Prezydent Andrzej Duda wziął dzisiaj również udział w uroczystej mszy świętej na placu przed Sanktuarium Męczeństwa bł. ks. Jerzego Popiełuszki, którą celebrował biskup włocławski Wiesław Mering. Obecni podczas nabożeństwa byli także m.in. wojewoda kujawsko-pomorski Mikołaj Bogdanowicz, marszałek woj. kujawsko-pomorskiego Piotr Całbecki, prezydent Włocławka Marek Wojtkowski, przedstawiciele kancelarii prezydenta, a także parlamentarzyści i samorządowcy.

- Bardzo dziękuję za zaproszenie, za to spotkanie. Tutaj - w tym tak ważnym dla Polski miejscu - w stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości - w wyjątkowym roku. Patrzymy w nim nie tylko na tamten czas, na poprzedzające go 123 lata zaborów, powstania, cud odzyskania niepodległości. (...) To stulecie odzyskania niepodległości to także spojrzenie na stulecie - na sto lat. (...) Na tej drodze mamy cały szereg postaci wielkich. Dzisiaj wspominamy jednego z takich wielkich

 - mówił prezydent Duda.

Dodał, iż ktoś może powiedzieć, że na tej drodze byli mocarze.

- Owszem - byli mocarze ducha, jak nasz ojciec święty Jan Paweł II, którego pontyfikatem tak bardzo cieszył się ks. Popiełuszko

 - wskazał.

W jego ocenie, Popiełuszko był skromnym księdzem, który mówił, żeby "zło dobrem zwyciężać".

- Komuniści, esbecy zamordowali ks. Jerzego. W tamtym momencie pewnie uważali, że to przez nas rozumiane dobro przegrało. Ktoś powie, że zło zwyciężyło, zabiło kapłana. Nic bardziej mylnego. Każdy wierzący człowiek wie, że jest dokładnie odwrotnie. Dobro pokonało zło poprzez męczeńską śmierć ks. Jerzego

 - podkreślił prezydent. Ocenił, że był to tragiczny, ale jeden z milowych kamieni, bez którego nie byłoby wolnej Polski.

Pierwszy krzyż upamiętniający męczeństwo ks. Popiełuszki chciano postawić we Włocławku już w listopadzie 1984 roku. Tuż po ujawnieniu szczegółów zbrodni z wnioskiem o zgodę na jego ustawienie zwrócono się do wojewody włocławskiego. Na zgodę trzeba było czekać kilka lat. Dopiero 3 lutego 1989 r., 50 miesięcy od pierwszej prośby, wciąż ten sam wojewoda włocławski wydał pozytywną decyzję w sprawie upamiętnienia krzyżem faktu i miejsca śmierci ks. Jerzego Popiełuszki.

W ciągu czterech lat bezskutecznych starań biskupów o pamięć zamordowanego kapłana dbali działacze podziemnej opozycji. Do barierki obok zejścia z zapory przymocowali niewielki stalowy krzyż, pod którym włocławianie i turyści regularnie składali kwiaty i palili znicze. Oznaki pamięci o ks. Jerzym znikały i były niszczone przez "nieznanych sprawców". Dla ułatwienia tego zadania, do końca lat 80. w budynkach zapory SB utrzymywała posterunek obserwacyjny.

Gdy podczas IV pielgrzymki do Polski w 1991 roku na szlaku Jana Pawła II znalazł się Włocławek zdecydowano, że centralnym punktem ołtarza będzie krzyż. Konstrukcja, zaprojektowana przez Jerzego Kalinę z Warszawy, miała docelowo stanąć jako pomnik męczeństwa ks. Popiełuszki obok zapory. Krzyż wykonali na prośbę bp. Muszyńskiego pracownicy największej włocławskiej firmy – Zakładów Azotowych. Ze względów technicznych i duszpasterskich nie udało się jednak zrealizować całkowicie wizji artysty, który chciał, by krzyż stanął w nurcie Wisły. Ustawiono go na półwyspie u stóp zapory.

Ks. Popiełuszko został porwany przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa w Górsku, gdy wracał z Bydgoszczy do Warszawy. Dalej ostatnia droga kapłana wiodła przez Toruń, gdzie podjął próbę ucieczki z rąk oprawców. Następnie porywacze zawieźli go do Włocławka, gdzie zmaltretowanego zrzucili z tamy do Wisły.

Kapelan "Solidarności" został ogłoszony błogosławionym 6 czerwca 2010 r. podczas mszy na pl. Piłsudskiego w Warszawie. Duchowny w tym roku skończyłby 71 lat.