Szef Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej: Widzowie kochają ambitne kino historyczne

To pierwsza taka inicjatywa w Polsce: w dniach 16-30 listopada odbędzie się nabór wniosków w ramach projektu Produkcja Filmów Mikrobudżetowych „Pierwszy Film”. Mogą w nim wziąć udział absolwenci szkół filmowych, a osoby bez takiego wykształcenia są zobowiązane do dostarczenia udokumentowanego dorobku twórczego do końca października. Jak zaznacza szef Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej Radosław Śmigulski, program "Mikrobudżety" ma za zadanie ułatwić początkującym filmowcom debiut. W rozmowie z Niezalezna.pl opowiada o szczegółach inicjatywy.

Radosław Śmigulski, dyrektor PISF
Fot. Filip Błażejowski/Gazeta Polska

Na jakim etapie jest projekt „Mikrobudżety”? Z jakim odzewem spotkała się nowa inicjatywa PISF?

To będzie wiadomo dopiero w połowie listopada, bo wtedy zaczną spływać wnioski. Liczymy na duże zainteresowanie. Zwłaszcza, że to pierwszy taki projekt w historii. Przypomnę, że projekt został wsparty finansowano przez  Ministerstwo Kultury. „Mikrobudżety” dają szansę na systemowy debiut zaraz po studiach. Młodzi twórcy będą mogli zaprezentować swoje umiejętności bez konieczności 20 lat oczekiwania, czy walki o aprobatę środowiska filmowego.

Czyli można powiedzieć, że młody, debiutujący reżyser w końcu będzie naprawdę młody, a nie np. 45-letni?

Tak. (śmiech) Oczywiście nie będzie to zawrotna kwota marzeń, ale to naprawdę jest wielki projekt. Co z tego wyniknie? Mam nadzieję, że same świetne produkcje. Ale mam też świadomość, że te owoce poznamy dopiero za jakiś czas - kiedy studenci drugiego czy trzeciego roku uczelni artystycznych będą pracować z innym przeświadczeniem: że po studiach jest szansa na finansowanie filmu. Natomiast te projekty, które poznałem „na dziś” są w dużej mierze skrojone na proponowany przez PISF fundusz wynoszący 700 tys. zł. O tym, które projekty zostaną zakwalifikowane do programu decydować będą scenariusz i zaproponowana realizacja.

W „Mikrobudżetach” udział mogą wziąć również osoby bez wykształcenia filmowego, ale odznaczające się twórczym dorobkiem. W jaki sposób ten dorobek będzie oceniany?

Nie chcieliśmy „na sztywno” tego uzgadniać. Wszystko tutaj odbywa się trochę uznaniowo, nie ma co ukrywać. Ale jeśli ktoś zrobił 10 teledysków, czy 2-3 krótkie filmy niezależne, ale takie, które pokazują, że ma umiejętności, to będzie do tego projektu dopuszczony. Nie będziemy tutaj blokować dostępu młodym artystom. Co ważne, to projekt ekstra, nie zamiast - wszystkie inne, dotychczasowe ścieżki debiutu pozostają aktywne, dostępne.

A co, jeśli chodzi o tematykę projektów? Nie obawia się Pan zalewu scenariuszy kolejnych filmów historycznych…? Niektórzy twórcy mogą podejść do programu „koniunkturalnie”.

Po pierwsze - nie widzę nic złego w projektach historycznych...

Też nie widzę, ale zaczynam widzieć pewną nadreprezentatywność takiej tematyki.

Wątpię, by w tym przypadku takie „zagrożenie” było realne. Proszę mi powiedzieć, jak zrobić film historyczny za 700 tysięcy? Byłoby to trudne. Po drugie, ja takiej dysproporcji na rzecz filmów historycznych nie widzę - nawet jeśli jest ich więcej, to wynika to z kilku przesłanek. Po pierwsze, 100-lecie odzyskania niepodległości to naturalny moment, by pojawiały się filmy o charakterze historycznym. Poza tym pojawiły się też inne niż PISF środki - jak chociażby te z Polskiej Fundacji Narodowej, na dotację takich projekcji. Faktem jest, że pewna narracja, która zapanowała po zmianie dyrektora PISF spowodowała pewien koniunkturalizm. Widzę, jak twórcy związani z kinem współczesnym, społecznym, nagle przynoszą projekty historyczne.

„Efekt Śmigulskiego”…?

Raczej efekt pewnej korekty kulturalnej dokonującej się w naszym kraju. Ale kino społeczne dalej jest obecne, finansowane. Kino historyczne, ambitne, jest najchętniej oglądane przez widzów i nie widzę w tym nic złego. Zapewniam, ze czekamy na zróżnicowane kino, które będzie dla nas, Polaków, po prostu ciekawe - niezależnie od naszych poglądów i zainteresowań.

Z szefem Polskiego Instytutu Filmowego Radosławem Śmigulskim rozmawiała Magdalena Fijołek.

 

 



Źródło: niezalezna.pl

#PISF #Mikrobudżety #Radosław Śmigulski

Magdalena Fijołek
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo