W ostatnich dniach doszło do co najmniej dwóch przypadków, gdy żandarmeria francuska odwiozła radiowozami do Włoch po kilku migrantów, zatrzymanych bez dokumentów, a zatem po nielegalnym przekroczeniu granicy. Od lat migranci przybywający na włoskie wybrzeża na południu opuszczają samowolnie ośrodki pobytu, wyruszają w drogę na północ i podejmują próbę nielegalnego przejścia granicy z Francją, głównie w miejscowości Ventimiglia, a także podczas przeprawy przez Alpy.

Gdy MSW w Rzymie zaprotestowało przeciwko przekroczeniu granicy przez francuską żandarmerię i odwożeniu nielegalnych imigrantów, prefektura departamentu Alpy Wysokie wyjaśniła, że osoby te przybyły od strony Włoch bez jakichkolwiek dokumentów i zostały zatrzymane w pobliżu granicy. Jednocześnie podkreślono, że postępowanie polegające na nieprzyjmowaniu osób na granicy zgodne jest z praktyką uzgodnioną między policją francuską a włoską oraz z prawem europejskim.

W odpowiedzi na ten komunikat szef włoskiego MSW Salvini oświadczył:

- Nie ma żadnego dwustronnego porozumienia Włochy-Francja, zapisanego i oficjalnego, które pozwalałoby na tego rodzaju operacje.

- Jeśli Paryż mówi o praktyce, odpowiada za to poprzedni (włoski) rząd. Teraz klimat się zmienił, a my nie zgadzamy się, by do Włoch przywożeni byli nielegalni imigranci zatrzymani na terytorium francuskim, bez możliwości zweryfikowania przez nasze siły porządkowe ich tożsamości

 - powiedział Salvini.

Postępowanie francuskiej żandarmerii wicepremier nazwał "nadużyciem" i ogłosił, że na granicę wysłane zostały włoskie patrole, by nie dopuścić do następnych takich przypadków.