Kolejny cenny obiekt wrócił do Muzeum Narodowego

Lekyt czerwonofigurowy z IV w. p.n.e. / Fot. Danuta Matloch/MKiDN

Utracony przez Polskę w czasie II wojny światowej lekyt czerwonofigurowy z IV w. p.n.e. został w poniedziałek przekazany do Muzeum Narodowego w Warszawie. To pierwszy obiekt archeologiczny, który odzyskujemy dla Polski w ramach poszukiwań strat wojennych - podkreślił wicepremier Piotr Gliński.

Lekyt - niewielkie dzbankowate naczynie ceramiczne przeznaczone na oliwę i płynne pachnidła - odnaleziony został w Monachium. Jeden z domów aukcyjnych w 2017 r. poinformował MKiDN, że do sprzedaży został wystawiony obiekt archeologiczny zarejestrowany w Bazie strat wojennych, prowadzonej przez resort. Ministerstwo rozpoczęło wówczas starania o odzyskanie lekytu i podjęło rozmowy z jego dotychczasową posiadaczką, która – po otrzymaniu informacji na temat pochodzenia zabytku, czego wcześniej nie była świadoma – zdecydowała się na jego zwrot do macierzystej kolekcji.

Dzięki staraniom naszych pracowników ze specjalnego wydziału, który zajmuje się odzyskiwaniem dzieł sztuki, ale także dzięki współpracy z bardzo wieloma instytucjami, dzięki kontaktom przez lata wypracowywanym z tymi instytucjami, dzisiaj możemy zaprezentować kolejny obiekt - malutka rzecz, ale bardzo cenna, IV w. p.n.e. Naczynie do oliwy i pachnideł

 - powiedział szef MKiDN podczas uroczystości, która odbyła się w siedzibie resortu kultury.

Uczestniczyli w niej także m.in. p.o. dyrektora Muzeum Narodowego w Warszawie dr Piotr Rypson, zastępca dyrektora Muzeum Narodowego w Warszawie ds. naukowych dr Grażyna Bastek, kurator zbiorów Sztuki Starożytnej i Wschodniochrześcijańskiej w Muzeum Narodowym w Warszawie dr Alfred Twardecki, naczelnik Wydziału Restytucji Dóbr Kultury Departamentu Dziedzictwa Kulturowego za Granicą i Strat Wojennych w MKiDN Jolanta Miśkowiec oraz posiadaczka lekytu w chwili jego odnalezienia Ingrid Haack.

Minister kultury wyjaśnił, że naczynie znalazło się w zbiorach polskiego kolekcjonera Józefa Choynowskiego, który w wieku XIX w. był jednym z największych kolekcjonerów, właścicieli zbiorów m.in. także obiektów archeologicznych. Zaznaczył, że jest to "pierwszy obiekt archeologiczny, który odzyskujemy dla Polski w ramach poszukiwań, odzyskiwania strat wojennych".

Gliński ocenił, że historia tego obiektu i kolekcji Choynowskiego jest "fascynująca". "Choynowski był kolekcjonerem, który mieszkał na Kijowszczyźnie, ale w 1901 r. zdecydował się przewieźć całą swoją kolekcję, ponad 4 tys. obiektów do Warszawy. Chciał ją wystawić, co udało się rok później w Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych (TZSP), a następnie przekazał całą kolekcję naszej warszawskiej Zachęcie".

W 1923 r. (...) kolekcja została przekazana do Muzeum Narodowego (...). W czasie wojny, tak jak to było z wieloma polskimi dziełami sztuki, kolekcja Choynowskiego została zrabowana, wywieziona do Niemiec, następnie rozproszona i historia tych obiektów nie do końca jest znana

 - opowiadał.

Dodał, że "część wróciła i jest w Muzeum Narodowym, natomiast co najmniej 60 znajduje się w naszej bazie dzieł utraconych". "Dzisiaj część tej kolekcji, niewielka część, ale bardzo symboliczna i wartościowa wraca do Muzeum Narodowego" - podkreślił Gliński.

Wicepremier poinformował, że nie wiadomo, w jaki sposób rodzina Ingrid Haack weszła w posiadanie tego obiektu, ale MKiDN "docenia dobrą wolę" obecnej właścicielki, ponieważ bezkosztowo przekazuje ten zabytek. "Mam nadzieję, że to jest pierwszy obiekt archeologiczny, ale nie ostatni, który odzyskamy" - zaznaczył Gliński.

Ingrid Haack potwierdziła w rozmowie z dziennikarzami, że "nie wie, jak lekyt trafił do jej rodziny". Dodała, że zwrócenie obiektu do Muzeum Narodowego w Warszawie nie było dla niej "trudną decyzją, ponieważ już wcześniej pożegnała się z nim, oddając go na aukcję".

P.o. dyrektora Muzeum Narodowego w Warszawie Piotr Rypson powiedział, że muzeum cieszy się, iż odzyskane obiekty znajdują miejsce w swoich pierwotnych kolekcjach "nie tylko ze względu na swoją wielkość, czy wartość, ale przede wszystkim ze względu na to, że one bardzo często stanowią element naszej rodzimej tradycji, (...) i budują pewien ciąg zdarzeń, który w istocie stanowi dość gęstą siatkę, z której tkana jest nasza tradycja, historia i kultura".

W związku z tym, nie chodzi tylko o taki fakt, żeby coś, co było w jakimś miejscu, wróciło z powrotem na miejsce, w którym się znajdowało, ale żeby pewien porządek rzeczy starać się przywrócić na właściwe miejsce

 - wskazał Rypson.

Twardecki, który jest kuratorem zbiorów Sztuki Starożytnej i Wschodniochrześcijańskiej w MNW, podkreślił, że to jest "mały zabytek", ale dla muzeum ma wielką wartość. "Zabytek jest niewielki, ale interesujący dla nas, z tego powodu, że to jest technicznie dobrej roboty przedstawienie sfinksa (na lekycie). Takich przedstawień sfinksów nie ma zbyt dużo w naszej kolekcji" - zwrócił uwagę kurator.

Naczelnik Wydziału Restytucji Dóbr Kultury przyznała, że droga odzyskania tego obiektu była "dosyć skomplikowana", ponieważ w 2017 r. zgłosił się do wydziału dom aukcyjny Gerhard Hirsch Nachfolger z Monachium, który poinformował, że lekyt został przekazany do wystawienia na aukcji. "Przy wstępnych badaniach okazało się, że obiekt znajduje się w bazie strat wojennych MKiDN. Wówczas pracownicy Wydziału Restytucji Dóbr Kultury wspólnie z pracownikami Muzeum Narodowego sprawdzali, badali i potwierdzili proweniencję tego obiektu, jego historię" - wyjaśniła Miśkowiec.

Dodała, że wszystkie dokumenty związane z tym obiektem zostały przekazane do domu aukcyjnego i wówczas dom aukcyjny skontaktował się z posiadaczką, która następnie bezpośrednio zwróciła się do ministerstwa kultury "zdumiona historią tego obiektu". "W momencie, kiedy dowiedziała się, jaka jest historia tego obiektu, jak skomplikowana, w gruncie rzeczy też była grabież w czasie II wojny światowej, zdecydowała się bezkosztowo oddać obiekt na rzecz Muzeum Narodowego w Warszawie" - zaznaczyła.

Lekyt o wym. 9,4 cm, śr. 6 cm odnaleziony został podczas prac wykopaliskowych na terenie Kerczu na Krymie – starożytnego Pantikapajonu, będącego kolonią grecką, a następnie stolicą Królestwa Bosporańskiego. Na początku XX w. należał do kolekcji Józefa Choynowskiego, polskiego kolekcjonera pochodzącego z Kijowszczyzny. Na kolekcję tę - jedną z ciekawszych na terenie ziem polskich - składały się w początkach XX w. bogate zbiory zabytków przedhistorycznych wytworów rzemiosła artystycznego, militaria, starodruki, obrazy mistrzów zachodnioeuropejskich, polskich i rosyjskich oraz bogata galeria szczątków palentologicznych i kostnych. Prowadził on liczne badania wykopaliskowe na Ukrainie oraz uczestniczył w pracach i obradach Rosyjskich Zjazdów Archeologicznych. Dzięki nawiązanym wówczas kontaktom mógł kolekcjonować zabytki m.in. z rejonu Morza Czarnego.

Około 1901 r. Choynowski podjął decyzję o przeniesieniu swoich zbiorów do Warszawy i rozpoczął też starania o to, by cała kolekcja mogła zostać wystawiona w Królestwie Polskim w gmachu Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych (TZSP) w Warszawie. Plany te udało się zrealizować już jesienią 1902 r., kiedy to w jednej z dużych sal na parterze w budynku TZSP otwarto „Wystawę zbiorów archeologicznych i artystycznych Józefa Choynowskiego z Kijowa”. 19 marca 1903 r. Choynowski przekazał swoją kolekcję Towarzystwu Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie. Zobowiązał jednocześnie Towarzystwo do stałej ekspozycji zbiorów oraz wprowadził kategoryczny zakaz wypożyczania i wywozu zabytków poza granice Warszawy. 1 grudnia 1923 r. licząca 4380 eksponatów kolekcja Józefa Choynowskiego została przekazana do Muzeum Narodowego w Warszawie.

Zaraz po wybuchu II wojny światowej kolekcja Choynowskiego padła łupem Kommando Paulsen. Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy w Berlinie już w październiku 1939 r. wysłał do Polski specjalny oddział Kommando Paulsen, nazwany tak od nazwiska jego dowódcy - profesora archeologii Petera Paulsena. Zadaniem wyznaczonym oddziałowi było zabezpieczenie prehistorycznych wykopalisk i zabytków w Polsce.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl