W kopalni Jankowice zginął górnik

Kopalnia / pixabay.com/hangela/creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/deed.pl

  

21-letni górnik zginął w nocy z piątku na sobotę w kopalni Jankowice w Rybniku, będącej częścią kopalni ROW. Do wypadku doszło 650 m pod ziemią - wynika z informacji służb kryzysowych i nadzoru górniczego.

Do wypadku doszło około godziny 1.15 W chodniku odstawczym 650 m pod ziemią. Górnik pracował przy obsłudze przenośnika taśmowego; został znaleziony przez kolegów pomiędzy dolną taśmą a korpusem tego przenośnika. Doznał śmiertelnych obrażeń

- powiedział rzecznik Polskiego Grupy Górniczej, do której należy kopalnia, Tomasz Głogowski.

Okoliczności wypadku wyjaśnia obecnie Okręgowy Urząd Górniczy w Rybniku. Nie było bezpośrednich świadków śmierci górnika. Obsługiwał on taśmociąg, którym transportowany jest węgiel. Gdy okazało się, że z mężczyzną nie ma kontaktu, koledzy poszli go szukać. Gdy znaleźli go wciągniętego przez napęd będącego w ruchu przenośnika - już nie żył. Lekarz potwierdził zgon.

21-letni górnik pochodził z Żor, był zatrudniony, jako młodszy ślusarz. W piątek rozpoczął zmianę o 18.30. To 19. w tym roku śmiertelna ofiara wypadków w górnictwie, a 14. w kopalniach węgla kamiennego. Ponadto 13 górników doznało w tym roku ciężkich obrażeń. Od początku roku do końca września w kopalniach doszło do ponad 1,5 tys. rozmaitych wypadków.

W całym ubiegłym roku praca górnicza pochłonęła w Polsce 15 ofiar (w tym 10 w kopalniach węgla kamiennego), a 14 osób zostało ciężko rannych.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Demokraci znów chcą impeachmentu. „Rozliczymy prezydenta, w ten, lub inny sposób”

Zdjęcie ilustracyjne/Donald Trump / flickr.com/Gage Skidmore/CC BY-SA 2.0

  

Demokraci w Izbie Reprezentantów Kongresu USA ponowili wczoraj żądanie wszczęcia procedury postawienia prezydenta Donalda Trumpa w stan oskarżenia po tym jak były prawnik Białego Domu nie stawił się w Kongresie na przesłuchanie mimo wezwania pod groźbą kary (subpoena).

Były prawnik Białego Domu Donald McGahn nie stawił się we wtorek na wyznaczone na ten dzień przesłuchanie przed komisją ds. sądownictwa Izby Reprezentantów stając się w ten sposób kolejnym byłym lub obecnym członkiem administracji Trumpa, który nie zastosował się do wezwania Kongresu.

Przewodnczący komisji, demokrata Jerry Nadler, zagroził pociągnięciem go za to do odpowiedzialności karnej pod zarzutem obrazy Kongresu.

"Nasze wezwania nie są opcjonalne. Ta komisja w ten czy inny sposób przesłucha pana McGahna, nawet jeśli musielibyśmy w tym celu udać się do sądu"

- powiedzial Nadler. "Rozliczymy prezydenta, w ten, lub inny sposób" - dodał.

Jak informuje agencja Associated Press coraz więcej demokratycznych członków Izby Reprezentantów domaga się od przewodniczącej Izby Nancy Pelosi uruchomienia procedury impeachmentu wobec Trumpa. Jest ona jednak zwolenniczką bardziej umiarkowanego podejścia opowiadając się za poczekaniem na wynik rozpoczynających się batalii sądowych.

Jej stanowisko jest jednak wsród demokratów coraz mniej popularne.

"Stoimy w obliczu tego, co może okazać się największą aferą w amerykańskiej historii. Jeżeli dochodzenie Izby doprowadzi do impeachmentu, niech tak będzie" - powiedział dziennikarzom przywódca demokratycznej większości w Izbie Steny Hoyer.

Podobny pogląd wyraził demokrata z Teksasu Joaquin Castro. "Wiąże się to (impeachment) z politycznym ryzykiem, ale jeszcze większym ryzykiem byłoby nic nie robić. To jest walka o naszą demokrację" - napisał na Twitterze.

Ignorując wezwanie komisji McGahn zastosował się do instrukcji Trumpa, który wcześniej zapowiedział blokowanie wszystkich kongresowych wezwań na przesłuchania byłych lub obecnych członków jego administracji.

McGahn miał zeznawać na temat raportu specjalnego prokuratora Roberta Muellera dotyczącego zarzutów zmowy Trumpa z Rosją i utrudniania przez niego pracy organów wymiaru sprawiedliwości. Administracja Trumpa stoi na stanowisku, że raport wszystko wyjaśnił i zwolnił Trumpa od wszelkich zarzutów, tak więc nie ma potrzeby składania dodatkowych wyjaśnień.

Prawnicy Białego Domu utrzymują ponadto, że nie można zmusić członków administracji do składania zeznań w Kongresie.

Trump argumentowal we wtorek na Twitterze, że "każdemu pozwalał zeznawać" przed zespołem Muellera i oskarżył demokratów, że chcą "jeszcze raz powtórzyć" śledztwo.

Kolejnym punktem spornym jest kwestia ujawnienia dokumentów finansowych Trumpa, a zwłaszcza jego zeznań podatkowych. Prezydent konsekwentnie odmawia ich ujawnienia, mimo żądań Kongresu. We wtorek odwołał się od decyzji sądu federalnego, który nakazał mu udostępnić te dokumenty komisji nadzoru Izby Reprezentantów.

Prawnicy prezydenta argumentują, że domagając się tych informacji Kongres przekracza swe uprawnienia. Utrzymują też, że wezwanie komisji nadzoru ma charakter wyłącznie polityczny.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl