Rzecznik praw pacjentów Bartłomiej Chmielowiec zapytał m.in., jakie działania podjął szef placówki, by zapewnić świadczenia zdrowotne pacjentom szpitala i o to, na jakim etapie prowadzony jest protest.

W czwartek w szpitalu w Rybniku rozpoczął się bezterminowy strajk. Powodem jest nierozstrzygnięty, trwający od wielu miesięcy spór na tle płacowym – pracownicy domagają się podwyżek o 1,2 tys. zł brutto.

Decyzję w tej sprawie związki zawodowe podjęły po środowej demonstracji przeprowadzonej przed szpitalem. Uczestniczyło w niej około 700 osób. Pracowników szpitala wsparli związkowcy z innych placówek medycznych z regionu oraz członkowie Solidarności m.in. z górnictwa i oświaty. Jednym z elementów protestu był przemarsz ulicami Rybnika.

Przewodniczący Solidarności w rybnickim szpitalu Piotr Rajman mówił PAP w czwartek, że "nastroje są złe, załoga jest zdesperowana" oraz, że w strajku biorą udział wszystkie grupy zawodowe. Zapewnił, że w wyniku protestu nie ucierpią dzieci, pacjenci onkologiczni, będą też wykonywane procedury ratujące życie. Przypomniał, że spór płacowy toczy się w szpitalu od 1,5 roku. "Wszelkie próby osiągnięcia porozumienia zawiodły" – dodał.

Pracownicy szpitala mieli nadzieję, że strajku uda się uniknąć i zakończyć spór przy udziale Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego w Katowicach. 11 października szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności Dominik Kolorz zwrócił się do obecnego przewodniczącego rady, marszałka województwa śląskiego Wojciecha Saługi o zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia rady w związku z trudną sytuacją w rybnickim szpitalu. Placówka podlega urzędowi marszałkowskiemu. 17 października marszałek Saługa poinformował o zwołaniu nadzwyczajnego posiedzenia WRDS, ale jego datę wyznaczył na 24 października.

Spór zbiorowy trwa w rybnickim szpitalu od maja. W referendum przeprowadzonym w placówce na przełomie września i października zdecydowana większość głosujących opowiedziała się za rozpoczęciem akcji protestacyjnych ze strajkiem włącznie.

Pracownicy WSS nr 3 w Rybniku domagają się wzrostu płac o 1200 zł brutto. Dotychczasowe negocjacje związkowców z dyrekcją szpitala zakończyły się fiaskiem. Do zbliżenia stanowisk nie doprowadziły również rozmowy z udziałem mediatora wskazanego przez resort rodziny, pracy i polityki społecznej.

Oprócz podwyżek płac związkowcy domagają się również zatrudnienia dodatkowych pielęgniarek na oddziale intensywnej terapii i bloku operacyjnym. W ich ocenie obsady pielęgniarskie na tych oddziałach są zbyt małe, co może zagrażać zdrowiu pacjentów.

Odpowiedzialny za sprawy służby zdrowia wicemarszałek województwa śląskiego Michał Gramatyka zapewnia, że zarząd woj. śląskiego chce doprowadzić do zakończenia sporu w tej placówce.