Szczepić się, czy nie szczepić? Ciekawa dyskusja podczas debaty z udziałem ministra zdrowia

/ Pixabay/ whitesession

  

Czy warto się szczepić, czy watro poszerzyć w Polsce szczepienia? O tym dyskutowali uczestnicy debaty pt. „Kalendarz szczepień obowiązkowych na rok 2019” prowadzonej przez redaktora naczelnego "Gazety Polskiej" oraz "Gazety Polskiej Codziennie" Tomasza Sakiewicza. - Emocje związane ze szczepieniami nie do końca wynikają z merytorycznych przesłanek, a raczej ze sposobu komunikacji - mówił minister zdrowia Łukasz Szumowski.

W Polsce rośnie grupa ludzi, którzy nie szczepią się z pobudek ideologicznych, a nie dlatego, że nie mają dostępu do szczepień. Co ciekawe, jest sporo osób z wyższym wykształceniem, które uczestniczą w ruchach antyszczepionkowych. Istnieją portale zachęcające do podobnego działania, gdzie przytaczane są argumenty naukowe i paranaukowe wskazujące szkodliwość szczepień i alarmujące o szkodliwości szczepień dzieci. Sprawa, zdaniem Sakiewicza, jest ryzykowna. 

Jak wykazywał minister zdrowia Łukasz Szumowski, emocje związane ze szczepieniami nie do końca wynikają z merytorycznych przesłanek, a raczej ze sposobu komunikacji. 

Rolę komunikacji przejmują m.in. portale społecznościowe, gdzie weryfikacja prawdy, czy nieprawdy, doniesień naukowych jest bardzo ograniczona. A przeświadczenie, że to, co czytamy w internecie jest prawdą, jest silne

- mówił, przypominając, iż debata jak zmienić kalendarz szczepień „toczy się cały czas, dlatego, że ma on w Polsce już blisko 60-letnią tradycję”. 

Zmieniamy go ponieważ przychodzą nowe szczepionki, nowe postacie, nowe możliwości, a intencją pracy nad kalendarzem szczepień jest maksymalne bezpieczeństwo i maksymalna skuteczność

- poinformował. 

Jak dodał, obawa, która w społeczeństwie się pokazuje, wynika z tego, że „są pewne obowiązkowe działania, które mogą mieć pewne powikłania medyczne”. 

Tutaj rola nas wszystkich, żeby o tym mówić i komunikować się. Łączenie polityki z tym tematem nie jest najbardziej klarownym i dobrym przykładem, bo politycy nie mają wątpliwości na temat dobrego wpływu szczepień na populację

- stwierdził.

Z kolei minister Izabela Kucharska, zastępca Głównego Inspektora Sanitarnego, zaznaczyła, że lista priorytetów do 2020 roku „zawiera szereg postulatów, w tym szczepienie przeciwko rotawirusom, szczepienie dzieci do lat 6”. 

Wybór preparatów, jeśli chodzi o zakres programu szczepień ochronnych, zawsze jest kompromisem pomiędzy potrzebami wynikającymi z epidemiologii chorób zakaźnych a możliwością sfinansowania

- dodała.

Natomiast prof. Teresa Jackowska, konsultant krajowy w dziedzinie pediatrii, zaznaczyła, iż w Polsce od wielu lat program szczepień ochronnych jest podzielony na szczepienia obowiązkowe, „ale te szczepienia obowiązkowe w Polsce trzeba rozumieć jako szczepienia refundowane”. 

Druga grupa szczepień to szczepienia zalecane. Cześć rodziców uważa, że są to szczepienia, które nie są ważne w kalendarzu i można je pominąć

- powiedziała.

O skutkach braku szczepień dla najmłodszych mówiła dr hab. Iwona Paradowska-Stankiewicz (narodowy instytut zdrowia publicznego, Państwowy Zakład Higieny, członek rady sanitarno-epidemiologicznej).

Skutek jest taki, że wybuchają epidemie, że wzrasta zachorowalność na określone choroby, nie tylko te wieku dziecięcego, ale również pojawiają się powikłania tych chorób, których także bardzo się boimy

- podkreśliła.

Wtórowała jej minister Józefa Szczurek-Żelazko, która stwierdziła, że „szczepienia są jedyną skuteczną i naukowo udowodnioną metodą zapobiegania chorobom zakaźnym”. 

Kilkudziesięcioletni proces obowiązywania w Polsce programu szczepień ochronnych potwierdza tę ideę. Wyeliminowaliśmy wiele chorób, które występują obecnie w małym odsetku, m.in. błonicę i krztusiec – nie słyszymy o dzieciach umierających na te choroby

- poinformowała.

Dyr. Andrzej Świadczyński Z-ca dyrektora Departamentu Świadczeń Opieki Zdrowotnej NFZ zaznaczył, że NFZ finansuje te szczepienia, które są w ustawie i które wskaże minister zdrowia. 

Oszacowanie kosztów związanych z chorobami osób, które się nie zaszczepiły, jest bardzo trudne. NFZ jest zainteresowany działaniem prewencyjnym – które idzie w kierunku tym, żeby jak największa część populacji była bezpieczna

- stwierdził. 


 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Moskwa tłumaczy się z groźnego incydentu

Zdjęcie ilustracyjne / Автор: Maxim Maksimov - http://russianplanes.net/EN/ID51728, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=16187177

  

Strona rosyjska przekazała władzom Korei Płd., że rosyjski samolot nie miał zamiaru naruszać jej przestrzeni powietrznej i że doszło do tego prawdopodobnie z powodu problemu technicznego – powiedział dzisiaj urzędnik pałacu prezydenckiego w Seulu Jun Do Han.

Według niego attache wojskowy Rosji w Seulu wyraził we wtorek "głębokie ubolewanie" z powodu incydentu. Prawdopodobnie błąd techniczny sprawił, że rosyjski samolot znalazł się w miejscu, do którego nie planował lecieć – miał powiedzieć przedstawiciel Moskwy urzędnikowi resortu obrony Korei Płd.

"Rosja przekazała, że jej ministerstwo obrony natychmiast rozpocznie dochodzenie i poczyni konieczne kroki" - oświadczył Jun na konferencji prasowej.

We wtorek władze Korei Płd. poinformowały, że rosyjski samolot wczesnego ostrzegania typu A-50 naruszył przestrzeń powietrzną tego kraju nad wyspami Dokdo na Morzu Japońskim, do których pretensje rości sobie również Tokio. Dwa rosyjskie bombowce Tu-95 i dwa chińskie H-6 miały natomiast bez ostrzeżenia wlecieć w strefę identyfikacji obrony powietrznej Korei Płd.

Zarówno Korea Płd., jak i Japonia poderwały myśliwce, by przechwycić rosyjskie i chińskie samoloty. Piloci południowokoreańscy oddali w kierunku rosyjskiego A-50 setki strzałów ostrzegawczych – informowały władze w Seulu, które przekazały Rosji oficjalny protest w tej sprawie.

"Moskwa oświadczyła, że gdyby samolot leciał pierwotnie wytyczoną trasą, do incydentu by nie doszło" - powiedział Jun. Dodał, że Rosja chce utworzenia planu współpracy kryzysowej z lotnictwem Korei Płd., by w przyszłości podobne incydenty się nie zdarzały.

"Rosja przekazała, że szanuje międzynarodowe i krajowe prawa Korei Płd. oraz że wtargnięcie nie było zamierzone. Ma nadzieję, że dwustronne stosunki z Koreą Płd. będą się rozwijać i nie będzie to utrudnione z powodu tej sprawy"

- zaznaczył urzędnik pałacu prezydenckiego w Seulu.

Rosyjskie i chińskie samoloty brały we wtorek udział w pierwszym wspólnym patrolu powietrznym tych dwóch krajów w rejonie Azji i Pacyfiku. Według resortu obrony ChRL patrol nie był wymierzony w żaden inny kraj, a chińskie maszyny nie naruszyły niczyjej przestrzeni powietrznej.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl