Mamy do czynienia z taką sytuacją, że wiele samorządów nie chce współpracować z władzą rządową - na zasadach niemających nic wspólnego z jakimś meritum. To chodzi o zasadę "nie bo nie", "nie, bo wy jesteście z Prawa i Sprawiedliwości"

- mówił.

Szef PiS podkreślał, że postawa taka jest sprzeczna z interesem obywateli. "Współpraca samorządów między sobą - a tu też bywa różnie - i współpraca samorządów z rządem (...) to jest coś, co daje synergię, która po prostu wzmacnia te pozytywne procesy, które mają miejsce w naszym kraju" - przekonywał.

Zaznaczył też, że wybory samorządowe są bardzo ważne, ponieważ władza samorządowa w Polsce ma "bardzo duże uprawnienia".

Mój śp. brat, kiedy był prezydentem Warszawy troszkę podróżował po Europie, rozmawiał z merami, prezydentami, nadburmistrzami różnych stolic europejskich i pytał ich, jakie mają uprawnienia; nikt nie miał takich, jak on. Nawet w takich miejscach, gdzie uprawnienia były daleko idące, to przynajmniej w kwestiach finansowych była bezwzględna kontrola ze strony władz centralnych, ze strony Ministerstwa Finansów. U nas tego rodzaju kontroli, tak daleko posuniętej, nie ma

- mówił lider PiS.

Krótko mówiąc, w samorządzie u nas jest bardzo dużo władzy, i to tej władzy, która obywateli dotyczy na co dzień (...), i w związku z tym ten wybór sam przez się jest niesłychanie wręcz ważny. Od tego w wielkiej mierze zależy to, jak będziemy rządzeni, w jaki sposób będą załatwiane nasze sprawy (...) i w jaki sposób będzie wyglądał (...) rozwój poszczególnych jednostek terytorialnych naszego kraju

- dodał.