Jafar Panahi ma w Iranie dwudziestoletni zakaz kręcenia filmów za brak podporządkowania się reżimowi państwowemu. W jego imieniu nagrodę odebrała córka Solmaz Panahi.

- To wielki moment dla festiwalu, bo jesteśmy festiwalem niepokornym. Właśnie takim twórca jest Panahi. Pomimo zakazu wykonywania zawodu ten reżyser nadal tworzy. Za jego niepokorność i odwagę jest właśnie ta nagroda

- podkreśliła dyrektor Tofifest Kafka Jaworska.

Córka Panahiego wskazała, że bez względu na nakazy i zakazy nakładane przez rząd na jej ojca, on nadal będzie tworzył.

Wyróżniony za niepokorność twórczą został także Arkadiusz Jakubik - aktor, reżyser, muzyk.

- Jest mi niezmiernie miło, że znalazłem się w tak zaszczytnym gronie nagrodzonych. Dość przekornie wydaje mi się, że stoję tutaj dzięki pokorze, którą mam do filmu, muzyki, ludzi, których spotykam. Bardzo chciałbym ją w sobie pielęgnować i nie zgubić jej

 - mówił Jakubik znany z takich produkcji jak "Dom zły", "Drogówka", "Najlepszy" czy "Kler".

Kolejnego Złotego Anioła za niepokorność otrzymał aktor Marian Dziędziel.

- Jestem tak poruszony, że nie bardzo wiem co powiedzieć. Serdecznie dziękuję. Ja z natury jestem pokorny. Jak gram te postaci, to mam w sobie taką werwę, żeby być niepokorny. Pokorę trzeba mieć wobec życia i zawodu, ale nie tego, co się gra. Do młodych kieruję takie słowa - najpierw pokora, a potem kariera

- powiedział odbierając nagrodę Dziędziel, który grał m.in w "Weselu", "Domu złym" czy "Moich córkach krowach".

Złotego Anioła za niepokorność twórczą otrzymał także lider zespołu Voo Voo i kompozytor tworzący wielokrotnie na potrzeby kina - Wojciech Waglewski.

- Naprawdę jestem zaskoczony. Gdybym wiedział, to bym chociaż buty zmienił. Bardzo jestem państwu zobowiązany. Czuję się wzruszony

 - powiedział Waglewski.

Na scenie podczas koncertu inauguracyjnego pojawili poza Steve Nashem i grającą z nim orkiestrą filmową - Waglewski, Ania Rusowicz oraz dziewczyny z zespołu Tulia.