Moskiewski ratusz nie zgodził się na upamiętnienie ofiar stalinowskich represji

Widok z boku na Kamień Sołowiecki w Moskwie / By Andy House from Moscow, Russia - In Memory of the thousands who suffered & died, CC BY-SA 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=7646752

  

Władze Moskwy wycofały zgodę na przeprowadzenie corocznego upamiętnienia ofiar represji stalinowskich koło Kamienia Sołowieckiego nieopodal dawnej siedziby NKWD na Placu Łubiańskim. Organizatorzy - Stowarzyszenie Memoriał - nie zgadzają się z tą decyzją.

Jak podało dzisiaj radio Echo Moskwy, przedstawiciel Okręgu Centralnego rosyjskiej stolicy Władimir Gowierdowski zapewnił, że jedynym powodem odwołania zgody są prace budowlane, które trwają przy Kamieniu Sołowieckim. Nie jest możliwe szybkie ich zakończenie - powiedział Gowierdowski.

Władze stolicy zaproponowały, by doroczna akcja pamięci odbyła się 29 października w innym miejscu, przy wzniesionym w zeszłym roku pomniku upamiętniającym ofiary represji politycznych. Szef Stowarzyszenia Memoriał Jan Raczyński ocenił jednak, że zastąpienie miejsca przy Kamieniu Sołowieckim jest trudne. Cofnięcie wydanej wcześniej zgody na przeprowadzenie tam akcji świadczy o wyjątkowej niekompetencji władz - powiedział Raczyński.

Co roku Stowarzyszenie Memoriał organizuje 29 października przy Kamieniu Sołowieckim akcję "Przywracanie imion". W jej trakcie przez cały dzień odczytywane są publicznie nazwiska i dane osób rozstrzelanych w Moskwie w latach stalinowskiego terroru. Akcja ta odbywa się zawsze w przeddzień obchodzonego w Rosji 30 października Dnia Pamięci Ofiar Represji Politycznych. W tym roku powinna odbyć się po raz dwunasty.

Akcja została już uzgodniona z władzami i Stowarzyszenie Memoriał otrzymało niezbędne zezwolenia od służb komunalnych i sił porządkowych. Jednak na dziesięć dni przed tym wydarzeniem, w piątek, władze Moskwy wycofały swą zgodę.

Stowarzyszenie Memoriał zapowiedziało w tej sprawie konferencję prasową, która odbędzie się w najbliższy wtorek. W wystosowanym komunikacie zarząd tej organizacji przypomniał, że Kamień Sołowiecki jest najstarszym w Rosji pomnikiem ku czci ofiar reżimu totalitarnego. Miejsce, w którym stoi ten pomnik - Plac Łubiański - samo w sobie stanowi przypomnienie o terrorze, który był dziełem państwa.

Akcja "Przywracanie imion" jest nierozerwalnie związana z Kamieniem Sołowieckim

- oświadczył Memoriał.

Wielu ludzi różnych pokoleń wie bez przypominania, że 29 października można przyjść na Plac Łubiański, wziąć świecę, odczytać nazwiska zabitych mieszkańców Moskwy i wymienić nazwiska własnych represjonowanych krewnych

- oświadczył Memoriał. Podkreślił, że coroczne zgromadzenie "dawno już przestało być akcją Memoriału, a stało się wydarzeniem ogólnomoskiewskim".

Kamień Sołowiecki, upamiętniający ofiary stalinowskiego terroru, znajduje się tuż obok gmachu Federalnej Służby Bezpieczeństwa Rosji (FSB) - spadkobierczyni radzieckich służb: KGB i NKWD. Stanął tam w 1990 roku. Przywieziono go z Wysp Sołowieckich - archipelagu na Morzu Białym, gdzie w połowie lat 20. XX wieku powstał pierwszy w ZSRR łagier dla więźniów politycznych.


Akcję publicznego odczytywania nazwisk, imion i danych ofiar terroru Stowarzyszenie Memoriał rozpoczęło w 2007 roku. "Ludzi rozstrzeliwano potajemnie, my sprawimy, że pamięć o nich będzie publiczna" - głosi dewiza tej akcji. Historycy szacują, że w okresie wielkiego terroru lat 30. XX wieku w Moskwie rozstrzelano ponad 40 tysięcy ludzi.

Dzień Pamięci Ofiar Represji Politycznych obchodzony jest od 1991 roku. W ZSRR dzień 30 października opozycja demokratyczna obchodziła jako Dzień Więźnia Politycznego. W 1974 roku dzień datę tę wybrali sami więźniowie polityczni. Aż do rozpadu ZSRR organizowali w tym dniu strajki głodowe i inne akcje protestacyjne.

Stowarzyszenie Memoriał od ponad ćwierć wieku bada i dokumentuje zbrodnie stalinowskie, zajmuje się też obroną praw człowieka. W 2016 roku Ministerstwo Sprawiedliwości Rosji uznało Memoriał za organizację pozarządową "pełniącą funkcje zagranicznego agenta".

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Dorota Kania UJAWNIA: Na czym polega polityczna gra emerytowanych generałów?

zdjęcie ilustracyjne / Fot. por. Robert Suchy/CO MON

  

Na początku kwietnia Żandarmeria Wojskowa zatrzymała gen. Lecha M. – byłego dowódcę generalnego rodzajów sił zbrojnych. M. usłyszał zarzut m.in. przywłaszczenia mienia znacznej wartości w związku z organizacją pokazów lotniczych Air Show w Radomiu. Niektórzy emerytowani generałowie postanowili „wziąć w obronę” Lecha M. O grach emerytowanych generałów Dorota Kania rozmawiała z byłym szefem SKW, Piotrem Bączkiem.

Były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego przybliżył mechanizm działania środowiska emerytowanych generałów.  

Gen. Różański na swoim Twitterze pół roku temu napisał, że utworzenie bazy amerykańskiej w Polsce stwarza potencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa. (...) Było kilka spotkań czy konferencji organizowanych przez to środowisko. To środowisko stanowi zaplecze dla obecnej opozycji. Zaplecze w zakresie systemu bezpieczeństwa, obronności.
- mówił były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego Piotr Bączek w programie „Koniec systemu” w Telewizji Republika.
 
W dalszej części programu Piotr Bączek zwrócił uwagę na kilka dziwnych „zbiegów okoliczności”.
 
Mieliśmy tego przykład na samym początku kadencji obecnego Sejmu, w Centrum Eksperckim Kontrwywiadu NATO. W tychże pomieszczeniach znaleziono interpelacje poselskie, które były m. in. w tym samym czasie wygłoszone przez posłów opozycji, posłów Platformy Obywatelskiej. (…) Poseł Brejza jest znany z tworzenia takich pytań, w różnym zakresie. Zapewne i w tej sprawie czuł się kompetentny.
- mówił były szef SKW.

W mundurach Bundeswehry

W „Raporcie z weryfikacji WSI” znalazł się opis operacji „Z”, którą rozpoczęto po sygnałach świadczących o założeniu rezydentury obcego wywiadu w Polsce. Chodziło o ustalenie charakteru nieformalnych kontaktów dowództwa jednej z jednostek wojskowych z A.B. – urodzonym w Polsce obywatelem RFN, który w przeszłości był najprawdopodobniej współpracownikiem Stasi. Był on często zapraszany na imprezy z udziałem oficerów. Jak czytamy w Raporcie, „na imprezie zorganizowanej przez płk. M.G. i mjr. M.R. [chodzi o gen. Mirosława Różańskiego] na terenie tzw. willi generalskich A.B. wraz ze swoją żoną F.Z. podczas – jak zanotowano w aktach – »zwykłej libacji alkoholowej« paradowali w mundurach Bundeswehry w obecności całkowicie pijanych oficerów Wojska Polskiego”.

Generał ze „złotego funduszu”

Na początku lat 80. gen Wojciech Jaruzelski powołał tzw. złoty fundusz, czyli Fundusz Przyspieszonego Rozwoju. Trafili do niego młodzi ludzie, wyselekcjonowani na początku lat 80. z kadry oficerskiej jako ci, którzy będą w przyszłości dowodzili polską armią. Wojsko miało czuwać nad ich rozwojem i przygotowaniem do roli dowódców. Ta grupa miała przywileje finansowe, zapewnioną możliwość szkoleń i drogę awansu. W wojskowych służbach specjalnych PRL nazywano ich „kadrą perspektywiczną”. Do tej kadry trafił właśnie Mirosław Różański. Został on powołany do wojska we wrześniu 1982 roku. Rozpoczął naukę w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Zmechanizowanych we Wrocławiu i wstąpił do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, w której był do czasu jej rozwiązania, czyli do 1990 roku.

Więcej na ten temat w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika, Gazeta Polska

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl