Rodzice! Pilnujcie swoich dzieci. Aktywiści środowisk LGBT wejdą do szkół agitować dzieci

zdjęcie ilustracyjne / jarmoluk; pixabay.com / Creative Commons CC0

Jan Przemyłski

Dziennikarz „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” i portali Niezależna.pl, gdzie prowadzi program „Rozmowa niezależna”.

Kontakt z autorem

  

W 211 szkołach na terenie Polski zostanie dziś przeprowadzona akcja „Tęczowy piątek”, która ma na celu oswojenie dzieci z pojęciem „homoseksualizm” oraz różnego rodzaju dewiacjami seksualnymi. – Nie było zgody na organizacje tego typu inicjatywy. Proszę rodziców, aby zgłaszali do kuratoriów, jeśli dowiedzą się, że w placówce edukacyjnej ich dziecka miała miejsce ta kampania – powiedziała „Codziennej” minister edukacji narodowej Anna Zalewska.

Kampania Przeciw Homofobii (KPH), współpracując z częścią placówek edukacyjnych w Polsce, zorganizuje dziś akcję agitacyjną, zatytułowaną „Tęczowy piątek”. Na korytarzach i w klasach szkolnych zawisną symbole nawiązujące do ruchów LGBT, a uczniom zostaną przekazane materiały poruszające tematykę orientacji seksualnej. Jak czytamy na stronie internetowej KPH: „Według badań w każdej klasie jest co najmniej jeden uczeń lub uczennica LGBT”. Co ciekawe, organizacja podaje również, że 70 proc. tej młodzieży doświadczyło w swoim życiu przemocy, a w 30 proc. przypadku doszło do niej właśnie w szkole. Niestety, nieznane są źródła badań, na podstawie których podano takie informacje.

„Codzienna” postanowiła sprawdzić, czy przeprowadzanie tego typu agitacji jest zgodne z prawem i co w tej sprawie ma zamiar zrobić Ministerstwo Edukacji Narodowej.

- Nie ma takiego święta i takiego piątku w szkolnym kalendarzu. Szkoły nie zgłosiły do kuratoriów chęci przystąpienia do tej kampanii. Chciałabym przypomnieć, że zmieniły się przepisy, a prawo oświatowe mówi jednoznacznie, że jeśli jakakolwiek organizacja chce zorganizować tego typu akcję w szkole, musi być to zgodne z programem wychowawczo-profilaktycznym, który został z rodzicami przyjęty na początku roku szkolnego w każdej placówce. Upowszechnianie jakichkolwiek materiałów, które nie są zatwierdzone, z którymi nie zapoznał się ekspert z kuratorium oświaty, jest po prostu nielegalne – powiedziała „Codziennej” szefowa MEN Anna Zalewska.

Dodała również, że żaden dyrektor nie może bez pisemnego oświadczenia, poinformowania rodziców i kuratorium oraz wzięcia odpowiedzialności za materiały, zorganizować jakiegokolwiek spotkania, które nie jest zbieżne z realizowanym programem nauczania.

- Kuratoria w całej Polsce monitorują sytuację. Jeśli rodzice dowiedzą się, że w szkole ich dzieci prowadzona jest kampania, to powinni natychmiast zgłosić to do kuratorium, które ma obowiązek odpowiednio zainterweniować. Co więcej, najpóźniej do czwartku rodzice powinni zostać powiadomieni, że w placówce, do której uczęszcza ich dziecko, planowane jest przeprowadzenie tego typu akcji. Jeśli takiej informacji nie dostali, to prosimy to zgłaszać – powiedziała nam minister ­Zalewska.

Bardziej liberalna w swojej wypowiedzi jest była minister edukacji z rządu PO-PSL, a także obecna wiceprzewodnicząca sejmowej komisji edukacji, nauki i młodzieży, poseł PO Krystyna Szumilas.

– O tym, czy akcja zostanie przeprowadzona w danej szkole, decydują rodzice i nauczyciele. Nie ma wymogu zgłaszania tego typu inicjatyw do MEN czy kuratoriów. Ustawa o systemie oświaty wyraźnie mówi, że współpraca ze stowarzyszeniami jest możliwa i decydują o niej pedagodzy oraz rodzice. Jeśli była wola przeprowadzenia tej kampanii w danej placówce, to zapewne stało się tak za porozumieniem stron – powiedziała nam poseł Szumilas, która jednak nie chciała odpowiedzieć wprost na pytanie, czy wysłałaby swoje dziecko do szkoły na „Tęczowy piątek”.

O komentarz w tej sprawie chcieliśmy poprosić również innych przedstawicieli opozycji, m.in. Katarzynę Lubnauer, a także szefową i wiceszefową MEN w gabinecie cieni PO Urszulę Augustyn oraz Elżbietę Gapińską, jednak mimo wielu prób nasze telefony zostały bez odpowiedzi.

Udało nam się natomiast porozmawiać z prawnikiem i posłem na Sejm RP Tomaszem Rzymkowskim z Kukiz’15.

- Do takich sytuacji absolutnie nie powinno dochodzić. Moim zdaniem wypełnia to znamiona czynu zabronionego i jeśli rodzice czy opiekunowie uważają, że duch LGBT narusza ich prawo do wychowania dzieci według własnego światopoglądu, to bez wahania powinni zgłaszać to do odpowiednich organów – powiedział „Codziennej” poseł Rzymkowski.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie


Wczytuję komentarze...

Nożownik z Chemnitz usłyszał wyrok

/ twightlightzone

  

Sąd w Dreźnie skazał w czwartek na 9 i pół roku Syryjczyka, który w sierpniu 2018 roku zabił nożem mieszkańca Chemnitz. W konsekwencji w mieście tym doszło wówczas do wielotysięcznych antyrządowych demonstracji i zamieszek.

Tragedia rozegrała się na miejskim festynie, na którym doszło między mężczyznami do kłótni i bójki. 24-letni Syryjczyk Alaa S. wspólnie z poszukiwanym obecnie międzynarodowym listem gończym Irakijczykiem Farhadem A. dodatkowo ciężko ranili wówczas dwie inne osoby.

Prokuratura domagała się dla oskarżonego 10 lat więzienia. Obrońcy - uniewinnienia.

Ze względu na duże zainteresowanie mediów i opinii publicznej proces odbył się w Dreźnie. Przebiegał z zachowaniem nadzwyczajnych środków bezpieczeństwa.

Po zabójstwie 35-letniego Niemca doszło w Chemnitz do wielotysięcznych demonstracji organizowanych m.in. przez narodowo-konserwatywne ugrupowanie Alternatywa dla Niemiec (AfD) i stowarzyszenie kibiców lokalnego klubu piłkarskiego. Oprócz zwykłych obywateli brali w nich też udział członkowie organizacji neonazistowskich. W starciach z lewicowymi kontrdemonstrantami rannych zostało kilkadziesiąt osób.

Wydarzenia w Chemnitz przez kilka tygodni były politycznym tematem nr 1 w RFN. Dla AfD i prawicowych ugrupowań pozaparlamentarnych były one dowodem, że rząd nie panuje nad sytuacją w państwie, nie jest w stanie skutecznie chronić obywateli, a polityka migracyjna kanclerz Angeli Merkel stanowi zagrożenie dla Niemiec. Z kolei partie establishmentowe dostrzegły niebezpieczny wzrost znaczenia organizacji neonazistowskich, które wykorzystywały protesty jako platformę do autopromocji i szkodziły wizerunkowi Niemiec.

Media i część polityków próbowały kategoryzować protesty jako efekt działań grup skrajnie prawicowych i neonazistowskich, posuwając się przy tym do manipulacji. Pojawiły się doniesienia o domniemanych "polowaniach na cudzoziemców". Prokuratura Generalna Saksonii zaprzeczyła później doniesieniom, jakoby w Chemnitz po morderstwie dochodziło do "polowań" i samosądów.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl