiej przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego (został on zobowiązany do jej uruchomienia i przeprowadzenia reformy monetarnej w momencie elekcji w 1764 r. przez Sejm Elekcyjny). Tak też się stało – duchowni poparli rozkaz i wsparli dążenia niepodległościowe przekazując mennicy cenne przedmioty będące w ich posiadaniu. Trafiło do niej nawet 12 złotych figur apostołów oraz złoty krzyż, który Kazimierz Wielki przywiózł do Polski po podboju Rusi Czerwonej, które dotąd przechowywane były w skarbcu Katedry Krakowskiej. To jednak nie wystarczyło. Pieniędzy wciąż było mało, postanowiono więc zaciągnąć pożyczkę – Rada Najwyższa Narodowa podjęła uchwałę o emisji biletów skarbowych o wartości 60–72 mln zł. polskich. Jej przeprowadzenie powierzono Dyrekcji Biletów Skarbowych. Były to tzw. asygnaty na rzecz insurekcji kościuszkowskiej. Pierwsze pieniądze papierowe o nominałach od 5 do 1000 zł. wypuszczono podczas oblężenia Warszawy przez wojska rosyjskie w sierpniu 1794 r., potem pojawiły się jeszcze nominały od 10 groszy do 4 zł. Jednak bilety Dyrekcji Biletów Skarbowych, a później Inspekcji Biletów Skarbowych – którą powołano w miejsce dyrekcji – nie zyskały zaufania ludności, wyemitowano asygnaty, które opiewały zaledwie na 8 mln zł. A i tych nigdy nie wykupiono.

Walka o Polskę, gdy Polski nie było

Na kolejny powstańczy zryw przyjdzie nam poczekać ponad 30 lat. Po wybuchu powstania listopadowego rolę zebrania funduszy dla powstańców powierzono powołanemu w 1828 r. Bankowi Polskiemu. Na dzień 30 grudnia 1830 r. – jak wynika z ówczesnych rachunków banku dysponował on kapitałem: 34 646 775 zł. polskich w „gotowiźnie” oraz 134 200 zł. polskich w listach zastawnych. Nie było to dużo, dlatego starano się pozyskać nowe środki pieniężne na kontynuację podjętych działań wojennych podnosząc podatki, apelując do ofiarności społeczeństwa, rekwirując srebro i złoto należące do państwa i kościoła. Sejm i Rząd Narodowy miały nie lada problem, w jaki sposób utrzymać armię i sfinansować prowadzenie kampanii wojennej. Obrady sejmu trwały praktycznie cały czas – od 18 grudnia 1830 do 23 września 1831 r., z niewielkimi tylko przerwami. Po detronizacji cara w 1831 r. sejm przejął większość kompetencji monarchy i uchwałą: „O sposobie początkowania, obradowania, dyskutowania i przyjmowania projektów” z 22 stycznia 1831 oddał inicjatywę ustawodawczą obu izbom sejmowym i rządowi. 30 stycznia 1831 sejm powołał prezesa rządu księcia Adama Jerzego Czartoryskiego, który stanął na czele pięcioosobowego Rządu Narodowego. Sprawował on formalnie najwyższą władzę wykonawczą w Królestwie Polskim podczas powstania listopadowego – 29 stycznia sejm przyznał mu bowiem „władzę konstytucyjną królewską i władzę rządzącą”. Tak więc miał on miał prawo dysponowania dochodami skarbu państwa w ramach uchwalonego przez sejm budżetu. Posiadał też prawo zawierania umów międzynarodowych. Wobec braków w budżecie rząd zdecydował o zaciągnięciu pożyczki. Otrzymał na to zgodę sejmu i pod koniec stycznia 1831 r. na mocy uchwały sejmowej upoważnił Bank Polski do pożyczenia 60 mln zł na „posiłki polskie” lub „posiłki narodowe”. W tym celu wyemitowano 100 tys. Obligacji po 600 zł każda. Subskrybenci zapisywali się na zakup papierów wpłacając jedną dziesiątą wartości, a kolejne datki mieli wpłacać w równych ratach przez kolejne miesiące. W zamian obiecano co roku 15 maja wyłaniać w drodze losowania szczęśliwca, który wygrywał określoną kwotę pieniędzy. Zamiast tego od 1838 r. bank miał zaś wypłacać procent – 4 zł za każde 100 zł - aż do chwili umorzenia obligacji. Miały się one odbywać raz w roku zaczynając od 15 maja 1838 r. przez 25 lat. Mimo zachęt w postaci przyjmowania „obligów posiłków polskich” i kuponów w opłacie wszelkich długów i należności skarbowych odzewu wśród społeczeństwa polskiego nie było. W drugiej połowie 1831 r. Sejm zaapelował więc o wsparcie: „Nie chce Ojczyzna wyzuć was z onych (zasobów finansowych – red.), chce dług czasowy, ale dług święty pod warunkami słusznymi z waszych zaciągnąć majątków”. Zdawano sobie sprawę, że bez pieniędzy powstanie nie ma szans, niestety i na taki apel Polacy nie zareagowali.

Wielka Emigracja
Jeszcze w czasie trwania powstania listopadowego najpierw pojedyncze, a potem coraz liczniejsze polskie oddziały oraz zgrupowania wojskowe pod naporem Rosjan przekraczały granice Prus lub Austrii i składały broń. Po upadku Warszawy dołączyli do nich przedstawiciele władz. Początkowo umieszczono ich w tymczasowych obozach, ale gdy 1 listopada 1831 r. car ogłosił amnestię, byli powstańcy albo wrócili do domu, albo postanowili przedostać się na Zachód. Byli wśród nich głównie politycy urzędnicy oraz zamożniejsi cywile i wojskowi. Tych ostatnich próbował skupić wokół siebie Józef Bem, aby w przyszłości stworzyć z nich legiony. Potrzebne były oczywiście do tego pieniądze, dlatego Bem tworzył Komitety Przyjaciół Polski, które działały na terenie przemarszu emigrantów od Prus, aż po Ren. Niemcy chętnie zasila-li ich konta, bo sami dość już mieli u siebie despotycznych rządów. Zdarzało się nawet, że maszerujących żołnierzy witały transparenty: „Jeszcze Polska nie zginęła, póki żyją Niemce”. Większość emigrantów osiedliła się we Francji (ok. 5 tys.), gdzie władze przyznały im rządowe zasiłki. Prawo do niego miał każdy, kogo uznano za emigranta politycznego. Praktycznie od razu p r z y s t ą p i o n o też do tworzenia organizacji, które miały kontynuować walkę o niepodległość: 6 listopad 1831 r. w Paryżu kaliszanie założyli Komitet Tymczasowy Emigracji Polskiej, rozwiązany po powołaniu przez Joachima Lelewela Komitetu Narodowego Polskiego. Bardziej lewicowy odłam Tadeusza Krępowieckiego nieco później stworzył Towarzystwo Demokratyczne Polskie. W latach 1834–1836 działała, pod kierownictwem Lelewela, organizacja Młoda Polska, będąca oddziałem międzynarodowej organizacji rewolucyjnej Młoda Europa. Z kolei arystokraci i ziemia- nie stworzyli ugrupowanie zwane od paryskiej siedziby ich przywódcy, Adama Jerzego Czartoryskiego, Hotel Lambert. Wszystkie emigracyjne organizacje niepodległościowe utrzymywały kontakty z Polakami pod zaborami. Organizowały też liczne spiski – pieniądze na swą działalność zdobywały wy- dając prasę m.in.: „Kraj i Emigracja”, „Trzeci Maj”, „Wiadomości Polskie”, „Pielgrzym Polski”, „Ideologia Towarzystwa Demokratycznego Polskiego”, „Postęp” i książki. Wielką emigrację wspierali m.in. Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki, Zygmunt Krasiński, Cyprian Norwid. Ogromną rolę w kultywowaniu polskości odgrywała też muzyka Fryderyka Chopina. Adam Mickiewicz utworzył nawet 29 marca 1848 r. własny legion, który walczył o wyzwolenie Włoch. Inicjatywę sfinansowali Turcy, dla których legion miał stać się znaczącą siłą w walce z Rosją. Mickiewiczowi udało się zebrać ok. 200 żołnierzy, a łącznie przez jego legion przewinęło się ich 500 – brali oni udział w bitwach w Lombardii oraz w walkach miejskich w Genui i Rzymie. Próbowali też przebić się na teren Węgier, by wziąć udział w Wiośnie Ludów, ale zostali rozbici w Grecji.

Próby sfinansowania powstania styczniowego
Działalność wydawnicza polskiej emigracji przynosiła środki na bieżącą działalność, jednak planując większy zryw powstańczy trzeba było zadbać o większe pieniądze. Komitet Centralny Polski wspólnie z Komitetem Centralnym Europejskim postanowił więc w 1853 r. wydać obligację w formie „niby-banknotu”. Umieszczono na niej napis: „SKARB WYZWOLONEJ  POLSKI”. Można było zakupić obligacje o nominałach: 10, 25, 50 i 100 zł.  polskich. Na każdej była też podana wartość w innych walutach: u góry: 5 szylingów angielskich i 6,25 franka francuskiego, u dołu: 6,25 franka włoskiego oraz 1 talar 20 srebrnych groszy pruskich. Nie wiadomo, jakie środki udało się dzięki nim uzbierać. O kolejne datki od społeczeństwa zwrócono się już w trakcie powstania styczniowego w 1863 r. Walka miała być finansowana ogólnonarodową 5 proc. pożyczką, którą najpierw traktowano jako przymusową. Planowano zaciągnąć ok. 21 mln zł. polskich, ale okazało się to nierealne. Kwotę podniesiono więc do 40 mln i zaapelowano o dobrowolne wpłaty. W zamian za nie wręczano tymczasowe obligacje na okaziciela, ostemplowane dużą okrągłą pieczęcią Rządu Narodowego z herbami Polski, Litwy i Rusi oraz małą pieczęcią Wydziału Skarbu Rządu Narodowego. Rząd Narodowy obiecał je później wymienić na obligacje stałe. Dodatkowym źródłem finansowania powstania miała być „moneta papierowa” o nazwie „moneta narodowa polska” o nominałach: 1,2,5,10,25,50 i 100 zł. Rząd Narodowy zdecydował o emisji monet na sumę 50 mln zł i za- mówił całość w francuskiej wytwórni F. Thibaudeau z Clermont-Ferrand. W czerwcu 1864 r. pieniądze dotarły do Komisji Długu Narodowego do Paryża, ale nie zdołano ich już puścić w obieg. Cały ich nakład o wadze ponad 8 ton zniszczono i nie zachował się żaden egzemplarz. Pieniądze pozyskiwano też od indywidualnych darczyńców, czego dowodem są pojedyncze pokwitowania ofiary na cele narodowe oraz imienne kwity. Z treści tych ostatnich wynika, że wpłaty traktowano jak wniesienie podatku narodowego na rzecz walki o niepodległość.

zdjęcie NBP

W drodze do wolności
 Na początku XX wieku skuteczniejszym sposobem zbierania środków okazała się dyplomacja wybitnych osobistości. Szczególnym talentem pod tym względem – równie wielkim jak muzycznym – wykazał się Ignacy Jan Paderewski. Z jego inicjatywy odbyło się – szczególne za oceanem – bardzo wiele koncertów. Przed każdym wygłaszał płomienną mowę, w której rysował losy Polski, opisywał stan obecny i przedstawiał wizję Polski wielkiej, wolnej, niezależnej. Nic dziwnego, że przemówienie, a potem wspaniały koncert trafiały celnie w serca darczyńców. Paderewski zbierał pokaźne kwoty, które przeznaczał na działania, które miały doprowadzi do ziszczenia się idei niepodległości Pomagał też ubogim i potrzebujący rodakom. Zbieraniu pieniędzy za granicą służyć miały też częste wyjazdy Józefa Piłsudskiego. Prowadzona przez niego w kraju działalność wydawnicza nie wystarczała bowiem na zaspokojenie jego ambitnych planów. Nawiązał m.in. relacje z Japończykami, gdy ci weszli w konflikt z Rosjanami – w zamian za informacje o sytuacji politycznej i wojskowej w Rosji otrzymywał pieniądze i możliwość zakupu broni. Najbardziej spektakularną akcją, w której brało udział 19 działaczy Polskiej Partii Socjalistycznej – m.in. Józef Piłsudski, Walery Sławek, Aleksander Prystor i Tomasz Arciszewski – był napad na wagon pocztowy pociągu pod Bezdanami koło Wilna w 1908 r. Łupem Polaków padło wówczas 200 tys. rubli przewożonych z Wilna do Petersburga, nie licząc zapasów złota i papierów wartościowych – dzięki którym Piłsudski mógł spłacić długi i sfinansować działalność wyzwoleńczą. Posłużyły mu one do uformowania I Kompanii Kadrowej, którą stworzył  z dotychczasowych członków Związku Strzeleckiego i Polskich Drużyn Strzeleckich. To na jej czele wkroczył w 1914 r. do Królestwa Polskiego, co zostało poprzedzone wymarszem z krakowskich Oleandrów, czyli z terenu Wolnego Miasta Krakowa. W tym samym czasie szef Koła Polskiego w parlamencie wiedeńskim, prezydent Krakowa Juliusz Leo, uzyskał zgodę na utworzenie Legionu Zachodniego w Krakowie. Pieniądze na jego stworzenie dali krakowscy mieszczanie. Dorzucili się też mieszkańcy innych galicyjskich miast, dzięki czemu rekruci byli całkiem nieźle wyposażeni. We Lwowie natomiast powołano Legion Wschodni. 15 listopada 1914 r., gdy arcyksiążę Fryderyk podpisał awans Piłsudskiego na brygadiera Legionu Polskiego, ten miał już do dyspozycji całkiem pokaźne i dobrze uzbrojone wojsko, z którym z powodzeniem łamał rosyjski opór. W grudniu połączono Legiony tworząc I Brygadę Legionów Polskich, dowództwo nad nimi Piłsudski objął 19 grudnia 1914 r. 20 września 1916 r. legiony zostały przemianowane w Polski Korpus Posiłkowy. W sierpniu 1917 r., w związku z odmową złożenia przysięgi na wierność cesarzowi Niemiec przez większość legionistów, pozostałości PKP zostały z powrotem przekazane pod rozkazy Armii Austro-Węgier. 10 kwietnia 1917 r. Austro-Węgry przekazały Polski Korpus Posiłkowy pod rozkazy Generalnego Gubernator Warszawskiego Hansa Hartwiga von Beselera – zmienił on wówczas nazwę na Polską Siłę Zbrojną. Od 13 października 1918 r., kiedy to zaprzysiężono PSZ na wierność Radzie Regencyjnej, mamy Wojsko Polskie.

zdjęcia NBP
 Bank Polski symbolem wolności
Odzyskanie niepodległości w 1918 r. wiąże się też z przywróceniem Banku Polskiego w 1924 r. Jego siedzibą stał się w 1926 r. budynek dawnego rosyjskiego Banku Państwa przy ul. Bielańskiej 10, mimo że wcześniej – w latach 1828 – 1885 – Bank Polski mieścił się przy Placu Bankowym. Warto wspomnieć o roli, jaką budynek banku odegrał w Powstaniu Warszawskim – został on przekształcony na bastion Reduta Bank i toczyły się o niego zaciekłe walki tak na początku, jak i na końcu Powstania. W początkowej fazie Powstania walki trwały nieprzerwanie przez całe dnie i noce, ale ze względu na silnie umocnienia i dobrze uzbrojoną niemiecką załogę nie od razu został przez Powstańców zdobyty. Dopiero w nocy z 3 na 4 sierpnia Niemcy wycofali się pod osłoną wozów opancerzonych. Od momentu zajęcia gmachu przez Powstańców Reduta Bank stał się z kolei miejscem ich zaciekłej obrony. Z Reduty bowiem żołnierze AK Zgrupowania „Sosna” bronili dostępu do Starego Miasta. W walce o niepodległość liczyła się ofiarność narodu – bohaterska postawa Polaków, ale też wsparcie finansowe, którego na przestrzeni wieków udzielali nasi rodacy niezależnie od tego, gdzie ich rzucił los. Nie zabrakło ani jednego, ani drugiego, dzięki czemu dziś możemy się cieszyć wolnością i życiem w wolnym kraju.

Po przeczytaniu artykułu prosimy o wypełnienie ankiety na https://niezalezna.pl/ankieta/ankieta3.php