- Wiedzieliśmy, że Trump jest wpływowy. Twierdził, że chce kiedyś zostać prezydentem, byliśmy zainteresowani tym, by wiedzieć o nim więcej. I nie tylko my, zainteresowanie nim przejawiały także agendy wywiadu zagranicznego StB. Nie chcę jednak ujawniać szczegółów, nie chcę mieć jakichś problemów – tłumaczy w rozmowie z tygodnikiem „Respekt” były szef rejonowej ekspozytury StB Vlastimil Daniek.

Wraz ze swymi współpracownikami założył on pod koniec lat 70. teczkę obiektową dla pochodzącej z Czechosłowacji Ivany Zelniczkovej, którą Trump poślubił. W roku 1979 dokumentację tę przekazano głównemu zarządowi wywiadu zagranicznego StB, ale w Gottwaldowie kontynuowano jej uzupełnianie.

Czeski tygodnik twierdzi, że początkowo źródłem informacji dla StB był ojciec Ivany Milosz Zelniczek, występujący w aktach jako „osoba zaufana”. W latach osiemdziesiątych służby zaczęły dostawać informacje nie tylko od niego, ale także od czterech innych informatorów. Byli to przede wszystkim znajomi Ivany lub jej czescy krewni. Informacje dotyczyły na przykład działalności biznesowej Trumpa lub tego, kogo popiera on w wyborach prezydenckich.

Zgodnie z treścią komunistycznych dokumentów, kwestię kandydowania w wyborach prezydenckich Trump zaczął rozważać jeszcze w 1986 roku, ale uznał wówczas, że mając 41 lat jest jeszcze na to za młody.

„Ze swą kandydaturą chce stać się wyjątkiem w amerykańskiej historii. Na urząd prezydenta chce kandydować jako osoba niezależna. Nie jest członkiem Partii Demokratycznej ani Republikańskiej, chociaż obie partie chcą go pozyskać do swoich szeregów. Chociaż wydaje się to utopią, Donald Trump jest przekonany, że mu się to uda” – cytuje dokumenty StB czeski tygodnik „Respekt”.

Zdaniem historyków, z którymi rozmawiali dziennikarze „Respektu”, zebrane przez StB informacje nie zawierały żadnych istotniejszych rewelacji.

„Dokumenty nie dowodzą, by Trump lub jego żona w jakikolwiek sposób świadomie współpracowali (z StB)” - czytamyt w gazecie.