"Mam prawo, mam wybór – badam się"

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/StockSnap

  

W związku z 100. rocznicą uzyskania przez Polki praw wyborczych, Wielkopolskie Centrum Onkologii chce przebadać co najmniej 100 kobiet w ramach akcji "Mam prawo, mam wybór – badam się". Eksperci podkreślają, że wciąż zbyt mało kobiet zgłasza się na badania profilaktyczne.

Jak tłumaczyła dr n. med. Agnieszka Dyzmann-Sroka, kierownik Zakładu Epidemiologii i Profilaktyki Nowotworów Wielkopolskiego Centrum Onkologii (WCO), zainteresowanie kobiet badaniami profilaktycznymi nadal jest na bardzo niskim poziomie. Jak wskazała, jeśli ta tendencja się nie zmieni, wkrótce może nastąpić wzrost umieralności na nowotwory piersi. Także w Wielkopolsce statystyki pokazują, że gdy w 2015 roku na badania piersi w ramach programu przesiewowego zgłaszało się 52 proc. wielkopolanek w wieku 50-69 lat, to we wrześniu 2018 roku jest to już tylko 46 proc.

W październiku – miesiącu świadomości raka piersi - Wielkopolskie Centrum Onkologii realizuje kampanię edukacyjną, której jednym z elementów są akcje edukacyjne połączone z badaniami profilaktycznymi.

Dyzmann-Sroka wskazała, że w roku jubileuszu 100-lecia uzyskania przez Polki praw wyborczych, akcje te mają wspólne hasło "Mam prawo, mam wybór – badam się". Wielkopolskie Centrum Onkologii, z okazji rocznicy, chce w ramach akcji przebadać co najmniej 100 kobiet. Kolejna okazja do badań będzie miała miejsce w niedzielę.

Wszystkie panie w wieku 50-69 lat, które chciałyby wykonać profilaktyczne badanie mammograficzne, a także młodsze i starsze panie, które chciałyby poszerzyć swoją wiedzę na temat profilaktyki nowotworów, mogą odwiedzić w niedzielę, w godzinach 12.00–16.00, Wielkopolskie Centrum Onkologii. Poza samym badaniem kobiety będą mogły porozmawiać z ekspertami z WCO nt. profilaktyki nowotworów i otrzymać materiały edukacyjne, wykonać analizę składu ciała i skorzystać z porad dietetycznych, a także dowiedzieć się, które warzywa, zioła i kiełki zawierają antyoksydanty. By w akcji mogło wziąć udział jak najwięcej pań, dla dzieci i wnuków kobiet, które wezmę udział w akcji, przygotowane zostały specjalne atrakcje, w tym odwiedziny w "Szpitalu Pluszowego Misia".

Dr n. med. Agnieszka Dyzmann-Sroka powiedziała PAP, że szczególnie w roku 100-lecia uzyskania przez kobiety praw wyborczych, panie powinny pomyśleć o sobie i swoim zdrowiu.

- Nasze babcie walczyły o to, żebyśmy miały prawo głosowania, żebyśmy miały prawo wyborcze. Walczyły, abyśmy zrzuciły gorsety, ale równocześnie dałyśmy sobie wrzucić na plecy drugi etat, bo pracujemy teraz i w domu, i zawodowo. Kobiety też często powtarzają, że po prostu nie mają czasu, że w hierarchii zadań i problemów zdrowie jest gdzieś niżej, że po prostu nie mają czasu na badania – mówiła.

- Bardzo liczymy więc, że jeśli nasza akcja odbędzie się w niedzielę, w wolny dzień, ponadto połączona ona będzie z możliwością rozmowy z nami, wyjaśnienia pewnych rzeczy, odpowiedzenia na pytania kobiet - to mamy nadzieję, że zachęcimy więcej osób do wzięcia udziału w tej akcji i przebadaniu się – dodała Dyzmann-Sroka.

Specjaliści wskazują, że ryzyko rozwoju raka piersi u kobiet w ciągu całego życia szacowane jest na około 9-12 proc. Oznacza to, że szacunkowo co 10 kobieta będzie zmagać się z tą chorobą. W Polsce rocznie wykrywa się ponad 19 000 (KRN-2015) przypadków raka piersi i jest to najczęściej występujący nowotwór złośliwy wśród kobiet. Ryzyko zgonu z powodu tej choroby szacowane jest na około 4 proc. – w Polsce umiera z jego powodu około 6 300 kobiet. Eksperci wskazują, że zdecydowaną większość pacjentek można skutecznie wyleczyć, niezbędne są jednak badania profilaktyczne i wczesne wykrycie choroby.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Dorota Kania UJAWNIA: Nowe tropy ws. śmierci Emila Barchańskiego

Emil Barchański / arch. IPN

  

W najnowszym odcinku programu „Koniec systemu” Dorota Kania wróciła do sprawy śmierci Emila Barchańskiego, w której pojawiły się zupełnie nowe tropy. Prowadzą one do Departamentu I czyli komunistycznego wywiadu. W prowadzonym przez IPN śledztwie został przesłuchany Aleksander Makowski, funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa, który w czasach PRL zajmował się inwigilacją m.in. księdza Franciszka Blachnickiego oraz papieża Jana Pawła II.

Emil Barchański (rocznik 1965) 13 grudnia 1981 roku – po wprowadzeniu stanu wojennego – zaczął prowadzić działalność konspiracyjną w grupie „Piłsudczycy”. 10 lutego 1982 roku wziął udział wraz z Markiem Marciniakiem i Arturem Nieszczerzewiczem w akcji przeciwko pomnikowi Feliksa Dzierżyńskiego. 3 marca 1982 roku został zatrzymany przez SB w drukarni drugiego obiegu podczas druku publikacji Adama Michnika „Będę krzyczał”. Po aresztowaniu był bity i zmuszany do składania fałszywych zeznań. W dniu 17 czerwca 1982 roku miał być wyznaczony kolejny termin rozprawy Tomasza Sokolewicza i Marka Marciniaka, w którym Emil miał zeznawać jako świadek. Na jednej z wcześniejszych rozpraw zeznał: „Ci panowie, kiedy biją, nie przedstawiają się, ale jestem gotów w każdej chwili ich rozpoznać”. Brał udział w manifestacjach patriotycznych 3, 9 i 13 maja 1982 roku. 3 czerwca 1982 roku pojechał na plażę nad Wisłą, gdzie zaginął, a jego ciało odnaleziono dopiero 5 czerwca. Śledztwo w sprawie jego śmierci pierwszy raz umorzono w 1982 roku; kolejny – w latach 90. Sprawą zajął się w 2006 roku pion śledczy IPN – po upływie wielu lat i braku pełnej dokumentacji można jedynie wskazać najbardziej prawdopodobną hipotezę.
 [polecam:https://niezalezna.pl/275356-dorota-kania-ujawnia-dlaczego-zginal-emil-barchanski]

Emil Barchański został aresztowany w stanie wojennym 3 marca 1982 w związku z „profanacją” pomnika Feliksa Dzierżyńskiego – miesiąc wcześniej kilku młodych ludzi (w tym Emil) oblali „Krwawego Feliksa” łatwopalną cieczą i podpalili.
 
W 82 roku byłem działaczem Polskiej Niezależnej Organizacji Młodzieżowej i my zaczęliśmy w grudniu 82 roku wydawać gazetkę pod tytułem "Młodzież" i oczywiście interesowała nas młodzież walcząca i jedną z informacji, która dotarła do nas z Warszawy było zamordowanie Emila Barchańskiego. Chłopak był aresztowany i odpowiadał w sądzie. W sądzie powiedział, że był torturowany, na co sąd zareagował w ten sposób, że w takim razie odracza rozprawę, ale w tej sprawie następnej Emil będzie odpowiadał z wolnej stopy, czyli, że po tej rozprawie został zwolniony do domu. No i okazało się, że tak jakby został zwolniony do domu po to, żeby nie dożył następnej rozprawy, bo nie dożył. Wyłowili go z Wisły.
- wspomina Artur Adamski, opozycjonista, działacz Solidarności Walczącej.

W najnowszym odcinku programu Doroty Kani zwrócono uwagę, że do aresztu, oprócz Emila Barchańskiego trafił także jego kolega, Tomasz Sokolewicz. Jego ojciec, Wojciech Sokolewicz był wówczas znanym prawnikiem, kierownikiem zespołu prawa konstytucyjnego Instytutu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk. Był również kontaktem operacyjnym Departamentu I MSW ps. „Wacław”, a jego oficerem prowadzącym w tym czasie był... Aleksander Makowski.

Po aresztowaniu syna Wojciech Sokolewicz spotkał się z Makowskim, który posługiwał się nazwiskiem Stępiński i poprosił go o ustalenia w sprawie zatrzymania syna.
 
W wydziale dochodzeniowo-śledczym komendy stołecznej pojawił się funkcjonariusz pierwszego departamentu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych z pytaniem o bieg tej sprawy i o konsekwencje, jakie grożą przywódcy tej części warszawskiej organizacji, która dokonała profanacji pomnika Dzierżyńskiego. Z relacji kierownictwa tego wydziału wskazywano, że jest on szefem tej organizacji i na pewno z odpowiedzialności karnej z tej sprawy się nie wywinie. Z tych rozmów zostały sporządzone przez funkcjonariusza wywiadu notatki i te notatki o których wspomniałem zostały ujawnione w aktach kontaktu operacyjnego o pseudonimie „Wacław”.
- mówi prokurator Mariusz Rębacz, IPN.
 
Przebieg samego procesu wspomina również mama Emila Barchańskiego:

17 maja w trakcie procesu sądowego jego kolegów Tomka Sokolewicza i Marka Marciniaka. Bohatersko na sprawie sądowej tychże kolegów powiedział do sędziego, że bardzo był bity i zmuszany do fałszywych zeznań. Wówczas pani prokurator młoda blondyneczka wyskoczyła strasznie zdenerwowana i powiedziała "będziesz pięć lat siedział za fałszywe zeznania" a sędzia, młody człowiek spokojnie z uśmiechem na ustach zapytał "a czy mógłbyś powiedzieć, jak ci panowie się nazywali". Emil odpowiedział dowcipnie "ci panowie, jak biją to się nie przedstawiają, ale na pewno bym ich rozpoznał, gdyby mi pokazali tych panów. W każdej chwili, do końca życia, zapamiętam ich twarze.
- wspominała Krystyna Barchańska, mama Emila.
 
Na istotny wątek zwraca uwagę opozycjonistka, działaczka NSZ Kinga Hałacińska.

Po tym jak Emil Barchański wyszedł z aresztu, obiecał swojej mamie, że już więcej polityką zajmować się nie będzie. Miał kłopot z łaciną, miał kłopot z przysposobieniem obronnym, obiecał mamie, że się będzie uczył. Powodem dla którego bardzo często spędzał czas ze swoim sąsiadem Hubertem była nauka i to, że obaj mieli psy. W związku z czym obaj młodzi ludzie bardzo często chodzili razem na spacery. Wydaje się, że osoba, która została podstawiona państwu Barchańskim była bardzo świadomie przemyślana przez Służbę Bezpieczeństwa. Chłopak był młody, posiadał podobne zainteresowania jak Emil, posiadał żonę, dziecko, był wiarygodny.
- mówi Hałacińska.
 
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl