Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar zapytany przez redaktor Katarzynę Gójską o powody zaangażowania w obronę "wolnych sądów" i krytykę reformy sądownictwa, przyznał, że "faktycznie był i jest zaangażowany w obronę niezależności sądownictwa".

Trójpodział władzy to kwintesencja demokracji – dodał.

Rzecznik praw obywatelskich zauważył, że wśród sędziów "mogą być osoby, które nie przeszły samooczyszczenia, które miało nastąpić po 1989 roku, wymiar sprawiedliwości nie doprowadził do tego, że takie osoby odeszły czy przeszły na emeryturę".

Jeśli już mamy takie osoby to jestem za tym, żeby oceniać ich indywidualnie, a nie zbiorowo – dodał.

Sędziowie SN, którzy na mocy ustawy przeszli w stan spoczynku, mogli złożyć do prezydenta wniosek o dalsze orzekanie, ale znaczna część tego nie zrobiła.

Uważam, że proszenie prezydenta w takiej sytuacji jest niezgodne z konstytucją. To nie może być tak, że nagle ustawodawca tworzy nową ustawę i ja absolutnie popieram tych sędziów, którzy powołują się na konstytucję – mówił.

Na pytanie o to, co z sędziami, którzy należeli do partii totalitarnych, Bodnar odpowiedział:

Sędzia w nowym ustroju nie może być w partii politycznej, ale tak było przed 1989 roku – wielu należało do PZPR – dodał.

I wyciągnął argument, niczym członkowie partii opozycji "totalnych":

Łącznie z takimi osobami jak były prezes PKN Orlen Jasiński czy poseł Piotrowicz. Nikt chyba nie postuluje, żeby wykluczyć ich z życia publicznego – mówił.

Bodnar w polemice z redaktor Gójską stwierdził, iż myśli, że "mamy inne podejście do rozliczeń z przeszłością – jeśli ktoś popełniał przestępstwa należy ich z tego rozliczyć i sam jako RPO składam kasacje do takich wyroków".

Drugą rzeczą jest to, że wychodzę z założenia, że jeśli ktoś np. w 1990 r. przysięgał demokratycznemu państwu to wszystko jest w porządku. (...) Nie zgadzam się z rozliczaniem zbiorowym, z wrzucaniem wszystkich do jednego worka – dodał.

Był też kilka razy pytany o sprawę sędziego Iwulskiego, który skazywał opozycjonistów w stanie wojennym. Bodnar unikał jednak odpowiedzi.