Zgroza! Oni straszą, że wrócą do Sądu Najwyższego... Ujawniamy kolejne nazwiska

Nadzwyczajna kasta sędziowska zatryumfowała ogłaszając, że decyzja Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie Polski zablokowała przepisy ustawy o Sądzie Najwyższym i przywróciła do pracy sędziego Józefa Iwulskiego oraz  innych jego kolegów, którzy przekroczyli 65 rok życia. Jeszcze pilniejsza stała się w tej sytuacji potrzeba ujawniania komunistycznej przeszłości kadr Sądu Najwyższego. Pokazujemy kolejne przypadki karier sędziowskich. 

Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Po wydaniu przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej decyzji zabezpieczającej w związku ze skargą Komisji Europejskiej na Polskę po stronie totalnej opozycji sędziowskiej odtrąbiono już, że sędziowie, odsunięci od orzekania ustawą o SN, wrócą do orzekania, a I prezes SN do 2020 r. pozostaje Małgorzata Gersdorf. Do pracy na pełnych obrotach szykuje się już kierujący dotąd Izbą Pracy - Józef Iwulski, oficer WSW, skazujący opozycjonistów w stanie wojennym, a po zmianie ustroju ukrywający te fakty przed opinią publiczną. 

Komunistyczną przeszłość w SN ma za sobą także sędzia Andrzej Wróbel, który od 2004 r. był w składzie Sądu Najwyższego. W 2010 r. rekomendowany przez klub poselski SLD do Trybunału Konstytucyjnego. Choć zyskał poparcie również posłów z innych ugrupowań, w tym PO, nie dostał się wtedy do TK. W roku kolejnym zgłoszono go po raz kolejny i wybrano do TK w miejsce prof. Ewy Łętowskiej.

W PRL Wróbel był nie tylko członkiem PZPR ale i II sekretarzem POP PZPR na UMCS w Lublinie. Tę funkcję pełnił do 1983 r. Wtedy został członkiem egzekutywy. Od 1988 r. został I sekretarzem POP PZPR. Kierował wówczas komórką partyjną na UMCS. Był wtedy pracownikiem naukowym Instytutu Administracji i Prawa Publicznego.

Wróbel w połowie lat 80. wyjeżdżał na stypendium za żelazną kurtynę do niemieckiego Freiburga. To także sędzia uczony na sowieckich wzorcach prawniczych. Jeszcze pod koniec 1988 r. wyjeżdżał do Moskwy, by wziąć udział w Letniej Szkole Prawa.

Kolejnym sędzią ze składu SN, którego przeszłość z okresu systemu komunistycznego nie była znana, jest Henryk Gradzik. Sędzia należał do PZPR, a równocześnie orzekał w Sądzie Wojewódzkim w Radomiu. Za wytrwałą pracę dla PRL otrzymał odznaczenie - Srebrny Krzyż Zasługi, przyznany w 1980 r. Do partii nie zniechęciło go wprowadzenie stanu wojennego. Sędzia Gradzik pozostawał w niej i w drugiej połowie lat 80.

Przypadki dawnych sędziów komunistycznych, którzy oblegają SN pokazują, że opłacało się im być żołnierzami systemu komunistycznego, bo to otworzyło im drogę do kariery w III RP.

 

 


Źródło: niezalezna.pl

#Sąd Najwyższy #Trybunał Konstytucyjny #TSUE #PRL #partia #PZPR #wsw

Maciej Marosz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo